Miastoman: Picie alkoholu w mieście? Nie, to bez sensu

fot. "CAVE CANEM" via Foter.com

„Myśląc o legalnym piciu alkoholu na bulwarach, wyobrażam sobie trwającego nieprzerwanie takiego Sylwestra na bulwarach przez kilka ciepłych miesięcy. Przepraszam, Rodacy – nie przekonujecie mnie swoim zachowaniem” – pisze Miastoman w najnowszym tekście dla KRKnews.

Zapraszamy na tradycyjne, celne podsumowanie kończącego się tygodnia.

Beton, normalnie beton

Gazeta Krakowska doniosła, że „Jacek Majchrowski wciąga do współpracy miejskich aktywistów”. Mowa o zespole ds. innowacji, który powstał w Urzędzie Miasta Krakowa. Jego członkami zostały osoby, które często (nawet instytucjonalnie) wypowiadają się na temat problemów Krakowa. Nie sposób nie zauważyć, że na pierwszy plan wybija się tutaj postać Tomasza Leśniaka, który blokował olimpiadę w Krakowie, nieudanie kandydował na prezydenta miasta, a ostatnio zaangażował się w tworzenie nowego stowarzyszenia. Zespół ma generować rozwiązania problemów, które dla tych ludzi są widoczne w mieście – z dziedziny komunikacji, urządzania przestrzeni itp. I tak sobie myślę, że to chyba dobrze, że zespół powstał, bo energia aktywistów może zostać wreszcie skanalizowana, mogą zacząć zmieniać krakowską rzeczywistość nie tylko pokrzykując, ale przekuwając ją w realne działania. Po drugie – prezydent nie zamyka się w szklanej wieży i nie pozostaje głuchy na to co, w mieście się dzieje. A po trzecie – dobrze z kolei, bo miejscy aktywiści zobaczą jak naprawdę działa miasto, co można robić, a w czym ograniczenia zewnętrzne nie pozwalają na działanie.

Pogrążył igrzyska, teraz pogrąża się sam. „Babom trzeba założyć chomąto”

Popisał się za to dyżurny komentator Krakowskiej (tak swoją drogą, co za wielka miłość między nimi…), niejaki Łukasz Gibała – ten, co to bardzo chce, tylko ludzie go nie chcą. On sam, który mówi o sobie, że jest miejskim aktywistą, skrytykował powstanie zespołu. Dostało się samemu Leśniakowi za to, że jeszcze niedawno zapowiadał kruszenie urzędniczego betonu, teraz sam pójdzie z nim ręka w rękę. Słusznie panie Gibała. Niemożliwość zmiany istniejącego stanu rzeczy we współpracy z władzą samorządową jest celem aktywistów miejskich. Celem jest władza sama w sobie. Rozumiem, że to Pana credo? Bo moja racja jest mojsza. A nawet najmojsza.

Aaaaa. Sponsora szukam

Nie ma szczęścia były basen Polfy. Nikt nie chce wejść do spółki z Zarządem Infrastruktury Sportowej w ramach partnerstwa publiczno-prywatnego i odbudować go ku uciesze Krakowian. Dziwi się temu Małgorzata Ciemięga, przewodnicząca Rady Dzielnicy II: „To naprawdę dziwne, bo przecież jest wiele firm, które mają pieniądze i chrapkę na działkę w centrum Krakowa.”

I jest tak, jak pani przewodnicząca mówi, ta obserwacja jest prawidłowa. Jest np. mnóstwo deweloperów, którzy chętnie „łyknęliby” taką działeczkę. Tylko, na litość Boską, pani przewodnicząca – czy Pani chce w tym miejscu basen, czy osiedle z basenem? Bo o ile ja się nie mylę, rzeczywiście łatwo byłoby miastu znaleźć dziesiątki partnerów, gdyby zaproponowano budowę, czy ja wiem, osiedla lub galerii handlowej z basenikiem, a nie basenów z działalnością usługową. A nie o to przecież chodzi.

Gdzie jest granica?

Nie wiem czy widzieliście krążące ostatnio po Internecie zdjęcia z autokaru, który opuściła wycieczka drugoklasistów. Bajzel, brud, dziesiątki papierów, folii i okruchów, siedzenia poklejone brudnymi łapami. Nie wiem te, czy kojarzycie zdjęcia plażowisk pełne butelek, papierów, i cholera wie czego jeszcze. Nie wiem czy widzieliście również filmiki pokazujące jak zachowują się kierowcy samochodów wyrzucający przez okna odpadki – z reguły nagrania dotyczą tego, że ktoś śmieć podnosi i wrzuca takiemu bohaterowi do środka. Tymczasem, jakiś cwaniak w Warszawie udowodnił, że można legalnie pić alkohol na bulwarach Wisły i w efekcie dyskusja na ten temat trafia do Krakowa. Platforma Obywatelska zorganizowała debatę na temat alkoholu w przestrzeni publicznej. Na szczęście większość dyskutujących zachowała zdrowy rozsądek i wypowiadała się zdecydowanie negatywnie o pomyśle picia piwa czy wódki na bulwarach, zwracając szczególną uwagę na aspekt niskiej w naszym kraju kultury spożywania alkoholu.

Piwko nad Wisłą bez obawy przed policją? Jest szansa!

Ja, mając przed oczami zdjęcie wspomnianego autokaru (przypominam: wycieczka szkolna drugiej klasy podstawówki!) dorzucam jeszcze do dyskusji wątek wszechogarniającego syfu jaki wokół siebie wytwarzają Polacy. Ktoś powie – wystarczy postawić kosze, na pewno będzie porządek. Tak. Na pewno. Jak na przykład na kąpieliskach, czy po Sylwestrze na Rynku Głównym. Więc myśląc o legalnym piciu alkoholu na bulwarach, wyobrażam sobie trwającego nieprzerwanie takiego Sylwestra na bulwarach przez kilka ciepłych miesięcy. Przepraszam, Rodacy – nie przekonujecie mnie swoim zachowaniem.

A jednak pedałują

Nie sprawdziły się wieszczenia krakowskich mediów, że nowy miejski rower „Wavelo”, jest wielką pomyłką – drogą, i na dodatek rzadko występującą na miejskich ulicach. Jak podaje Gazeta Wyborcza, tylko jednego dnia, 2 kwietnia, Krakowianie pedałowali na nim 1700 godzin, przejeżdżając 12 tysięcy kilometrów.

Od razu po publikacji artykułu na ten temat pojawił się pierwszy komentarz: „40 min. jazdy za ponad 7 złotych. Lepiej zaczekać na tramwaj”. Słusznie drogi Internauto, poczekaj na tramwaj. I pamiętaj, że „za darmo”, czyli nie płacąc za użyczenie, to będzie jeśli kupisz sobie własny rower. Nieśmiało dodam również, że „za darmo” mógłbyś jeździć też własnym tramwajem. Nie? Bo za rower trzeba najpierw zapłacić? A za tramwaj i prąd do niego również? No popatrz… To potraktuj to, co Ci napisałem, jako darmową lekcję ekonomii.

Miastoman

Znajdź także Miastomana na Facebooku – tutaj.

zdjęcie tytułowe „CAVE CANEM” via Foter.com

Teksty publikowane w dziale Publicystyka są prywatnymi opiniami autorów. Chcesz podzielić się swoimi przemyśleniami lub wyrazić swoje zdanie na naszym portalu? Napisz: redakcja@krknews.pl.

Miastoman: Nowa Huta? Mieszkańcy mają to w dup*e!

 

 

Zobacz także