Krakowianie otrzymają bony do restauracji?! Jest jeden problem

fot. Jan Musiał

W Wiedniu mieszkańcy otrzymają bon gastronomiczny ufundowany przez miasto, który ma pomóc przedsiębiorcom. Czy na podobny pomysł stać Kraków? Radni są sceptyczni, z kolei Łukasz Wantuch chce stworzyć podobny program, ale z istotną różnicą.

Wiedeń podaruje każdemu gospodarstwu domowemu bon gastronomiczny na 25 euro (w przypadku jednoosobowych gospodarstw domowych) lub na 50 euro (dla wieloosobowych gospodarstw domowych).

Na ten cel miasto chce przeznaczyć aż 40 mln euro, by ratować 6,5 tys. przedsiębiorców, których biznesy przez dwa miesiące były zamrożone. Ponadto ma być to nagrodą dla mieszkańców za zachowanie „wiedeńskiego spokoju” i odpowiedzialnej postawy.

Jak pomóc krakowskiej gastronomii?

Czy tego typu program mógłby mieć miejsce w Krakowie? W mieście funkcjonuje ponad 5 tys. lokali zajmujących się gastronomią. Dla właścicieli zamknięcie lokalu na jeden dzień oznaczało ogromne straty, a co dopiero aż na dwa miesiące, bo tyle trwała przerwa spowodowana pandemią.

Krakowscy radni są jednak sceptycznie nastawieni do pomysłu. Wskazują, że miasto także ucierpiało na kryzysie i skurczyły się możliwości finansowe. 

Koronawirus. Tragiczna sytuacja w krakowskiej gastronomii! Jedna restauracja zwolniła 400 pracowników!

– Wszystkie tego typu wydatki są potrzebne, ale trzeba o nich decydować bardzo spokojnie i w oparciu o szerokie analizy. Skala kryzysu jest jeszcze nie do przewidzenia, więc musimy wiedzieć na początku, z jakim budżetem mamy do czynienia na ten rok, jak wielkie będą straty, a także na co nas tak naprawdę stać. Pomoc jest potrzebna restauracjom, kulturze, turystyce czy firmom eventowym, czyli przedsiębiorcom wszelakim, których dotknął kryzys spowodowany koronawirusem. Wsparcie jest kluczowe i musi nadejść, pytanie na jaką skalę będzie to wykonalne – mówi KRKnews.pl Nina Gabryś, radna Nowoczesnej.

Andrzej Hawranek, radny Platformy Obywatelskiej: – Nie wiem, czy taki program jest możliwy w Krakowie. Musiałbym się zorientować. Trzeba wziąć pod uwagę, że przepisy w Austrii są inne niż w Polsce. Każda branża ucierpiała i jeszcze będzie cierpieć przez pandemię. Każde wsparcie przedsiębiorców na pewno jest potrzebne – nie tylko z branży gastronomicznej. Kraków też mocno ucierpiał na turystyce. Przewodnicy nie mają pracy. Nie ograniczałbym się do jednej branży, bo pomoc potrzebna jest wszystkim przedsiębiorstwom odczuwającym skutki koronawirusa.

Czy miasto stać na taki projekt?

Nie wiem, czy w teraz miejska kasa udźwignęłaby taki wydatek. Proszę pamiętać, że przy zamkniętym budżecie miasta, by dać na nowe zadanie, to trzeba zdjąć pieniądze z innego. Na pewno plusem byłoby to, że pieniądze zostałyby u przedsiębiorców i restauratorów. Wiązałoby się to z konkretnym bilansem i należy skonsultować to ze skarbnikiem, czy w obecnym czasie miasto jest w stanie coś takiego sfinansować – twierdzi Marek Sobieraj, radny Prawa i Sprawiedliwości.

Jak wskazują radni, w Krakowie funkcjonują już ułatwienia dla branży gastronomicznej. Opłata za ogródki została obniżona do 20% obowiązującej stawki. Miasto stworzyło także bazę i mapę lokali gastronomicznych. Na trzy miesiące odroczono płatności za wynajem gminnych lokali użytkowych. Zniesiona została opłata za oznakowanie stanowisk postojowych i zniesiona została strefa ograniczonego ruchu na Kazimierzu.

– Trzeba też wziąć pod uwagę możliwości finansowe miasta. Pomoc przedsiębiorcom kosztowała Kraków 10 mln złotych. Te wydatki się nie kończą. Miasto obniżyło czynsze i przesuwa lub obniża płatność podatku od nieruchomości. W miarę możliwości gmina stara się pomagać, ale możliwości nie są nieograniczone – dodaje Hawranek.

Bon nie całkiem za darmo?

Projekt bonu gastronomicznego / fot. Łukasz Wantuch

Łukasz Wantuch, radny Przyjaznego Krakowa proponuje, by stworzyć podobny program do tego w Wiedniu, jednak mieszkańcy nie otrzymaliby za darmo kuponu, tylko musieliby go zakupić. Program pilotażowy ruszył już w marcu, ale Wantuch chce kontynuować inicjatywę i zgłosi ją jako rezolucję.

– Wymyśliłem to już dwa miesiące temu i uważam, że to trzeba też u nas zrobić. Restauracje mogą być otworzone, ale muszą jeszcze ludzie do nich chodzić. Problem jest jak zawsze z kasą, a nie ze względami prawnymi. Program nazywa się Miejski Kupon Rabatowy i kosztuje 20 złotych, a w zamian otrzymuje się bon na 50 złotych. Na najbliższej sesji będę zgłaszać do rezolucji poprawkę, by miasto to wdrożyło. Zobaczymy, co powiedzą na to radni.

Jak tłumaczy Wantuch, w restauracji czy kawiarni klient zapłaciłby bonem, a miasto dopłaciłoby 30 złotych. To pozwoliłoby zachęcić klientów do powrotu do lokali gastronomicznych.

Radny Sobieraj: – Przyjmijmy, że kupon np. na 25 złotych trafiłby do każdego mieszkańca, a krakowian jest 700 tys. łącznie z dziećmi. To daje 17,5 mln złotych. To jest bardzo duża kwota. Rozmawiałem w tym temacie z Dyrektorem Wydziału Budżetu Miasta. Podkreślił że sama obsługa tego gigantycznego zadania byłaby równie kosztowna, a sama legalność wątpliwa. Nie mówiąc o procedurze rozliczania, mam tu na myśli RODO i podawanie restauracji swoich danych.

js

Zobacz także