Kto i po co nakłada kajdany na Kraków?!

fot. Pixabay

W Biurze Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków złożony został projekt zagospodarowania ostatniego parkingu w obrębie Plant, na placu św. Ducha. Zapewne ten projekt uzyska jego aprobatę i już niedługo zniknie parking, a powstanie przestrzeń zielona z małą architekturą. Pytanie tylko: po co? – zastanawia się nasz felietonista Kazimierz Krakowski.

Oczywiście ze względów estetycznych warto zmienić brzydki asfalt, ale z projektu wynika, że powierzchnia placu dalej będzie prawie w całości „zakostkowana”. Tak oto poprawność polityczna wygrywa ze zdrowym rozsądkiem. Wojewódzki Konserwator Zabytków, którego urzędnicy nie pozwalają posadzić kilku krzewów i posiać trawy mieszkańcom na jednym z małych klombików… Lekką ręką niszczą ostanie miejsca parkingowe w centrum.

Pusta karta

O Wojewódzkim Konserwatorze Zabytków pisze się od lat, człowiek instytucja robiący z Krakowa kurnik, z uporem lansujący swoje – jak często widać – przestarzałe teorie. Wizję miasta z lat 90. XX w., ale czy o to chodzi?

Kraków stać na odważne projekty, ale żeby do tego doszło, musi nastąpić zmiana myślenia i muszą być realizowane projekty wizjonerskie, które będą przede wszystkim służyć mieszkańcom, a nie utrudniać im korzystania z miejskiej infrastruktury.

Warto przypomnieć Panu Konserwatorowi, że Kraków będzie istniał, kiedy on już nie będzie konserwatorem i to przyszłe pokolenia będą musiały się zmierzyć z jego dzisiejszymi błędnymi decyzjami. I jestem przekonany, że sobie poradzą, a w kronice miasta pod nazwiskiem „Jan Janczykowski” będzie pusta strona. Czasem warto po prostu o pewnej historii zapomnieć.

Dużo się mówi o „odkorkowaniu” Starego Miasta. O usunięciu samochodów z centrum, o uwolnieniu chodzików. Ale nic się ku temu nie robi. Nic oprócz wprowadzaniu nowych zakazów, wprowadzaniu ruchu jednokierunkowego, powiększania strefy płatnego parkowania itd.

Kraków stać na nowatorskie rozwiązania

Oczywiście najprościej jest powiedzieć – oddajemy chodniki pieszym, zakazujemy i utrudniamy wjazd do centrum, ale jak się jeździ po mieście to jakoś nie widać, żeby ten ruch był mniejszy. Mam wrażenie, ze jest przeciwnie. I  gdzie jesteście „myśliciele z ruchów miejskich”? Nie ma was jakoś.

A Kraków stać na nowatorskie rozwiązania. Na połączenie starego z nowoczesnością. Stać na równowagę w transporcie, stać na zrzucenie kajdan, które nakładacie na miasto.

A jak tak bardzo chcecie „uwolnić chodniki w centrum” to lobbujcie za powstaniem dwóch, może trzech kilkupoziomowych parkingów w centrum. Dwie lokalizacje są wolne od ręki: obecny parking przy Karmelickiej i wspomniany pl. św Ducha.

Znalazłaby się tam część miejsc abonamentowych (żeby było sprawiedliwie, patrząc na inne strefy), część miejsc płatnych w tygodniu, a np. w weekendy dla aut z rejestracją KR miejsc bezpłatnych. Wszystko można pogodzić.

Oczywiście projekt takiego parkingu musiałby mieć ciekawą fasadę, wkomponowaną w architekturę miejsca.
I wtenczas można zakazać zupełnie parkowania w centrum.

Pomyślcie tylko, żadnych aut na starym mieście. Żadnych. Wjazd do centrum tylko w określonych godzinach rano. Ok. szesnastu godzin bez samochodów. Żadnego parkowania. Tylko całodobowo taksówki.

Czy to nie ciekawa wizja? Ciekawa, ale Was na nią nie stać.

Wy wolicie zrobić kolejny park koło plant i napychać kasę parkingowi przy Galerii Krakowskiej.

To są skwery!

A parki, mini parki czy jakieś inne parki – tyle jest teraz nazw tych parków, ale przypominam „krakowskim aktywistom”, że mały park po krakowsku nazywa się skwer!!!

I trzeba je robić tam, gdzie mieszkają ludzie, np. na osiedlach, a nie w wyludniającym się z mieszkańców centrum.

Naprawdę nie bójmy się oddawać Krakowa krakowianom. Twórzmy miasto przyjazne. Miasto dla nas, mieszkańców. Nie bójmy się oszołomów, my też w tym mieście chcemy żyć.

Kazimierz Krakowski

zdjęcie tytułowe / fot. Pixabay

Zobacz także