Krakowscy obrońcy zwierząt do Jarosława Kaczyńskiego: „Czujemy się oszukani!”

fot. wikipedia.org

Krakowskie Stowarzyszenie Obrony Zwierząt napisało list do prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego, w którym zarzucają politykowi niekonsekwencję i hipokryzję. Chodzi o nowelizację ustawy o ochronie zwierząt.

Zdaniem aktywistów, prezes Prawa i Sprawiedliwości jawiący się publicznie jako wielki miłośnik zwierząt lekceważy problem hodowli zwierząt futerkowych.

Piwotalny prezes

Zdaniem działaczy Krakowskiego Stowarzyszenia Obrony Zwierząt, Jarosław Kaczyński pomimo swoich deklaracji o miłości do zwierząt daje ciche przyzwolenie na radykalne zmiany treści ustawy o ochronie zwierząt, mającej uchronić je przed bestialskim traktowaniem.

– Nie rozumiemy, jak można tuż przed wyborami do europarlamentu deklarować w TVP miłość dla zwierząt, a jednocześnie po cichu wykreślać z projektu nowelizacji ustawy o ochronie zwierząt autorstwa PiS, pod którym sam się Pan podpisał, jej najważniejsze elementy: czyli wprowadzenie zakazu hodowli zwierząt futerkowych, wprowadzenie zakazu trzymania psów na łańcuchach czy wprowadzenie zakazu wykorzystywania zwierząt w cyrkach – czytamy w liście, który KSOZ udostępniło na swoim facebookowym profilu.

Łańcuch pozostaje

Dla obrońców praw zwierząt niezrozumiała jest decyzja PiS o wycofaniu się z zakazu trzymania psów na łańcuchach, który wprowadził chociażby Victor Orban na Węgrzech, na którego prezes PiS tak często się powołuje. – Zamiast uwolnienia psów z łańcuchów proponujecie tylko ich wydłużenie z 3 do 5 metrów? Z łańcuchami dla psów trzeba wreszcie skończyć, a nie łaskawie proponować ich wydłużenie – nawołują.

9 mln. istnień

Obrońców zwierząt szczególnie oburza wykreślenie z ustawy zakazu hodowli zwierząt futerkowych.

– Jak odnośnie zakazu hodowli zwierząt na futra mógł Pan jeszcze niedawno obwieszczać, że cyt.: „jest to kwestia serca dla zwierząt, litości wobec zwierząt i sądzę, że każdy porządny człowiek powinien w sobie coś takiego mieć” albo, że wprowadzenie zakazu „to właściwa droga do takiej prawdziwej europeizacji”, a teraz zmienić poglądy o 180 stopni i ogłaszać, że żadnych zmian nie będzie – pytają.

Rocznie w Polsce w okrutny sposób ginie 9 milionów tych zwierząt. Ich los przesądzony jest od narodzin. Najpierw gniotą się w ciasnych klatkach, w których dochodzi do pogryzień, okaleczeń czy nawet kanibalizmu, a gdy nastanie ich czas umierają rażone prądem, bądź zagazowywane.

Na jedno futro trzeba oskórkować np. 35 norek, 100 szynszyli lub 11 srebrnych lisów. Hoc koszty hodowli są relatywnie wysokie, to interes jest wyjątkowo opłacalny.

PiS boi się „futerkowego” Rydzyka

Wydaje się, że to właśnie kwestia hodowli zwierząt na futra zaważyła na decyzji prezesa PiS.

Jarosław Kaczyński jako jeden z pierwszych podpisał się pod pierwotnym projektem ustawy. W ślad za nim poszła część posłów PiS, a także uległe wobec rządzącej partii media publiczne.

Co więc takiego stało się, że prezes zmienił po cichu zdanie? Otóż głos w sprawie zabrała jedyna siła zdolna skruszyć „żelazną” wolę prezesa – o. Tadeusz Rydzyk.

Jak donosił Grzegorz Rzeczkowski w POLITYCE, gdy o nowelizacji ustawy o ochronie zwierząt zrobiło się głośno, do akcji wkroczył Szczepan Wójcik – jeden z największych przedsiębiorców w branży futrzarskiej.

Pochodzący z Radomia biznesmen,deklarujący się jako narodowiec, rozpoczął zakrojoną na szeroką skalę kampanię w mediach o. Tadeusza Rydzyka – Radiu Maryja i TV Trwam.

Wójcik powołał też do życia fundację, w której znalazło się miejsce dla prominentnych polityków Prawa i Sprawiedliwości, m.in. Krzysztofa Jurgiela, Jacka Sasina czy europosła Zbigniewa Kuźmiuka, a także wparł finansowo organizowany prze eksministra środowiska Jana Szyszkę „Marsz Hubertusa”.

Media o. Tadeusza Rydzyka to siła z którą do bólu pragmatyczny Jarosław Kaczyński woli nie zadzierać. Dla najbardziej zatwardziałego elektoratu PiS, głos redemptorysty jest „pierwszy po Bogu”. Gdyby Kaczyński stracił poparcie Torunia, mógłby zapomnieć o sukcesie w nadchodzących wyborach.

Apel

– Apelujemy do Pana, jako znanego i najbardziej wpływowego miłośnika zwierząt, o refleksję w tej sprawie i oczekujemy znacznie więcej niż ciepłych występów w telewizji śniadaniowej. Zwierzęta same się nie obronią i musimy im pomóc. Tak naprawdę nic nie stoi na przeszkodzie, aby powrócić do pierwotnej wersji projektu nowelizacji ustawy o ochronie zwierząt i doprowadzić do jej uchwalenia jeszcze w tej kadencji parlamentu – piszą w ostatnich słowach obrońcy zwierząt.

Niestety, najprawdopodobniej nie doczekają się odpowiedzi na swój apel, bo wbrew temu, co piszą jest coś, co stoi na przeszkodzie do powrotu do pierwotnej wersji ustawy. Jak najbardziej przyziemna, polityczna kalkulacja.

KRA

Zobacz także