Koronawirus w Krakowie, a niektórzy wciąż się bawią

Na Titanicu też tańczyli do samego końca. W krakowskich klubach nocnych wciąż trwa zabawa, a imprezowicze przylatują nawet z Wielkiej Brytanii.

Gdy większość społeczeństwa stara się zachować zdrowy rozsądek, inni nadal żyją po swojemu. Imprezują, narażając się na wzajemne zarażenie i dalszą emisję koronowirusa.

W nocy z czwartku na piątek o trwającej imprezie poinformował klub ″The Legends Music Club″.

Abstrahując od błędu ortograficznego, internauci nie mieli litości dla głupoty.

″To straszna niesprawiedliwość że selekcja naturalna ma małe szanse na zaistnienie w tym gronie. Pozostaje mi życzyć wam zdrowia, ale tylko ze względu na starsze osoby dla których wasz debilizm może skończyć się tragicznie″ – napisał jeden z nich.

Autor posta był bardzo zaskoczony.

″Przykro nam, że zamieszczony post wywołał tyle kontrowersji, natomiast w związku z tym, że nasz klub jest w tym okresie czynny jak i sporą część innych miejsc w Krakowie, nikt przy zdrowych zmysłach nie będzie wypraszał z klubu ludzi, którzy chcą spędzić czas w miejscu, które im odpowiada.

Hejty płynące od ludzi, którzy się boją rozumiemy, natomiast osoby pełnoletnie mają prawo do własnych decyzji, które szanujemy″ – odpisali organizatorzy imprezy.

Kraków przez lata dorobił się miana miasta imprezowego. Brytyjczycy obrali go sobie za cel wyjazdów związanych z wieczorami panieńskimi czy kawalerskimi. I żaden koronawirus tego nie zmieni.

 

Niestety, nie wszyscy dorośli są w stanie podejmować odpowiedzialne decyzje. Czas, by rząd skorzystał z kolejnych praw wynikających ze specustawy.

ml

Zobacz także