Kontrowersyjny klip wyborczy. „Naraził się na słuszny zarzut”

  • – Komu jak komu, ale profesorowi wypada znać znaczenie pojęć, jakich używa, zwłaszcza w publicznym dyskursie.  Niestety, kandydat Zjednoczonej Prawicy do europarlamentu popełnił powszechny błąd – pisze dr Jerzy Bukowski.

Kandydujący do Parlamentu Europejskiego czołowy polityk Prawa i Sprawiedliwości profesor Karol Karski udostępnił w sieci niezwykle oryginalny spot, na którym wraz z drugim polskim rycerzem walczy z dwoma Krzyżakami. Nie muszę dodawać, kto wygrywa to starcie.

Moją uwagę – części internautów również, co dobrze o nich świadczy – przykuł jednak głównie końcowy komentarz prof. Karskiego:

– Kiedyś o nasze interesy zabiegano różnymi sposobami. Dziś w Parlamencie Europejskim walczymy o sprawy ważne dla naszych obywateli, o pomyślność naszego narodu. 26 maja odbędzie się bardzo ważna bitwa. Zadecydujemy, jaka ma być Polska na arenie europejskiej: skuteczna czy spolegliwa? Ja wybieram Polskę skuteczną i odważną, Polskę będącą sercem Europy. Razem wygrajmy dla Polski! Proszę o Państwa głos – Karol Karski.

Komu jak komu, ale profesorowi wypada znać znaczenie pojęć, jakich używa, zwłaszcza w publicznym dyskursie.  Niestety, kandydat Zjednoczonej Prawicy do europarlamentu popełnił powszechny błąd uważając, że przymiotnik „spolegliwy” określa człowieka, którego łatwo jest nakłonić do zmiany zdania, wpłynąć na niego, podporządkować go sobie, nie może on być więc samodzielny. 

Warto wyjaśnić prof. Karskiemu, a także innym rodakom podobnie błędnie rozumiejącym to zapożyczone z gwary śląskiej słowo, co ono naprawdę oznacza.

Nikt nie uczynił tego lepiej niż prof. Tadeusz Kotarbiński w „Medytacjach o życiu godziwym”, w których krótko, ale niezwykle sugestywnie zdefiniował je tak: „spolegliwy – to tyle, co taki, na którego można liczyć”. A rozwijając swoją myśl dodał, że to opiekun słabszych, który „stanie twardo na placu w obliczu niebezpieczeństwa, broniąc tych, którzy są zdani na jego obronę, że takiemu nie zbraknie chęci, by pomóc innemu wydobyć się z klęski, że taki, skoro zapowiedział, że zrobi, co potrzeba, to dotrzyma zapowiedzi i zrobi, że taki nie ulegnie pokusom syreniego śpiewu i nie porzuci placówki ani domu dla doraźnych powabów, dla satysfakcji elementarnych, dla narkotyku…”   

Jak wynika z wywodu prof. Kotarbińskiego, człowiek spolegliwy jest całkowitym przeciwieństwem osobnika słabego, podatnego na cudze (zwłaszcza złe) wpływy, chętnie ulegającego roztaczanym przed nim przez różnych ludzi mirażom. Powinien być życzliwie usposobiony wobec swych podopiecznych, umiejętnie osłaniając ich przed nazbyt wielkimi niebezpieczeństwami, ale jednocześnie nie chowając pod przysłowiowym kloszem, lecz stopniowo wypuszczając na szerokie wody. To – by raz jeszcze zacytować polskiego filozofa – „człowiek dobry, o dobrym sercu, wrażliwy na cudze potrzeby i skłonny do pomagania”.         

W postawie opiekuna spolegliwego istotną rolę odgrywają dyscyplina wewnętrzna oraz odwaga cywilna (Sokrates nazywał ją „arete”, czyli dzielnością etyczną, filareci i harcerze – cnotą), nakazująca śmiało bronić uznanej za słuszną sprawy bez liczenia się z możliwymi przykrymi konsekwencjami. Nie sposób pominąć też prawdomówności, sprawiedliwości w ocenianiu innych i sporej energii w działaniu. 

Gdyby prof. Karol Karski zapoznał się z tekstem prof. Tadeusza Kotarbińskiego przed nagraniem swojego spotu wyborczego, nie naraziłby się na słuszny zarzut, że używa słów, których prawdziwego znaczenia nie zna. I powiedziałby wówczas, że Polska powinna być na arenie europejskiej na równi skuteczna jak spolegliwa wyjaśniając przy okazji znaczenie tego drugiego określenia, co nadałoby jego filmikowi oprócz politycznego także edukacyjny aspekt, a przecież od każdego profesora wymaga się, aby stale kształcił młode pokolenia.

                                                                                                                 Jerzy Bukowski

Powyższy tekst ukazał się pierwotnie na stronie internetowej Radia RMF FM.

 

Zobacz także