Miała uczyć, a odstrasza. Chuligani dewastują ścieżkę przyrodniczą na Prądniku Czerwonym

Fot. KRKnews.pl

Ta prawdopodobnie jedyna tego typu ścieżka edukacyjna w Polsce miała naocznie pokazywać to, co napisano w „Sekretnym życiu drzew” Petera Wohllebena. Niestety, po pół roku od jej otwarcia zamiast dowiedzieć się, co dzieje się z drzewami po ich naturalnej śmierci, po raz kolejny przekonujemy się o poziomie kultury rodaków.

Chodzi o otwartą w październiku ścieżkę edukacyjną „Drugie życie drzew”, łączącą Prądnik Czerwony z Mistrzejowicami. Zgodnie z koncepcją Zarządu Zieleni Miejskiej, prowadząca wzdłuż Sudołu Dominikańskiego i utrzymana w stanie „dzikim” trasa miała pokazywać, że po naturalnej śmierci drzewa mogą być miejscem rozwoju innych organizmów – grzybów, owadów czy ptaków. Służyć miały temu nie tylko liczne eksponaty w postaci powalonych, zbutwiałych drzew, ale i specjalne gabloty, tablice edukacyjne, i sala lekcyjna na świeżym powietrzu.

Wyposażenie zostało zaprojektowane przez znaną krakowską pracownię architektoniczną Jakabe Projekty, współpracującą z ZZM przy kilku innych projektach.

Inna lekcja przyrody

Stworzona przez ZZM ścieżka edukacyjna powstała na końcu ul. Rozrywka – odludnym miejscu, na rubieżach Prądnika Czerwonego. Ze względu na walory krajobrazowe i przyrodnicze – dolina potoku ma charakter typowo jurajski, a ekosystem został zachowany w stanie naturalnym – ścieżka miała służyć uczniom szkół, którzy mogliby odbywać w tym miejscu lekcje przyrody, a także miłośnikom ptaków, do dyspozycji których ustawione zostały specjalne platformy edukacyjne.

Brud, smród i złe wychowanie

Niestety, atrakcyjna trasa zamiast służyć nauce, stała się wdzięcznym obiektem do dewastacji przez lokalnych chuliganów. Kilka tablic edukacyjnych zostało zniszczonych, i w konsekwencji zdemontowanych, na kredowej tablicy w klasie na wolnym powietrzu, śmietnikach i ławkach non stop pojawiają się wulgarne napisy i obrazki, uszkodzona została też specjalna gablota, w której ukazane zostały etapy rozkładu drewna.

Sama ścieżka – pozostawiona celowo w stanie nieutwardzonym – stała się miejscem wywózki poremontowego gruzu, pochodzącego najprawdopodobniej z pobliskiego bloku. Do spacerów i lekcji nie zachęca też stan wody w Sudole, zamienionym w dzikie wysypisko śmieci. Dość wspomnieć o niezliczonych petach, puszkach po piwie, potłuczonych butelkach i opakowaniach po „zakąskach”.

Fot. KRKnews.pl

– Napisy zaczęły się pojawiać tuż po otwarciu. Niestety im gorszy stan, tym większa zachęta, by niszczyć dalej – konstatuje Aleksandra Mikolaszek z Zarządu Zieleni Miejskiej. Jak wyjaśni,a uszkodzone elementy zostały zdemontowane i poddane naprawie. W najbliższym czasie powrócą na swoje miejsce.

Było warto

Na pytanie czy sensownym było wydawanie pieniądze (koszt inwestycji to ok. 160 tys. zł) na ścieżkę edukacyjnym w miejscu do którego po pierwsze trudno dotrzeć, a dwa jeszcze trudniej o nie zadbać Aleksandra Mikolaszek odpowiada, że mimo wszystko tak. – Gdybyśmy rezygnowali z takich miejsc, to pozostawałyby zapuszczone na zawsze – wyjaśnia. Podkreśla, że przeważnie zmiana zapuszczonych dotychczas przestrzeni pociąga za sobą większą troskę okolicznych mieszkańców. Przeważnie… – tendencja jest taka, że jeżeli powstaje coś fajnego, to takim pozostaje, a wandale przenoszą się w inne miejsce. Niestety w tym przypadku tak nie było – konstatuje.

Fot. KRKnews.pl

Jaka przyszłość czeka zatem ów ciekawy skądinąd projekt? Tego nie wiadomo. ZZM będzie naprawiał uszkodzone elementy, ale też nie może to trwać w nieskończoność, bo budżet jednostki nie jest z gumy.

Michał Drewnicki – radny Prawa i Sprawiedliwości i jednocześnie inicjator połączenia ścieżką Prądnika i Mistrzejowic zapewnia, że zwróci uwagę na stan ścieżki. – Zapytam o możliwości. Z pewnością straż miejska powinna częściej się tam pojawiać, bo to trochę taka zamknięta enklawa. Z drugiej strony, być może udałoby się zainstalować kamery bezprzewodowe. Od strony parku Złotego Wieku i parku Reduta są latarnie, z których udałoby się podłączyć prąd i być może to odciągnęłoby łobuzów od dewastacji – rozważa.

Wskazuje, że najsensowniejszym rozwiązaniem byłoby generalne sprzątanie i całkowite zagospodarowanie doliny Sudołu poprzez utworzenie parku rzecznego – z oświetleniem, małą infrastrukturą i placami zabaw, ciągnącego się od parafii Jana Chrzciciela do Mistrzejowic (jego zalążek na krótkim odcinku już jest). To jednak gigantyczna, wieloletnia inwestycja, ciągnąca za sobą horrendalne wręcz koszty, na które – jak na razie – miasta nie stać.

Zobacz także