Majchrowski: „Nie chciałbym, aby miasto wpadło w ręce PiS-u, albo Łukasza Gibały” [wywiad]

– Hasło o betonowaniu Krakowa zostało wymyślone przez firmę PR-ową pracującą dla Łukasza Gibały, która chciała obrzydzić mieszkańcom miasto. I boję się, że z tego punktu widzenia to się udało. Ale jak się zastanowimy, to co to znaczy betonować? To, że się buduje nowe mieszkania? Jakby nie było zapotrzebowania, to nikt by nie budował. Ludzie chcą się wyprowadzać od rodziców, iść na swoje i żyć na własny rachunek – mówi w rozmowie z KRKnews prezydent Krakowa Jacek Majchrowski.

W rozmowie z Łukaszem Mordarskim, Majchrowski mówi o swoich kontrkandydatach, pomysłach na Kraków w kolejnej kadencji oraz… Kościele. – Kościół krakowski skręcił w stronę PiS. Może nie cały, ale niektórzy najważniejsi duchowni tak. Kościół był zawsze przy władzy, zawsze liczył, że coś ugra – twierdzi prezydent miasta.

KRKnews: Śni się panu po nocach Małgorzata Wassermann?

Jacek Majchrowski: Ja mam piękne sny.

To jakie ma pan sny przed wyborami?

Serio mówiąc, to rzadko mi się coś śni. A co do wyborów – zawsze przyjmuję wszystko z dobrodziejstwem inwentarza.

Wassermann to najtrudniejsza kontrkandydatka, z jaką przyjdzie się panu zmierzyć?

Chyba tak, chociaż ostatnia kampania też była trudna. Ona sama jest osobą bardzo kulturalną, więc raczej nie dojdzie do pojedynku na noże. Wcześniej miałem kontrkandydatów, którzy zachowywali się arogancko i nieelegancko. Teraz, o ile sama pani Małgorzata zachowuje się poprawnie, to jej otoczenie nie zawsze takie jest.

Nie ma pan wrażenia, że ta kampania jest po prostu słaba?

Nudna. Jest trochę przepychanek w Internecie. No i billboardy. A nie ma tego, co by dawało emocje.

Nie ma bezpośrednich starć kandydatów. Może zrobiłby pan na koniec jakiegoś „psikusa”, żeby trochę ożywić finisz kampanii?

Ja nigdy ani psikusów, ani fajerwerków nie robiłem – zawsze starałem się być merytoryczny.

No więc wychodzi na to, że najbardziej aktywny w tej kompanii jest Łukasz Gibała.

Owszem. Od paru lat jest bardzo aktywny.

Czyli świeżość, młodość i energia.

Ani świeżość, ani młodość, ani energia. Raczej dystrybucja pieniędzy, które – jak czytamy – ma od taty. Dla mnie jego kampania jest częściowo kupowana, a częściowo reżyserowana. Swego czasu gazety pisały, że tak samo wynajął firmę doradczą, która wyreżyserowała sprawę referendum. Możemy się domyślać, że teraz też ma osoby, które mówią mu, co ma robić i wrzucają mu różne hasła, które on ma wygłosić. Ma takie wyuczone, populistyczne formułki, którymi się posługuje – myślę, że mógłby konkurować z bajkami braci Grimm. Moim zdaniem ma chęć bycia kimś ważnym i jest gotowy za to zapłacić.

A Wassermann?

Tu z kolei mam wrażenie, że ona została zmuszona do tego, żeby kandydować.

Pan ma jeszcze chęć bycia prezydentem?

Gdybym nie miał, to bym nie starował. Nie chciałbym, aby miasto wpadło w ręce PiS-u, albo Łukasza Gibały. Jak pan obserwuje PiS, to oni cały czas przekonują, że wszystko było złe, wszystko było w ruinie i dopiero oni zrobią tak, żeby było dobrze. I dotrzymają słowa. Jak ktoś ciągle powtarza, że dotrzyma słowa to znaczy, że coś tam z tym słowem nie jest do końca. Widziałem kiedyś takiego mema: „Żyje nam się lepiej – oznajmił rząd”. „To fajnie wam – pomyślał naród ”. I tego chciałbym uniknąć.

Myśli pan, że jest szansa dogadać się z Gibałą na jakiejkolwiek płaszczyźnie?

Ja jestem osobą bardzo konsolidacyjną. Zawsze próbuję się z każdym porozumieć, współpracować. Ale są też pewne granice. Nie udaję, że kiedy ktoś na mnie pluje, to pada deszcz.

Mimo wszystko będzie się pan musiał postarać o elektorat Gibały w drugiej turze wyborów.

Łukasz Gibała to jedno, a sposób głosowania jego elektoratu to drugie. To, że ktoś powie, że przekazuje swoje głosy „Iksińskiemu” to nie znaczy, że wszyscy pobiegną i zagłosują tak, jak ten ktoś chciał. Moim zdaniem duża część elektoratu Gibały nie pójdzie do głosowania.

Z drugiej strony – jeśli ktoś w pierwszej turze głosuje anty Majchrowski, to trudno będzie mu później wrzucić kartkę z zaznaczonym pana nazwiskiem.

Widzi pan, i to jest problem Łukasza Gibały – zgromadził wokół siebie ludzi, którzy nie głosują za Gibałą i jego pomysłami, tylko przeciw Majchrowskiemu. Nie ma w jego działalności gromadzenia się wokół pozytywnego przekazu, jest poparcie budowane na opozycji wobec kogoś. Ciężko jest rozmawiać na takim poziomie. 

Nie obawia się pan, że jego elektorat „przepłynie” do Wassermann?

Nie sądzę, by byli to wyborcy popierający PiS. Chyba, że Łukasz Gibała tak bardzo namieszał im w głowach wmawiając, że – odpowiem powiedzeniem – na złość mamie postanowią odmrozić sobie uszy…

Jest też spora grupa ludzi, która podejmie decyzje na kogo zagłosować dopiero stojąc nad urną. Jak ich pan przekona?

Ja mogę przekonywać tylko merytoryką, i tym co już zrobiłem. Nigdy nie opowiadałem w kampanii niestworzonych rzeczy. Mówię wyłącznie o rzeczach możliwych do zrealizowania, biorąc pod uwagę kompetencje miasta, finanse, przepisy itd. Jeżeli wyborca to docenia i ceni normalność, to powinien zagłosować na mnie.

Pan jest ostoją normalności?

Tak uważam, i mam nadzieję, że po tych latach spędzonych wspólnie, dostrzegają to i mieszkańcy.

Co to oznacza?

Że miasto nie jest targane w kierunku chwilowych trendów i pomysłów, które akuratnie są w modzie.  Że z jednej strony kontynuujemy te inwestycje i programy, które już rozpoczęliśmy, bez rewolucji. Miasta ma się rozwijać spokojnie. Dodatkowo zależy mi, by oferta miasta była skierowana do konkretnego mieszkańca i dostosowana do jego potrzeb – mam na myśli ofertę kulturalną, sportową, spędzania wolnego czasu. Ma pan dostęp do boisk, basenów i hal, gdzie sam pan może poćwiczyć. Ma pan coraz większy dostęp do coraz lepiej urządzonej zieleni. Jeśli jest pan seniorem, ma pan dostęp do wszystkiego, co jest seniorowi potrzebne: począwszy od kwestii opieki medycznej, na możliwości spotkania się ze znajomymi w Centrum Aktywności Seniora. Jak jest młodym rodzicem, to ma pan całą ofertę Klubów Rodziców itd., itd… A najważniejsze jest to, że młodzi ludzi mogą tutaj kupić mieszkanie, znaleźć dobrą pracę, normalnie żyć…

A propos mieszkań – denerwują pana memy, na których jest pan utożsamiany z betonem?

Hasło o betonowaniu Krakowa zostało, z tego co słyszałem, wymyślone przez firmę PR-ową pracującą dla Łukasza Gibały, która chciała obrzydzić mieszkańcom miasto. I boję się, że z tego punktu widzenia to się udało. Ale jak się zastanowimy, to co to znaczy betonować? To, że się buduje nowe mieszkania? Jakby nie było zapotrzebowania, to nikt by nie budował. Ludzie chcą się wyprowadzać od rodziców, iść na swoje i żyć na własny rachunek. Ludzie chcą zostać po studiach u nas i nie chcą wynajmować stancji do końca życia. Nie ma w tym niczego złego. Jeszcze parę lat temu, gdy budowaliśmy więcej mieszkań niż Poznań i Wrocław łącznie, to słyszeliśmy: w końcu będziemy mieć gdzie mieszkać. Teraz rzuca się hasło, że betonujemy. Wszystko zależy od punktu widzenia: dla jednych działka, gdzie powstaje nowy blok to łąka, na którą od lat wychodziło się z pieskiem. Ale z drugiej strony ta łąka jest czyjąś własnością, którą odziedziczył i chce coś z nią zrobić. I czyja racja ważniejsza, właściciela działki, czy właściciela psa?

Zdenerwował się pan.

Jest to bardzo niesprawiedliwe.

Ponoć stoją za panem deweloperzy.

To też hasło-klucz Łukasza Gibały, widzę, że i pan poddaje się jego narracji… Ale, w porządku, odpowiem na to. Nie wiem czy pan zauważył, ale ostatnio z hukiem wyrzucał z zarządu swego stowarzyszenia współzałożycielkę tego przedsięwzięcia, bo wyszło na jaw, że w sposób nie do końca legalny przejmowała ona kamienicę w centrum. Skazano ją nawet za to na wyrok więzienia w zawieszeniu. Proszę również zobaczyć na skład Logicznej Alternatywy – wśród założycieli są osoby związane z branżą budowlaną i to akurat Gibale nie przeszkadza. No i wreszcie – mnie zarzuca betonowanie, a przecież jako poseł złożył interpelację, żeby w dużych miastach tereny rolne przekształcić na mieszkaniowe. Widać, że nie ma koncepcji, nie ma idei. Nie dba o miasto, tylko rzuca chwytliwe hasła.

Idealne dla ludzi, którzy żyją w pędzie, pracują, zajmują się dziećmi i nie mają czasu analizować kto mówi sensownie, a kto nie.

Wiem o tym. Ale ja nigdy nie zniżę się do poziomu populizmu.

Jacek Majchrowski

Dlaczego nie robi pan kampanii w kościołach?

Bo uważam, że Kościół powinien być poza działaniami politycznymi.

Co pan sobie pomyślał, jak zobaczył zdjęcia Wassermann na spotkaniu z wyborcami w kaplicy?

Wiem, że niektórzy księża podczas ogłoszeń parafialnych zapowiadają spotkania z panią poseł. Ale to może być niedźwiedzia przysługa, bo część osób nie słucha tego bezkrytycznie, tylko denerwuje się, dlaczego ksiądz mówi o wyborach.

Powiem panu, że pokazywano mi też zdjęcie ze stolika w kościele, gdzie leżało pismo „WPIS” z panią Wassermann na okładce. I u księdza arcybiskupa, w pokoju, gdzie ludzie czekają na spotkanie, też leży to pismo…

A pan chodzi w ogóle do kościoła co niedzielę?

Chodzę i do kościoła, i na różne uroczystości organizowane przez gminę żydowską, i na nabożeństwa ewangelików… To też są mieszkańcy Krakowa i uważam, że powinienem się z nimi spotykać.

Nie liczy pan na to, że księża mogą pomóc wygrać wybory?

Jak tak obserwuje księży krakowskich, to część może pomóc, a część może zaszkodzić. Kościół krakowski jednak trochę skręcił w stronę PiS. Może nie cały, ale niektórzy najważniejsi duchowni tak. Kościół był zawsze przy władzy, zawsze liczył, że coś ugra.

Spot wyborczy

Spot wyborczy z prośbą o jak najszersze udostępnianie. #WspólnieTworzymyPrzyszłośćKrakowa

Opublikowany przez Jacek Majchrowski Środa, 3 października 2018

Jakie są pana trzy największe osiągnięcia podczas 16 lata prezydentury?

Jedno, ale na które składają się różne działania miasta: to, że Kraków jest jedynym poza Warszawą miastem, które się nie wyludnia. Jeżeli krakowian przybywa, to znaczy, że w naszym mieście dobrze się żyje.

A trzy największe porażki?

Moim kontrkandydaci lubią o nich opowiadać. Proszę zapytać.

Co pan zrobi jak pan przegra?

Startuję, żeby wygrać. Ale niezależnie od wyniku, będę pisał książki.

Rozmawiał Łukasz Mordarski

Zdjęcia: archiwum Jacka Majchrowskiego

Zobacz także:

TYLKO U NAS! Duchowni wpłyną na wyniki wyborów w Krakowie. Masowo dopisują się do list!

 

Zobacz także