Koronawirus w szkole. Dyrektorka podstawówki z Krakowa zarzuca premierowi popełnienie przestępstwa

Fot. Kancelaria Premiera

Najpierw dzwoniła do sanepidu. 270 razy. Bezskutecznie. Teraz napisała do premiera list otwarty. – To przestępstwo – tak decyzję o tym, że podstawówki nadal maja pracować stacjonarnie ocenia dyrektora jednej ze szkół w Krakowie.

Jolanta Gajęcka, dyrektorka Szkoły Podstawowej nr 2 w Krakowie. na swoim Facebooku zamieściła list otwarty do premiera Mateusza Morawieckiego. To ta sama dyrektorka, która 270 razy dzwoniła do sanepidu, bezskutecznie, kiedy w jej szkole pojawił się koronawirus. Teraz w liście otwartym zarzuca szefowi rządu popełnienie przestępstwa. Jakiego? Chodzi o to, że rząd nie zdecydował się na zamknięcie szkół podstawowych.

(red)

Przytaczamy pełną treść tego listu otwartego do premiera

O naiwności… Q…. …!

Panie Premierze,

Nic do Pana nie dociera, dlatego zacznę dzisiaj inaczej. Wierzymy wspólnie w jednego Boga. Wierzymy w to, że życie wieczne przed nami. „Nasze czyny za życia brzmią echem w wieczności.” W związku z tym, czy nie obawia się Pan tej wieczności? Jeśli wydaje się Panu, że może być Pan jej pewien, to może się Pan zdziwić…

Szkoły podstawowe „normalnie”. Niedanie możliwości nauczania hybrydowego w podstawówkach przynajmniej w strefach czerwonych, to nie tylko skandal, to przestępstwo!

Skoro Pana zdolności przewidywania są tak ograniczone, a doradcy i eksperci, których Pan słucha, nie są warci funta kłaków, to ja Panu powiem, jak będzie – zamkniemy się bez możliwości zdalnego nauczania.

Dlaczego?

Dlatego, że jeżeli piętnasty Nauczyciel pójdzie na L-4 lub zostanie wysłany na kwarantannę z powodu kwarantanny w szkole/przedszkolu Jego Dziecka, to nie mam żadnej możliwości zorganizowania zastępstw. Nie ma Nauczycieli, nie ma lekcji, nie ma możliwości zapewnienia opieki, nie można prowadzić działalności, bo nie da się zapewnić bezpiecznych warunków – zawieszam zajęcia w całej Szkole bez możliwości nauczania zdalnego. Wysyłam wszystkich do domu i siedzimy dotąd, dopóki liczba zdolnych do pracy Nauczycieli nie pozwoli mi powrócić do normalnego funkcjonowania. No, ale Pana to nie interesuje…

Dlatego, że jak czwarta Pani Sprzątająca pójdzie na L-4 lub zostanie objęta kwarantanną z powodu covida w szkole Jej Dziecka, to zostaną mi tylko trzy i pół (połówka ta Pracownik 60+). Nie będą w stanie posprzątać 10000m2, dokonać codziennej dezynfekcji. Nie będzie miał kto biegać podczas lekcji i dezynfekować łazienek oraz części wspólnych w godzinach porannych. Musimy się zawiesić, bo nie można zapewnić bezpiecznych warunków i istnieje realne zagrożenie dla zdrowia i życia. No, ale dla Pana to nie problem…

Dlatego, że jeżeli druga Pani Szatniarka (w trzech szatniach pracują trzy Panie 60+) pójdzie na L-4, to nie będzie miał kto wpuszczać Dzieci do Szkoły, dezynfekować rąk wchodzącym i pilnować dystansu społecznego na terenie szatni, a w związku z tym nie będę w stanie zapewnić bezpiecznych warunków i zaistnieje realne zagrożenie dla zdrowia i życia. Kim jednak dla Pana jest szkolna Szatniarka, żeby zaprzątać sobie Nią głowę zajętą wymyślaniem wciąż tego samego…

Dlatego, że jeżeli Pan Woźny albo Pan Konserwator (3/4 etatu) pójdzie na L-4 lub na kwarantannę, to nie będę w stanie zmienić świetlówki, naprawić cieknącego kranu, wymienić złamanej deski sedesowej, przenieść, przynieść, uszczelnić okna, posprzątać terenu wokół budynku i… zastąpić Koleżanki w szatni. W związku z tym nie będę w stanie zapewnić bezpiecznych warunków, co zagrozi zdrowiu i życiu. Woźny, Konserwator to przecież ani „nowe elity”, ani „łże elity” – dla Pana Premiera „nikt”…

Dlatego, że ani ja, ani moje dwie Panie Wicedyrektor, nie jesteśmy ze stali (jedna 60+). Jak się rozchorujemy, to nie będzie osoby decyzyjnej, dlatego abyśmy mogły chorować, będzie trzeba zawiesić zajęcia. Dyrektor? Dla Pana i tak „się nie zna”. – zbędny element systemu…

Gdyby Pan miał zdolność słuchania takich zwykłych Ludzi, jak ja. Gdyby Pan wybrał się w Polskę, ale nie tę wiecową z paplaniną trzy po trzy, ale tą ginącą w chaosie informacyjnym, obawach, emocjach, to byśmy Panu podpowiedzieli: Niech nam Pan chociaż w strefie czerwonej pozwoli na nauczanie hybrydowe w organizacji ustalonej przez Dyrektora szkoły podstawowej. Nawet Panu powiem, jakbym z tej możliwości skorzystała.

Na ostatnie dwa tygodnie października zarządziłabym nauczanie zdalne w klasach 4-8 i stacjonarne dla klas 1-3.

Co by nam to dało?

– Nauczyciele na kwarantannie mogliby uczyć z własnych domów.

– Ograniczyłabym nowe zwolnienia L-4.

– Dwa pawilony byłabym w stanie ogarnąć przy mniejszej liczbie Pracowników obsługi.

– Ograniczyłabym transmisję wirusa wśród Uczniów, Pracowników, Rodziców.

-Odizolowałabym od innych Tych, u których potwierdzenie zakażenia pojawiłoby się w kolejnych dniach.

– Ograniczyłabym zamykanie na kwarantannie całych Rodzin.

– Nie eliminowałabym z aktywności zawodowej Rodziców z powodu kwarantanny zarządzanej, nawet jedna po drugiej, z powodu szkolnych kontaktów Ich Dzieci uczących się w różnych szkołach/przedszkolach.

– Odciążyłabym Sanepid i dała wytchnienie Pracownikom.

– Zmniejszyłabym kolejki do lekarskich teleporad.

– Nie dopuściłabym do tego, żeby wiele zdrowych Dzieci nie realizowało obowiązku szkolnego tylko dlatego, że poziom lęku u Ich Rodziców jest tak wysoki, że profilaktycznie pozostawiają Je w domu.

– Zwiększyłabym szansę na to, że po dwóch tygodniach na zajęcia stacjonarne wrócą Dzieci zdrowe (te, które się rozchorują w czasie tych dwóch tygodni, zostaną w domu).

Co po dwóch tygodniach?

Idealnie, gdybym mogła nauczanie hybrydowe wprowadzić w klasach 4-8 – tydzień nauki stacjonarnej/tydzień nauki zdalnej. Zmniejszyłabym liczbę Uczniów na terenie Szkoły przy równoczesnym poddawaniu nieformalnej kwarantannie tych, które uczyłyby się zdalnie. Klasy 1-3 uczyłabym stacjonarnie do kiedy się da, bo wiem, że na wiosennym lockdownie najbardziej stracili ubiegłoroczni Pierwszoklasiści.

Cieszę się, że Pan podejmuje właśnie prace nad odchudzaniem podstawy programowej. W tym przypadku nie można jednak powiedzieć „lepiej późno niż wcale”, bo Pan chyba żartuje? Teraz? To Panu dorzucę: jest jeszcze coś takiego, jak ramowy plan nauczania. Może też się Pan zajmie jakąś jego covidową wersją? Nie powiedzieli Panu? Moja rada: niech Pan odprawi z kwitkiem tych Pana doradców i ekspertów, bo oni Panu jeszcze doradzą, żeby na Wielkanoc ubrał Pan choinkę albo założył maseczkę na tę część ciała, gdzie plecy tracą swoją szlachetną nazwę…

O naiwności… Q…. …!Panie Premierze,Nic do Pana nie dociera, dlatego zacznę dzisiaj inaczej. Wierzymy wspólnie…

Opublikowany przez Jolanta Gajęcka Czwartek, 15 października 2020

Kończę

Wiem, że Pan tego nie przeczyta. Piszę, żeby zmaterializować frustrację, którą mi Pan kolejny raz zafundował. To mój sposób na odreagowanie. Z powodu Pana głupoty i nieodpowiedzialności będę biła kolejne rekordy kontaktów z Sanepidem, zasypiać i budzić się z obawą, gdzie tym razem wybije wirusowe źródełko, co będzie moim problemem do czasu, kiedy i mnie wyeliminuje, może na zawsze…

Powiem Panu na koniec, żal mi Pana… Nie ma nic złego w tym, że Człowiek nie zna się na wszystkim, ale zamykanie się jedynie na rady „dworu” kończy się zrobieniem z siebie błazna… I nic by mnie to nie obchodziło – to w końcu Pana wybór, pewnie Panu z tym dobrze. Obchodzi mnie jednak, bo ten ktoś ulepiony z głupoty „dworu” decyduje o losie kilkudziesięciu milionów Ludzi…

Zobacz także