Kraków poskąpił na dopłaty dla żłobków

fot. iStock.com/Magda S

Krakowscy rodzice zapłacą więcej za prywatne żłobki. Władze miasta zdecydowały o ograniczeniu dopłat do żłobków, które trafią do placówek już w marcu. – Z mężem policzyliśmy, że miesięcznie zapłacimy ponad 300 złotych więcej – żali się Pani Anna Kotarba, której syn uczęszcza do jednego z prywatnych żłobków.

Bez dopłat miasta i rządu, prywatne żłobki mogą zamienić się pustostany, bo rodziców nie będzie na nie stać. Z wyliczeń rodziców wynika bowiem, że bez dopłat, pobyt dziecka może kosztować nawet powyżej 1000 złotych miesięcznie. Dziś dzięki dofinansowaniu z rządowego programu „Maluch” oraz kasy miasta, za pobyt dziecka w żłobku trzeba zapłacić około 600 złotych.

– Zbliża się marzec, a wiemy, że nic nie wiemy. Codziennie słyszę inną wersję. Jeszcze wczoraj Pani dyrektor mówiła, że być może dotacje będą utrzymane do grudnia, w gazecie czytam z kolei, że tak, ale jeśli w ciągu roku znajdą się oszczędności, a już trochę żyje w tym kraju i wiem, jak to z tymi oszczędnościami w ciągu roku jest – podsumowuje Anna Kotarba.

Rodzice najmłodszych krakowian nie mają wielkiego wyboru, bo w Krakowie działają zaledwie 22 samorządowe placówki, które oferują 2300 miejsc, a tymczasem dzieci kwalifikujących się do uczęszczania do żłobka jest kilkukrotnie więcej o czym świadczy chociażby liczba 128 placówek, które zwróciły się do władz miasta o dofinansowanie pobytu dzieci w ich żłobkach. Informacje o cofnięciu miejskiej dotacji widać w samych żłobkach, bo jak przyznają dyrektorzy niektórych placówek, część rodziców wycofała się z płacenia i zabrała swoje dzieci, bo nie stać ich na zapewnienie całorocznego pobytu swojej pociechy w prywatnej placówce.

Władze miasta zapewniają, że sytuacja jest dynamiczna i jeśli w trakcie roku pojawią się dodatkowe środki, to automatycznie zostaną one przesunięte na dofinansowanie prywatnych żłobków, kiedy i czy w ogóle to nastąpi – nikt powiedzieć jednak nie potrafi.

(pt)

fot. iStock.com/Magda S

Zobacz także