Jak politycy oceniają wyniki wyborów? „Najbardziej zaskakujący jest kompromitujący wynik Roberta Biedronia.”

Robert Biedroń / fot. wiosnabiedronia.pl

Radość, rozczarowanie, ale i zaskoczenie. Wyniki wyborów wywołują wiele emocji wśród polityków. Zapytaliśmy się przedstawicieli Platformy Obywatelskiej, Prawa i Sprawiedliwości, Konfederacji oraz Polskiego Stronnictwa Ludowego o refleksje dotyczące pierwszej tury wyborów prezydenckich. 

– Jesteśmy zadowoleni. Rafał Trzaskowski przebił 30 proc. Sondaże nigdy nie dawały nam takiego wyniku, bo zawsze to było 27-28 proc. Tendencja jest pozytywna. Andrzejowi Dudzie zabrakło dość sporo do wygranej. Niezłe wyniki mieli Hołownia i Bosak. Wszystko przed II turą jest otwarte. Tendencje elektoratu kierują się stronę Rafała. Jak to się skończy – to ciężko przewidzieć. To mogą być ułamki procentów. Tak pewnie będzie – mówi dla KRKnews.pl Aleksander Miszalski, poseł PO. 

– Bardzo cieszymy się z takiego wyniku, który jest zbliżony do wyniku z drugiej tury w 2015 r. Około 8,5 mln głosów bardzo cieszy. Andrzej Duda zdobył aż 3,5 mln głosów więcej niż pięć lat temu w pierwszej turze. W porównaniu do drugiego kandydata – Rafała Trzaskowskiego różnica jest bardzo duża i wynosi kilkanaście procent. Daje to nadzieję na drugą turę. Będziemy przekonywać wyborców, którzy głosowali na inne partie lub nie głosowali, by poszli do wyborów i wybrali Andrzeja Dudę – komentuje Michał Drewnicki, wiceprzewodniczący rady miasta i radny PiS. 

– Wyniki wyborów nie są zbyt satysfakcjonujące. Podoba nam się jedynie wynik naszego kandydata – Krzysztofa Bosaka. Pomimo całego medialnego szumu dostał prawie 7 proc. Porównując chociażby z tuzami partyjnymi jak Kosiniak-Kamysz czy Biedroń to wypadliśmy bardzo dobrze. Porównując to z wynikami wyborów parlamentarnych jest bardzo dobrze – stwierdza Bartosz Bocheńczak, działacz Konfederacji. 

– Wyniki pokazują polaryzację polskiej sceny politycznej i to, że wybory prezydenckie rządzą się swoimi prawami. Był to wybór między urzędującym prezydentem a kandydatem z najszerszym elektoratem wśród opozycji. To był swego rodzaju plebiscyt na PiS i antyPiS. Polaryzacja postępuje, co pokazują te wybory. Zobaczymy, jak będzie to wyglądać w drugiej turze. Podział społeczny jest potężny, co odzwierciedlają wyniki – twierdzi Miłosz Motyka, rzecznik prasowy PSL. 

Co było największym zaskoczeniem?

– Najbardziej zaskakujący jest kompromitujący wynik Roberta Biedronia. Według wyliczeń z komisji jest mniejszy niż Magdaleny Ogórek w 2015 r. Słabiutki wynik był w Słupsku, w którym jak sam Biedroń mówił – ciszył się dużym poparciem mieszkańców. Jak się okazało były to PR-owe sztuczki – grzmi Drewnicki. 

– Cieszy mnie, że w Małopolsce mieliśmy wynik 24 proc. wobec 17 proc. w wyborach parlamentarnych dla KO. Jest to wynik 7 proc. lepszy. Równocześnie Andrzej Duda zrobił wynik 51 proc. wobec 57 proc., które miał PiS w wyborach parlamentarnych. Widać, że coś się przesunęło i to dość znacznie. Ma to znaczenie, bo Małopolska jest regionem konserwatywnym. W skali ogólnopolskiej zaskoczeniem jest to, że pozostali kandydaci – Kosiniak-Kamysz i Biedroń dostali wyniki poniżej ich oczekiwań i zaplecza. To mocno niesprawiedliwe. Spolaryzowała się scena. To jest zaskoczenie, że słabiej im poszło – komentuje Miszalski. 

– Największym zaskoczeniem jest wysoki wynik Hołowni, ale nie ma jakiś mega niespodzianek. Dla nas zaskoczeniem jest to, że nie weszliśmy do drugiej tury – odpowiada Bocheńczak. 

– Liczyliśmy na lepszy wynik. Sondażowe wyniki wskazywały, że polaryzacja doprowadziła do dopłynięcia elektoratu do Rafała Trzaskowskiego. Samonapędzająca się fala sondażowa próbowała kreować rzeczywistość i nie pomagała. Kolejną przyczyną jest frekwencja w miastach. Wynik jest lepszy od kandydata Lewicy. Jest to blisko 0,5 mln głosów w wyborach, które nigdy nie były specjalnością PSL. Od 2000 r. takiego wyniku kandydat PSL-u nie uzyskał, dlatego głowa do góry i będziemy walczyć dalej. Nasz kandydat w tych wyborach zrobił wszystko, co mógł, aby uzyskać jak najlepszy wynik. Polacy zdecydowali inaczej. To jest demokracja – dodaje Motyka.

Jak będą wyglądać najbliższe tygodnie?

– Cały czas działamy. Przestaliśmy tylko na ciszę wyborczą. Już z samego rana w wielu miejscach w Krakowie i Małopolsce rozdawaliśmy ulotki. Będziemy mieć ulotki, gazetki i banery. Cały czas jesteśmy w trasie. Po Małopolsce jeżdżą parlamentarzyści i spotykają się z wyborcami na targowiskach, rynkach, placach w większych i mniejszych miejscowościach. Przekonujemy i przekazujemy materiały. Walczymy o poprawę wyniku – stwierdza Aleksander Miszalski z PO. 

– Będziemy podejmować dużą aktywność w terenie. Odbędzie się wiele spotkań. Kwestie programowe są ważne w odróżnieniu od Rafała Trzaskowskiego, który opublikował program przed ciszą wyborczą, a treść jest niepełna. Będziemy przekonywać, że Andrzej Duda to kandydat lepszy, który będzie sprawiał, że Polskie sprawy będą bardziej zauważalne, a kraj będzie silny i dumny. Sprawy lokalne zawsze są wspierane przez prezydenta, więc na tych płaszczyznach będziemy się skupiać – komentuje Michał Drewnicki z PiS. 

Kogo poprą kandydaci, którzy nie weszli do drugiej tury? Robert Biedroń prawdopodobnie przekaże poparcie Rafałowi Trzaskowskiemu. Z kolei Szymon Hołownia i Władysław Kosiniak-Kamysz jeszcze nie wskazali kandydata. Krzysztof Bosak nie poprze ani Andrzeja Dudy, ani Rafała Trzaskowskiego. 

– Nie wskażę nikogo. Konfederacja nikogo nie będzie wskazywać. Dla nas wybór pomiędzy jednym a drugim kandydatem, to jak wybranie czy odciąć prawą, czy lewą nogę lub czy zachorować na dżumę, czy cholerę. To wybór między jednym a drugim złem – grzmi Bartosz Bocheńczak z Konfederacji.

js

Zobacz także