Dziennikarze dziennikarzom zgotowali ten los. Miasto cofa wjazdówki do strefy „B”

fot. krakow.pl / Tomasz Stankiewicz

Po artykule w „Dzienniku Polskim” na temat przyznanych przez miasto wjazdówek do ścisłego centrum Krakowa wydział komunikacji anuluje przepustki wydane dziennikarzom.

„W związku z artykułem „Prezydent nadal rozdaje przywileje w centrum Krakowa”, który ukazał się dzisiejszym Dzienniku Polskim, a także zawartą w nim informacją, że Wydział Komunikacji Społecznej wydał najwięcej wjazdówek na okaziciela uprawniających do wjazdu do strefy „B”, podjęliśmy decyzję o anulowaniu ważności dokumentów. Oznacza to, że od 1 maja 2019r. wszyscy dziennikarze, którzy odebrali dokument uprawniający do wjazdu do strefy „B”, proszeni są o niekorzystanie z przejazdówek i ich zwrot do biura prasowego” – czytamy w komunikacie biura prasowego.

Niezgoda

„Nie możemy pozwolić sobie na to, by nasz wydział zajmujący się przede wszystkim komunikacją z mieszkańcami Krakowa i dbający o swoją wiarygodność i rzetelność był przedstawiany krakowianom jako podmiot, który w niejasny sposób rozdziela przywileje urzędnikom, tym bardziej, że z dokumentów korzystają przedstawiciele krakowskich redakcji” – czytamy w dalszej części komunikatu.

Monika Chylaszek, dyrektor wydziału komunikacji i jednocześnie rzeczniczka prezydenta Jacka Majchrowskiegow rozmowie z KRKnews.pl przyznaje, że owszem – wydział, któremu szefuje – wydał kilkadziesiąt wjazdówek „na okaziciela”, zwraca też uwagę, że artykuł Piotra Tymczaka nie zawierał kluczowej informacji.

– U nas były wydawane wjazdówki na okaziciela, bo tak jest wygodniej. Jesteśmy wydziałem, któremu nie zależy na tym, by wzbudzać kontrowersje wśród mieszkańców, stąd taka decyzja – tłumaczy. – Niestety w artykule red. Tymczaka nigdzie nie przeczytałam, że chodzi także o grupę dziennikarzy. Nie ma informacji, że z wjazdówek korzystają redakcje i wydawnictwa. Z artykułu wynika tylko, że rozdaliśmy 60 wjazdówek – dodaje.

Co w artykule

W artykule, który znalazł się w dzisiejszym wydaniu „Dziennika Polskiego” możemy przeczytać, że miasto zbyt lekką ręką rozdawało wzjazdówki, które otrzymywała, cytując klasyka „uprzywilejowana kasta” urzędników, osób prywatnych, przedsiębiorców, a także polityków.

Redakcja zamieściła wypowiedź Witolda Liguzińskiego, który wydawanie ponad 800 wjazdówek nazwał „patologią”.

Na kim się odbije?

Decyzja biura prasowego nie będzie miała wielkiego wpływu na „papierowe” czy internetowe redakcje. Reperkusje dotkną przede wszystkim dziennikarzy telewizyjni, którzy nie raz muszą dźwigać ciężki sprzęt – kamery, mikrofony i in.

Jako dziennikarze rozumiemy sens naszego zawodowego powołania, skłaniającego nas do obnażania absurdów, a nie raz patologii i nadużyć władzy, naszymi tekstami nie raz zachodziliśmy urzędnikom za skórę. Doceniamy upór, z jakim redakcja „Dziennika Polskiego” walczyła o udostępnienie informacji o wydanych wjazdówkach, jednak inkwizytorski zapał naszego kolegi doprowadził do sytuacji, w której retorsje odbijają się bezpośrednio na całym środowisku zawodowym.

KRA

Zobacz także