Budżet Obywatelski mamy „w poważaniu”

Musisz przeczytać

Rekord frekwencji i obywatelski sukces – tak w teorii urzędników miał wyglądać tegoroczny Budżet Obywatelski. W praktyce wyszło jednak zgoła inaczej. Mieszkańcy udowodnili, że nie chcą mieć możliwości decydowania o wydatkowaniu publicznych pieniędzy, bo Budżet Obywatelski mają w głębokim „poważaniu”. Swój głos oddało zaledwie 40 tys. krakowian. Największą popularnością cieszył się… zakup szybowców – to nie żart.

W tegorocznym Budżecie Obywatelskim krakowianie mieli do dyspozycji 8,5 mln złotych. To o 1,5 mln złotych mniej niż w poprzednim roku, ale i tak nie mało. W głosowaniu brało udział 401 projektów o charakterze zarówno ogólnomiejskim, jak i dzielnicowym. Krakowianie zdecydowali o realizacji 10 projektów z pierwszej kategorii oraz 73 zadań przeznaczonych dla konkretnych dzielnic – wydawałoby się więc, że to sukces, ale nic z tych rzeczy.

Budżet w teorii…

Nowością tegorocznego Budżetu Obywatelskiego była możliwość głosowania jedynie przez Internet. Ułatwieniem dla osób, które nie posiadają dostępu do komputera, miały być specjalne punkty Budżetu Obywatelskiego, gdzie krakowianie mogli uzyskać informacje nt. projektów, które zakwalifikowały się do głosowania i dowiedzieć się, jak oddać głos. Szybko okazało się jednak, że zainteresowanie budżetem jest niewielkie. – Przychodziło kilka osób, najwięcej było w weekendy, ale zazwyczaj dopytywali, co tu robimy, o co chodzi. Niewiele osób głosowało. Jak już, to mówili, że zagłosują w domu – mówi Marta, jedna z pracownic punktu informacji Budżetu Obywatelskiego, który znajdował się na terenie jednej z krakowskich galerii handlowych.

Na promocję tegorocznego budżetu miasto wydało w sumie 435 tys. złotych. – To spora kwota, ale niekoniecznie dobrze wydatkowana – zauważał kilka tygodni temu w rozmowie z KRKnews.pl, radny Krakowa Dominik Jaśkowiec. – Promocji nie widać na mieście, za mało jest plakatów i billboardów – przekonywał Jaśkowiec. Jednocześnie radny zaznaczył, że słaba frekwencja dotycząca zgłaszanych projektów nie powinna przełożyć się na frekwencję podczas głosowania, które zawsze cieszyło się większym zainteresowaniem. Cieszyło, bo już tak nie jest.

… i w praktyce

W tym roku z internetowego głosowania w ramach Budżetu Obywatelskiego skorzystało zaledwie 40 tys. mieszkańców. Najwięcej głosów zdobył projekt „Skrzydła dla Krakowa”, który przewiduje zakup trzech szybowców, do realizowania przez prywatną firmę bezpłatnych kursów szybowcowych i lotów dla krakowian. Krakowianie wydadzą na ten cel 1,5 mln złotych publicznych pieniędzy. Drugim, najwyżej punktowanym projektem był pomysł „Zamieszkaj obok parku”, który zakłada budowę nowego parku w Czyżynach. Kosztem 2,5 mln złotych w okolicy blokowisk powstanie zieleń służąca nie tylko okolicznym mieszkańcom, ale również oczyszczaniu katastrofalnej jakości powietrza w mieście. Identyczną kwotę, krakowianie zdecydowali się przeznaczyć na budowę „Pierwszego wodnego placu zabaw w parku Jordana”. Dzięki temu dzieci będą mogły bezpiecznie korzystać z parku, jaki już w  tej chwili jest dostępny m.in. na śląsku.

Wyniki głosowania nie byłyby więc dziwne, gdyby nie fakt, że najwyżej przez krakowian został oceniony projekt zakładający dofinansowanie działalności prywatnej firmy, która za 1,5 mln złotych planuje zakupić szybowce i realizować darmowe loty dla mieszkańców – przecież każdy kiedyś marzył o tym, by zostać lotniskiem.

– Nie chodzi o pobijanie rekordów, patrzmy na to, by z roku na rok pojawiały się coraz ciekawsze pomysły i myślę, że to spowoduje, że mieszkańcy będą coraz chętniej brać udział w głosowaniu w ramach Budżetu Obywatelskiego – przekonuje Monika Chylaszek, rzecznik prasowa prezydenta Jacka Majchrowskiego.

Budżet już (nie)obywatelski?

Z roku na rok chętnych do zgłaszania pomysłów i samego głosowania jest jednak nie więcej, a mniej. Rośnie za to liczba przeciwników Budżetu Obywatelskiego w obecnej formie, do których częściowo należy również sam prezydent Krakowa. Jacek Majchrowski wielokrotnie podkreślał bowiem, że o ile budżet na zadania dzielnicowe nie budzi żadnych wątpliwości, o tyle przeznaczenie pieniędzy na zadania ogólnomiejskie nie jest już tak przejrzyste i łatwe, ze względu na problem z dopasowaniem potrzeb wszystkich mieszkańców całego miasta.

– Jeżeli mówimy o Budżecie Obywatelskim, to traktujmy go serio – obojętne, czy wybrane projekty nam się podobają, czy nie, bo wybrali je mieszkańcy i trzeba je uszanować – przekonywał dziś prezydent Jacek Majchrowski.

Krakowianie, wstyd

Projekty zostały więc wybrane, ale czy za jakość przebiegu Budżetu Obywatelskiego ponownie trzeba „wieszać psy” na władzach miastach i miejskich urzędnikach? Tym razem można mieć spore wątpliwości. Projekty zgłosili mieszkańcy, zagłosowali, a właściwie nie zagłosowali, również mieszkańcy. I choć można mówić, że promocja była niewystarczająca, a krakowianie żyją w błogiej nieświadomości, to wniosek jest prosty – demokracja bezpośrednia w Krakowie kuleje lub już leży na łopatkach. Dzięki temu, do legalnego wydatkowania publicznych milionów złotych na swoje „widzi mi się” wystarczy zwołanie grupy znajomych i zmobilizowanie ich do kilku kliknięć myszką w internetowym głosowaniu na projekt Budżetu Obywatelskiego – i nikt nie może mieć do autora projektu żadnych pretensji. Te możemy kierować jedynie pod adresem mieszkańców, którzy w przypadku wydatkowania publicznych pieniędzy, zawsze dużo mówią, ale kiedy przychodzi do wzięcia odpowiedzialności na własne barki, stają się one niezwykle wąskie i wiotkie.

Maciej Krakowski

- Advertisement -spot_img

Przeczytaj również

13 KOMENTARZE

13 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze Oceniane
Inline Feedbacks
View all comments
- Advertisement -spot_img

Najnowsze

KRK News Poleca