Jak zapałka. W Krakowie spłonął samochód [wideo]

Musisz przeczytać

To było raptem kilka minut. W czwartek na jednej z krakowskich ulic niemal doszczętnie spłonął samochód.

Wczoraj w internecie pojawiło się nagranie z tego zdarzenia. Początkowo do akcji gaśniczej przystępują dwie osoby z małymi gaśnicami. Jednemu mężczyźnie udało się uruchomić gaśnicę, ale nie zdołał całkowicie ugasić pożaru. Ogień zniknął na chwilę pod maską, ale zaraz znów się pojawił.

Akcję dokończyli strażacy, którzy dość szybko pojawili się na miejscu zdarzenia. Dzięki profesjonalnemu sprzętowi, ugasili pożar w kilkadziesiąt sekund.

Pod nagraniem rozgorzała dyskusja, czy autor filmu nie powinien – zamiast za telefon – chwycić za gaśnicę i biec na pomoc. „Po co pomagać skoro można nagrywać. Co za żałosny typ” – napisał jeden z komentujących.

Autor szybko zareagował: „W jaki sposób? Byłem piechotą…Dwie osoby miały duże gaśnice (z restauracji). Co za kretyński komentarz…”. Dyskusja trwała jednak w najlepsze.

A wy co byście zrobili w takiej sytuacji? Nagranie czy próba pomocy?

ms

- Advertisement -spot_img

Przeczytaj również

0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
- Advertisement -spot_img

Najnowsze

KRK News Poleca