„Majchrowski jest uległy. Niech Kościół…”

– To jest dobre miejsce i dobry moment, aby ludzie o skrajnych poglądach religijnych chcieli to wykorzystać do przeprowadzenia zamachu. Nieudolność naszych służb daje mocne podstawy do obaw, że jeśli rzeczywiście jakiś islamista będzie planował zamach na ŚDM, to służby sobie z tym nie poradzą, bo są po prostu słabe – mówi nam Łukasz Gibała, były poseł kandydat na prezydenta Krakowa.

W szczerej rozmowie z Łukaszem Mordarskim przewodniczący stowarzyszenia Logiczna Alternatywa w ostrych słowach rozlicz prezydenta Krakowa, mówi o jego arogancji wobec mieszkańców oraz uległości wobec Kościoła i deweloperów. Gibała wskazuje także, który prezydent jest dla niego wzorem. Będziecie zaskoczeni.

KRKnews: Zapewne wolałby się pan spotkać dziś ze mną przy placu Wszystkich Świętych i chciałby, abym się zwracał do pana „panie prezydencie”.

Łukasz Gibała
Łukasz Gibała

Łukasz Gibała: Startowałem w wyborach na prezydenta Krakowa  i chciałem wygrać. Miałem najobszerniejszy program dla Krakowa, który teraz jest programem stowarzyszenia Logiczna Alternatywa. Wtedy, w wyborach w 2014 roku, ponad 27 tysięcy mieszkańców Krakowa przekonały moje pomysły na Kraków. Uważam, że Jackowi Majchrowskiemu pomysły na rozwój miasta już dawno się skończyły. Brakuje mu energii, brakuje mu wizji, brakuje mu świeżości. My, jako Logiczna Alternatywa, dążymy do zmian w Krakowie, a ich warunkiem są między innymi zmiany personalne.

Nasłuchuje pan plotek, które mówią, że Majchrowski ma zrezygnować ze stanowiska?

Nie słyszałem takich plotek i nie wierzę w coś takiego. Jacek Majchrowski kurczowo trzyma się władzy. Od 14 lat jest prezydentem i absolutnie nic nie wskazuje na to, żeby nie chciał dalej pełnić tej funkcji . Dowodem jest choćby złamana obietnica,  że trzecia kadencja będzie ostatnią. Tak mówił, a później zmienił zdanie. On bardzo chce być prezydentem.

Bardziej niż pan?

Dla Jacka Majchrowskiego to jest sposób na życie, przyzwyczaił się do tej funkcji. Ja realizuję się na innych płaszczyznach, potrafię robić inne rzeczy. W tej chwili wróciłem do biznesu. W Brzeziu, koło Kłaja, uruchamiamy fabrykę filamentu. To materiał, który umożliwia druk 3D. Nie muszę być politykiem.

Jest pan młody, jest pan bogaty…

… wolałbym: niezależny finansowo…

… zaryzykowałbym nawet stwierdzenie, że jest pan względnie przystojny, choć zrobię to z przymnożeniem oka. Prezydentura to spełnienie marzeń?

W Krakowie jest wiele ważnych rzeczy, które można zrobić, a prezydentura jest tylko narzędziem do ich realizacji. To na przykład walka ze smogiem, więcej terenów zielonych, powstrzymanie zakusów deweloperów, którzy zabudowują wszystko, co się da.

Mówił pan o tym w kampanii, ale nie kupił pan tym krakowian.

Zagłosowało na mnie blisko 12 procent wyborców i – biorąc po uwagę, że nie mam szyldu partyjnego – to dobry wynik. Pokonałem kandydatkę Platformy.

Wielki wyczyn. Z całym szacunkiem , z taką kandydatką [Marta Patena – przy autor], trudno było przegrać.

Łukasz Gibała i Ada Siudy (Logiczna Alternatywa) podczas konferencji prasowej
Łukasz Gibała i Ada Siudy (Logiczna Alternatywa) podczas konferencji prasowej

To była słaba kandydatka, ale miała szyld partyjny, a PO miała blisko 40 procent poparcia w skali kraju.

Wróćmy do pytania – prezydentura to spełnienie pana marzeń?

Nie nazwałbym tego w tej sposób. To jedna z rzeczy, w których bym się realizował.

Na bieżąco monitoruje pan poczynania władz miasta. Trzy rzeczy, które najbardziej się panu nie podobają w polityce prezydenta Majchrowskiego?

Po pierwsze to, że jest arogancki wobec mieszkańców, nie pyta ich o zdanie. Po drugie, nie rozwiązał problemu smogu, a jego działania to nie jest prawdziwa, tylko pozorowana walka z zanieczyszczeniem powietrza. Po trzecie, jest po stronie deweloperów, a nie po stronie mieszkańców. Deweloperzy mogą w tym mieście wszystko. Budują tam, gdzie im się podoba. Budują osiedla bez parkingów, bez szkół, bez terenów zielonych, a pozwolenia na to wydają urzędnicy Jacka Majchrowskiego.

A trzy plus?

Kiedyś był lepszym prezydentem. W pierwszych kadencjach nie popełniał  tak wielu błędów, jak teraz. Pierwszego plusa ma za to, że w końcu zgodził się przeprowadzić referendum w sprawie igrzysk olimpijskich i uszanował jego wynik. Po drugie, zbudował kilka linii tramwajowych, na przykład na Czerwone Maki czy na Mały Płaszów. To też należy zapisać na plus, choć można było zrobić więcej. Po trzecie, jest politykiem niezależnym. Nie chciałbym, aby urząd miasta był miejscem zawłaszczonym przez PiS, PO czy inna partię. Cenię więc jego niezależność.

Stał się więc trochę dla pana wzorem.

Jest więcej niezależnych polityków, ale tak – to godne pochwały, że zrezygnował z członkostwa w SLD i nie dał sobie wchodzić na głowę partyjnym liderom.

Wspomniał pan o referendum. Jego wynik pokazał, że krakowianie nie chcą u siebie wielkich imprez. Tymczasem za chwilę mamy Światowe Dni Młodzieży…

…i nie podoba mi się, ze władze miasta dopłacają do nich z naszych podatków. Papież zdecydował, że ŚDM będą w Krakowie, ale Jacek Majchrowski powinien postawić Kościołowi pewne warunki.

Jakie?

Ani złotówki na toalety dla pielgrzymów, dekorowanie miasta czy transport publiczny dla pielgrzymów. Niech Kościół za to zapłaci. Gdyby pan organizował imprezę masowa, to sam pan musiałby za to zapłacić.

Doskonale pan wie, że na Kościele nie można nic wymusić. Poszedłby pan na wojnę z księżmi?

Na wojnę nie, ale domagałbym się partnerskiego traktowania. Tymczasem Jacek Majchrowski przyjął postawę podległości i to mi się nie podoba.

No a co pan by zrobił, gdyby Kościół patrzył na pana z góry?

Podjąłbym decyzję o referendum, w którym mieszkańcy mogliby się wypowiedzieć czy chcą w Krakowie ŚDM i zgadzają się na to, aby dopłacać do tego wydarzenia z budżetu miasta.

O co się pan najbardziej obawia w związku ze ŚDM?

Najbardziej boję się o bezpieczeństwo. To jest dobre miejsce i dobry moment, aby ludzie o skrajnych poglądach religijnych chcieli to wykorzystać do przeprowadzenia zamachu. Jeśli dochodzi do kuriozalnych sytuacji, że limuzyna Prezydenta Polski ma słabej jakości opony, to pojawia się pytanie czy służby będą w stanie poradzić sobie z zapewnieniem bezpieczeństwa ponad 2 milionom ludzi.

Może pęknięta opona to był zamach?

Zarówno wypadek głowy państwa, jak i katastrofa w Smoleńsku, to kwestia nieudolności naszych służb mundurowych. Niestety daje to mocne podstawy do obaw, że jeśli rzeczywiście jakiś islamista będzie planował zamach na ŚDM, to nasze służby sobie z tym nie poradzą, bo są po prostu słabe.

W jakim Krakowie obudzi się pan za pięć lat?

Jestem optymistą, a więc liczę, że uda się wymienić władze na taką, która będzie otwarta na ludzi. Weźmy na przykład taki Słupsk – mnie Robert Biedroń imponuje. Normalny, otwarty, skromny, nie arogancki, życzliwy, serdeczny, wychodzący do ludzi, nie szastający publiczną kasą – i taka władza w Krakowie mi się marzy.

Jeśliby mnie pan zapytał o wzór dobrego sprawowania funkcji prezydenta miasta, to przez ten pierwszy rok byłby to Biedroń.

Pojawiły się nowe siły polityczne na mapie Polski i mapie Krakowa, a więc Nowoczesna i Kukiz’15. Oba te ugrupowania wprowadziły do Sejmu po jednym pośle z okręgu krakowskiego. Do kogo panu bliżej?

Gdybym musiał zdecydować, wybrałbym Nowoczesną.

Łukasz Gibała
Łukasz Gibała

Czyli łatwiej byłoby się panu dogadać z Jerzym Meysztowiczem (poseł Nowoczesnej), niż z Agnieszką Ścigaj (posłanka Kukiz’15)?

To się nie wyklucza, ale bliższy jest mi program Ryszarda Petru niż Pawła Kukiza, którego w ogóle nie widać w tej chwili w Sejmie. Natomiast na płaszczyźnie krakowskiej oba te ugrupowania póki co nie mają nic do zaproponowania.

Myśli pan, że te siły polityczne wejdą do Rady Miasta Krakowa?

Jeśli zbudują struktury. Na razie nie są aktywne lokalnie, nie mają żadnej oferty dla krakowian, nie mówią mieszkańcom, co chciałyby zrobić. Jeśli to się nie zmieni, to wynik Nowoczesnej i Kukiz’15 może być zaskakująco słaby i władze tych ugrupowań mogą się mocno zdziwić.

Do tego mamy tonącą Platformę, raczej słaby w Krakowie PiS i nieistniejący tutaj PSL.  Jest pan niezagrożony.

No nie, bo jest jeszcze Jacek Majchrowski, który – nie tylko nie zrezygnuje w tej kadencji – ale, moim zdaniem, wystartuje w kolejnych wyborach.

Bez przesady!

Panie redaktorze, wiem, że dla pana 72 czy 73 lata – bo mniej więcej tyle będzie miał Jacek Majchrowski na koniec tej kadencji – to jest bardzo dużo [13 stycznia bieżącego roku Majchrowski skończył 69 lat – dop. autor], ale moim zdaniem dla kogoś, kto jest w takim właśnie wieku – to wcale nie jest aż tak dużo.

Myśli pan, że Majchrowski nie namaści następcy?

Jest taki model, na przykład w Katowicach, gdzie wygrał młody człowiek namaszczony przez starego prezydenta. Jednak, moim zdaniem, Jackowi Majchrowskiemu zbyt podoba się władza i bardzo się w niej rozsmakował. Miał przecież okazje zrezygnować po dwóch czy trzech kadencjach. Nie dość, że nikogo nie namaścił, to nawet nie widać nikogo, kogo by szykował na swojego następcę. Mnie się wydaje, że on sam chce sprawować ten urząd w nieskończoność, choćby i do 90 roku życia.

Czy za pięć lat obudzimy się w Krakowie Majchrowskiego czy w Krakowie Gibały? A może jeszcze ktoś wyskoczy znienacka?

Jestem optymistą i zakładam, że obudzimy się w Krakowie nowoczesnym, gdzie władza jest otwarta na ludzi i słucha mieszkańców. A więc w Krakowie, w którym współrządziła będzie Logiczna Alternatywa i prezydent inny niż Jacek Majchrowski.

Pan?

Ja, albo ktoś o podobnym sposobie myślenia.

Rozmawiał Łukasz Mordarski

Zobacz także