Głupi żart o fałszywym alarmie bombowym może skończyć się więzieniem

Mieszkaniec Krakowa zatrzymany za fałszywy alarm bombowy – informuje małopolska policja. Za głupi żart grozi mu do 8 lat więzienia.

To przykład, że głupie żarty mogą się fatalnie skończyć dla ich inicjatorów. Małopolska policja poinformowała, że zatrzymała mieszkańca Krakowa,który był sprawcą fałszywego alarmu bombowego na osiedlu Widok. Właśnie usłyszał zarzuty, za które grozi mu nawet 8 lat więzienia.

Tydzień temu, w poniedziałek (21 lipca br.) na numer alarmowy zadzwonił mężczyzna, który poinformował dyspozytora, że na krakowskim osiedlu Widok, w okolicach sklepu znajduje się bomba. Rozmówca szybko się rozłączył i nie podał ani swoich danych, ani skąd wszedł w posiadanie takiej informacji.

O rozmowie natychmiast poinformowano Policję. Funkcjonariusze niezwłocznie wykonali sprawdzenie pirotechniczne zagrożonego osiedla (niczego nie znaleziono) oraz namierzyli zgłaszającego. Jak się okazało, był to 27-letni mieszkaniec Krakowa, przebywający w okolicy, w której miał znajdować się niebezpieczny ładunek. W momencie spotkania z funkcjonariuszami miał 3,5 promila alkoholu w organizmie. Jak wyjaśnił policjantom, całe zamieszanie było wynikiem głupiego żartu.

Gdy wytrzeźwiał, zrozumiał, że żarty się skończyły. W prokuraturze usłyszał bowiem zarzut fałszywego zawiadomienia o zagrożeniu (art.224 a KK), za co grozi kara więzienia od 6 miesięcy do 8 lat. Prokurator zastosował wobec mężczyzny policyjny dozór.

(red)

Zobacz także