Kulinarne szaleństwo, na które warto sobie pozwolić

Studio Qulinarne

Kelnerzy są tam inni, można wręcz powiedzieć – dziwni, a czasem krępujący – zwłaszcza, jeśli ktoś nie zna standardów michelinowskich (…) Wprowadzali nas w tajniki każdej potrawy tłumacząc, z czego jest wykonana. Byli naszymi przewodnikami po tej naszej kulinarnej przygodzie – pisze specjalnie dla KRKnews.pl Maja Dylczyk*.

W Studiu Qulinarnym zorganizowałam swoje 30. urodziny dla najbliższych osób. Chciałam je zapamiętać do końca życia jako coś pięknego i wyjątkowego. Pamiętam obłędny smak włoskiego Barolo i Amarone. Potrafię go przywołać. Takie jest właśnie doświadczenie pobytu w tym miejscu. Potrafi wbić się w pamięć na długie miesiące, a nawet lata. Dlaczego tak się dzieje?

Właściciele mają ambicję zdobycia czegoś, czego jeszcze w Krakowie nie ma – legendarnej gwiazdki Michelin. Czuć to w tym miejscu. Kelnerzy są tam inni, można wręcz powiedzieć – dziwni, a czasem krępujący – zwłaszcza, jeśli ktoś nie zna standardów michelinowskich. Jedzenie? Obłędne – czasem zachwycające, czasem trudne. Wystrój? Dyskretny i elegancki.

Moim zdaniem nieprzypadkowo Studio Qulinarne zmieniło system działania. Teraz podają tam tylko kolacje z kilku dań skomponowane przez szefa kuchni – nie ma możliwości wyboru dań z karty. Zaczęto również organizować kolacje gala dinner na „4 ręce”. Wtedy z szefem kuchni (Giacomo Monzali) pracuje gość specjalny.

My zostaliśmy zaproszeni na wydarzenie kulinarne przygotowane przez gościa specjalnego restauracji – Diego Rossiego, zdobywcę gwiazdki w restauracji Felix Lo Basso Restaurant. Na kolację wybrałam się z przyjaciółką, która nigdy nie uczestniczyła w tego typu wydarzeniu i nie miała pojęcia, czego może się spodziewać. Było to dla niej zaskakujące doświadczenie. Oprócz zapowiedzianych w menu 7 pozycji pojawiły się 4 dodatkowe – miniaturki mające pobudzić apetyt.

Elegancja i perfekcja

Wszystko podczas kolacji było perfekcyjne. Kelnerzy byli grzeczni i dyskretni. Wprowadzali nas w tajniki każdej potrawy tłumacząc, z czego jest wykonana. Byli naszymi przewodnikami po tej naszej kulinarnej przygodzie. Stawiali przed nami cudowne naczynia, na których serwowane były jeszcze piękniej wyglądające potrawy.  W tak eleganckiej restauracji aż wstyd było wyciągać telefon i robić zdjęcia, ale z drugiej strony trudno było się oprzeć pokusie… Robiłyśmy więc zdjęcia, jadłyśmy, śmiałyśmy się i bawiłyśmy wyśmienicie.

Wyjątkowe smaki, oryginalne połączenia

Gdy spotykają się przyjaciółki, tematów do rozmów jest zawsze mnóstwo. To jedzenie było jednak tak inspirujące, że wciąż przerywałyśmy, by mówić właśnie o nim – o wyjątkowych inspiracjach, smakach i połączeniach. Niektóre z nich były dla nas czymś nowym, jak np. tatar jagnięcy z lukrecją. Ta potrawa skojarzyła mi się z zapachem absyntu, który uwielbiam. Z kolei u mojej przyjaciółki lukrecja wzbudziła mieszane uczucia.

Kuchnia, która prowokuje do rozmowy

W studiu Qulinarnym serwowana jest kuchnia autorska, o której można dyskutować godzinami. Można zastanawiać się nad wyborami dokonanymi przez szefów kuchni, nad ich kreatywnością i estetyką potraw.

Jedno jest pewne – warto choć raz w życiu wybrać się na taką kolację. Oczywiście, pobyt w takiej restauracji wiąże się z bardzo dużym wydatkiem, na który nie każdy może sobie pozwolić na co dzień, a nawet od święta. W życiu każdego człowieka bywają jednak chwile wyjątkowe, jak choćby pierwsza rocznica związku czy zaręczyny. Wtedy warto pozwolić sobie na szaleństwo. 

Maja Dylczyk

Zdjęcia: Studio Qulinarne

* Maja Dylczyk – event menedżer z kilkunastoletnim doświadczeniem zawodowym. Na co dzień zarządza grupą eventową Dylczyk Art., która od ponad 20 lat zajmuje się kompleksową organizacją imprez. Jest współautorką jednej z najbardziej oryginalnych koncepcji obchodzenia jubileuszy na polskim rynku eventowym (Wasz Jubileusz).

Zobacz także:

„A gdyby tak…”: Szokujące zwyczaje – krzyżują Chrystusa pijąc piwo i oglądając mecz

 

Zobacz także