Dwa lata utrudnień. Będzie paraliż A4?

To już ostatnia szansa, by bez utrudnień korzystać z jednej z najdroższych autostrad w Europie. Od maja rozpoczyna się dwuletnia seria remontów na autostradzie A4 między Krakowem i Katowicami. Kierowcy będą musieli liczyć się z potężnymi utrudnieniami, choć władze spółki Stalexport, która jest koncesjonariuszem autostrady – zapewniają, że prace będą prowadzone tak, by powodować jak najmniej problemów dla kierowców. – Wystarczy lekka stłuczka albo naprawa barier ochronnych i autostrada stoi, więc chyba trzeba będzie znaleźć alternatywną trasę – tłumaczy Michał Nogieć, kierowca zawodowy z Krakowa.

Autostrada A4 od lat budzi sporo kontrowersji wśród kierowców, samorządowców i polityków na szczeblu centralnym. Firma Stalexport, która jest koncesjonariuszem płatnego odcinka autostrady, posiada utajnioną umowę, na bazie której już kilkukrotnie zwiększała stawki opłat za przejazd na trasie Kraków – Katowice. Obecnie za skorzystanie z około 60 kilometrowego odcinka trasy, trzeba zapłacić bagatela 20 złotych, co oznacza, że podróż w obie strony kosztuje 40 złotych. – To są jakieś żarty, żeby za przejazd autostradą płacić mniej więcej tyle ile koszt paliwa w obie strony dla samochodu osobowego. Kiedy tylko się da uciekam na DK79, ale niestety czasem czas jest najważniejszy, a że to autostrada dla bogaczy, to inna kwestia – dodaje kierowca dostawczego busa, Michał Nogieć.

Kierowcy doskonale pamiętają ostatnie poważne remonty, które odbywały się na autostradzie A4 w 2007 roku. Koncesjonariusz płatnego odcinka drogi nie zdecydował się wówczas na obniżenie opłat za przejazd z Krakowa do Katowic, tymczasem kierowcy stali w kilometrowych korkach. Z wyliczeń Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów wynika, że w czasie remontów na jednej trzeciej długości trasy występowały zwężenie dla jednego pasa ruchu i autostrada nie spełniała w całości standardów dla tego typu drogi, efekt? UOKiK nałożył na Stalexport karę w wysokości 1,3 mln złotych.

Od maja drogowa gehenna

Najbliższe remonty ruszą już na początku maja. SAM planuje przeprowadzenie prac na dwunastu odcinkach. I tym razem nie ma jednak mowy o obniżeniu opłat za przejazd A4, ale spółka zapewnia, że prace zostaną podzielone na krótkie odcinki i uda się zachować dwa pasy ruchu w każdym z odcinków, dzięki temu utrudnienia nie powinny być tak dotkliwe, jak te z 2007 roku. – Przetestowaliśmy taki system organizacji ruchu w 2014 oraz 2015 roku i jest to rozwiązanie optymalne z punktu widzenia płynności przejazdu – zapewnia rzecznik Stalexportu Rafał Czechowski.

– Nie wiem, jak można mówić, że coś jest optymalne, skoro powoduje kilometrowe korki. Wystarczy przypomnieć sobie ostatnią budowę ekranów w kierunku Katowic albo naprawę barier na wysokości Alwerni. Niby dwa pasy do dyspozycji kierowców a mimo tego na zwężkach i tak tworzyły się korki – podsumowuje Michał Nogieć.

Zwężenia to jednak niejedyne zmartwienie kierowców, bo oprócz korków czeka ich również wolniejsze podróżowanie. Na remontowanych odcinkach koncesjonariusz wprowadzi bowiem ograniczenie prędkościi do 80 km/h, co z pewnością przełoży się na dodatkowe opóźnienia w podróży do Katowic lub Krakowa.

Na początek…

Na początek drogowcy pojawią się na jezdni w kierunku Katowic. Prace będą prowadzone na czterokilometrowym odcinku pomiędzy bramkami w Balicach i węzłem Rudno. Koniec pierwszego etapu prac zaplanowano na 22 lipca, gdy zarządzona zostanie przerwa. Na czas Światowych Dni Młodzieży autostrada A4 ma być w pełni przejezdna i umożliwić sprawne podróżowanie na trasie Kraków – Katowice. Robotnicy powrócą do prac 2 sierpnia, gdy rozpocznie się drugi etap remontu. Utrudnienia dla kierowców pojawią się na odcinku między węzłami Jeleń i Balin – w stronę Katowic.

W sumie w ramach prac prowadzonych przez SAM wymienionych zostanie 59,85 km autostrady w obu kierunkach. Prace pochłoną 40 mln złotych i potrwają… dwa lata.

(pt)

 fot. iStock.com/Marcel Iordan

 

Zobacz także