Koniec Majchrowskiego? Gibała formuje armię…

Musisz przeczytać

Na placu Wszystkich Świętych można było usłyszeć w ostatnich dniach potężne tąpnięcie. Nie chodzi jednak o szkody górnicze, ale o inicjatywę Łukasza Gibały, który postanowił odwołać prezydenta Jacka Majchrowskiego z jego stanowiska. Lider stowarzyszenia Logiczna Alternatywa zapowiedział zebranie podpisów pod wnioskiem o ogłoszenie referendum w tej sprawie. Do pełni szczęścia potrzebuje około 60 tys. osób – na fali rosnącego niezadowolenia z kilometrowych korków, organizacji Światowych Dni Młodzieży i przede wszystkim, problemu smogu, może mu się udać.

Od dłuższego czasu trwa otwarty konflikt pomiędzy Jackiem Majchrowskim a Łukaszem Gibałą – panowie nie szczędzą sobie razów, kąśliwości i wytykania błędów. Oczywiście w gorszej sytuacji był obecny prezydent, bo musiał się bronić, odpowiadać na ataki a jego oponent atakował bezpardonowo, celnie i metodycznie realizował swoją strategię długiego marszu do kolejnych wyborów prezydenckich.

To właśnie strategia przyjęta przez Łukasza Gibałę miała być przysłowiowym gwoździem do jego własnej trumny. Ktoś z otoczenia prezydenta wpadł na pomysł, że ujawnienie szerokiej opinii publicznej strategii walki ze smogiem zmiecie oponenta ze sceny politycznej. I może by się tak stało gdyby towarzyszyła temu odpowiednia osłona medialna, ale wszystko wskazuje na to, że potencjał w gmachu przy pl. Wszystkich Świętych, w tej akurat kwestii się wyczerpał. Ujawnienie strategii trafiło bowiem jedynie do odbiorców jednego medium – to za mało, by pokonać tak zdeterminowanego „wroga”, jak Łukasz Gibała.

Gruba skóra Łukasza Gibały

Jakież było zaskoczenie, gdy okazało się, że „pokonany” Gibała po zaledwie dwóch dniach, niczym Feniks z popiołu staje przed gmachem Urzędu Miasta Krakowa i rzuca rękawicę prezydentowi. Jacek Majchrowski nie przejął się bardzo zaistniałą sytuacją, raczej w panikę wpadło jego otoczenie. Zaczęło się bieganie po gmachu, nerwy, domysły… Ktoś w końcu stwierdził, że jest problem, ale mleko się wylało, maszyna referendalna poszła w ruch, terminy lecą. Problem może rozwiązać się sam, ale też ten sam problem może zakończyć prezydenturę Jacka Majchrowskiego.

Akcja ze strategią przeprowadzona przez pracowników UMK, wydaje się tylko przyspieszyła to, co Gibała planował od dłuższego czasu. Wszystko wskazuje na to, że chciał po prostu stopniować napięcie, tworzyć różne scenariusze wydarzeń, akcje medialne, które i tak skończyłyby się referendum. Wyciek jednej z tych „strategii” tylko przyspieszył jego działanie, albo on sam pozwolił, by jedno z ogniw wypłynęło – jeżeli tak to rozszyfrował ludzi od PR’u Jacka Majchrowskiego wręcz koncertowo. Dali się podejść, jak małe dzieci, nie przeanalizowali sprawy, nie ułożyli strategii, chcieli tylko – jak torreador, zadać jeden ostatni cios szarżującemu bykowi – przypominam, byk przed tym ciosem musi być zmęczony, obolały i prawie nieprzytomny – bo inaczej zamiast swojej śmierci szykuje torreadorowi gehennę na swoich rogach.

Gibała podszedł do sprawy logicznie, wziął kalkulator, kalendarz i policzył. Potrzebuje niecałe 60 tys. podpisów pod wnioskiem referendalnym i raczej bez problemów je uzbiera. Kalendarzowo wybrał doskonały moment, miasto jest rozkopane, zakorkowane, kilkanaście inwestycji na raz i może, że cel szczytny – ŚDM, to mieszkańcy są źli. Po Światowych Dniach Mlodzieży, jak zawsze przyjdzie czas rozliczeń i przypadnie to na przełom sierpnia i września. I co wtedy, wtedy Łukasz Gibałą zaprosi mieszkańców do urn. Pytanie jest takie, czy uda mu się zaprosić ok. 120 tys. – tyle mniej więcej potrzeba żeby referendum było ważne.

I co dalej Panie Prezydencie?

W najtrudniejszej sytuacji jest oczywiście obecny Prezydent. Trudno przewidzieć jaką taktykę wybierze, choć można przypuszczać, że najprostszą. Zapewne uzna, że najlepiej nie robić nic i Gibale nie uda się przyciągnąć do urn takiej ilości krakowian. I tu może się trochę przeliczyć. Część mieszkańców będzie chciała zmiany, cześć będzie chciała bronić prezydenta, który dalej jest w mieście bardzo popularny. Jeżeli Prezydentowi udać się przekonać swój elektorat do pozostania w domu, to może spać spokojnie i delektować się wonią swoich ulubionych cygar. Co jednak się stanie, jeżeli otoczenie prezydenckie znów prześpi złe nastroje społeczne i skala niezadowolenia mieszkańców osiągnie 25% (ok. 120 tys ludzi)? Tak czy inaczej Łukasz Gibała zmusił Jacka Majchrowskiego do dużej aktywności niezależnie od tego czy wybierze strategią – nie robię nic, czy przeciwdziałam. Prezydent będzie musiał przekonywać mieszkańców do jeden z którejś logicznych alternatyw – zostajemy w domu, poprzyjcie mnie jeszcze raz, być może ostatni.

Ciekawe jest również, co zrobią inni zainteresowani. Wydawać się może, że oficjalnie na razie nie zrobią nic. Będą się przyglądać z boku, jak w heroicznym boju dwóch oponentów zadają sobie rany. W przypadku gdy sondaże nie wskażą, że referendum może być skuteczne. Nic a nic a nic się nie będzie działo. Co innego, jeżeli tendencja się obróci i okaże się, że Jacek Majchrowski może przepaść. Wówczas rozpocznie się kalkulacja i zapewne wszyscy będą mieć interes w odwołaniu obecnego włodarza. PO, choć jest w formalnej koalicji z Jackiem Majchrowskim, źle się czuje pod jego patronatem. Musi firmować w radzie miasta swoim szyldem często nie swoje projekty, nie ma realnego wpływu na władzę a posiada ambitnych polityków, którzy widzieliby się w roli nowego ojca miasta. Nowoczesna na pewno będzie chciała zaistnieć na gruncie samorządowym – raczej nie poprze Łukasza Gibały, ale może zewrzeć szyki i wspólnie z PO poprzeć senatora Bogdana Klicha lub Przewodniczącego Rady Miasta Bogusława Kośmidra lub – uznając, że jest na tyle silna, wystawić samodzielne kandydatkę, Małgorzatę Jantos.

Kluczem może okazać się  PiS. Jeżeli stratedzy tej partii zobaczą, jak realna i bliska jest możliwość rządzenia w Krakowie, mogą się włączyć do krakowskiej „Gry o Tron”. To dla PiSu odwołanie Jacka Majchrowskiego jest najkorzystniejszym scenariuszem, bo w takim przypadku premier Beata Szydło, powierzy kierowanie miastem komisarzowi. Zapewne Józefowi Pilchowi, długoletniemu radnemu, który zna sprawy miasta a teraz dobrze sobie radzi jako Wojewoda Małopolski. PiS wykorzysta maksymalnie czas urzędowania komisarza, błyskawicznie wymieni kadry w urzędzie i obecny wojewoda wystartuje z pozycji prezydenta. I wygra ewentualne wybory.

Kazimierz Krakowski

fot. Jan Lorek

- Advertisement -spot_img

Przeczytaj również

6 KOMENTARZE

6 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze Oceniane
Inline Feedbacks
View all comments
- Advertisement -spot_img

Najnowsze

KRK News Poleca