Nie mógł kupić jednego piwa to… ukradł sześć

Z notatnika policjanta. Jedni lubią zaopiekować się cudzym piwem, a inni telefonem. Są jeszcze tacy, co lubią sobie wypić i jeździć bez prawa jazdy samochodem. Z takimi delikwentami codziennie musi się rozprawiać policja z Krakowa i okolic.

Chciał iść po lekcjach do domu, a trafił do szpitala

Prawie każdy uczeń na ostatniej w ciągu dnia lekcji wierci się na krześle i nie może doczekać się dzwonka oznajmiającego koniec męki i początek wolności. Tak też miał wyglądać dzień jednego z krakowskich 17-latków.

W okolicach Nowej Huty 16 lutego o godzinie 14.00 młody chłopak został napadnięty zaledwie kilka metrów od swojej szkoły. Grupa trzech 16-latków z jednym 17-latkiem zażądała telefonu komórkowego od ofiary, która nie chciała go oddać. Wtedy banda zaczęła bić poszkodowanego, a nawet grozić użyciem maczety.

Na szczęście przechodnie zareagowali na zaistniałą sytuację i wystraszyli sprawców. Ofiara doznała stłuczenia głowy oraz siniaków na całym ciele. Grupa nastolatków została złapana 20 lutego. Najstarszemu z napastników grozi do 15 lat więzienia za usiłowanie rozboju z użyciem niebezpiecznego narzędzia.

Sprawa trzech 16-latków trafi do sądu rodzinnego.

Nie mógł kupić jednego piwa to… ukradł sześć

Czasami każdy z nas odczuwa ochotę na złoty napój bogów zwany piwem. Na taki sam pomysł wpadł 22-letni mężczyzna, który udał się do sklepu spożywczego by zakupić dwie puszki. Podczas zapłaty okazało się, że miłośnikowi browaru brakuje pieniędzy, więc kupił tylko jeden trunek. Wychodząc ze sklepu zauważył samotne palety piwa gotowe do rozładunku, które stały na mrozie. 

Postanowił się zaopiekować sześcioma browarami i żeby było im cieplej wsadził je pod kurtkę. Jeden z pracowników zauważył kradzież i rozpoczął pościg za złodziejem. Gdy go dogonił stanowczo poprosił o zwrot towaru, ale dostał zamiast tego sromotny łomot. Na szczęście pojawili się policjanci, którzy obezwładnili nieprawnego opiekuna puszek. Mężczyzna już wcześniej był karany za kradzieże i rozboje.

Obecnie przebywa pod dozorem policyjnym, ale grozi mu nawet do 10 lat więzienia.

Ich wycieczka skończyła się w więzieniu

Dwóch Niemców musiało się wcześniej tak świetnie bawić, że ich podróż zakończyła się w rowie przy drodze wojewódzkiej nr. 794 w okolicach Podchybia. Policjanci na miejscu zdarzenia zobaczyli Renault Megane w rowie, a obok auta stali kobieta i mężczyzna. Żadne z nich nie chciało przyznać się do prowadzenia pojazdu. Oboje byli pijani – podejrzana miała 1,3 promila alkoholu we krwi, a podejrzany aż dwa. Na dodatek żadne z nich nie miało prawa jazdy.

Para została zatrzymana i  przewieziona do policyjnego aresztu. Samochód z kolei trafił na policyjny parking. Dopiero po wytrzeźwieniu 44-latek przyznał się do kierowania pojazdem. Mężczyźnie grozi aż dwa lata więzienia za kierowanie pojazdem w stanie upojenia alkoholowego. Spowodował również kolizję drogową i kierował pojazdem bez uprawnień.

Justyna Słowikowska

fot. KWP Kraków

Zobacz także