W okowach smogu. To już siódmy dzień z rzędu, a darmowej komunikacji ciągle brak

Foter.com

Trzyma i nie chce puścić. Krakowskie czujniki czystości powietrza już od tygodnia niemal non-stop wychylają się poza normy.

Ostatnie dni dobitnie pokazują, czym różni się ten prawdziwy, miejski smog, od prowincjonalnego.

Gdy zapanują odpowiednie (dla smogu) warunki meteorologiczne ten siada nad Krakowem i nie odpuszcza. Nie ma wielkich wahań. Nie rusza do boju wieczorami, by potem w ciągu dnia spaść poniżej normy. Jest cały czas. Wisi i patrzy na nas z góry. Oto wykresy z soboty.

To  nie są bardzo złe wyniki, ale też nie ma się z czego cieszyć, skoro w ciągu doby normy są przekroczone cały czas. Chu*owo, ale stabilnie. W niedzielę było nieco lepiej, po południu przez chwilę było czym oddychać, ale dziś od rana smog znów zaciągnął zasłony.

Co nam może pomóc? Z pewnością ocieplenie i wiatr, ale na to się nie zapowiada. Przez najbliższe dni temperatura ma oscylować wokół zera, nieco silniejszy wiatr ma się pojawić w okolicy środy (4-5 m/s), ale trudno ustalić, czy będzie miał dość siły, by rozdmuchać zanieczyszczone powietrze.

Co ciekawe, mimo, że w ostatnim czasie normy przekraczane są dzień w dzień, Miasto ani raz nie ogłosiło darmowej komunikacji miejskiej. Tej zimy obowiązują nowe zasady. Darmowa komunikacja wprowadzana jest nie na podstawie wyników z dnia poprzedniego, a na podstawie prognoz. System jednak okazuje się całkowicie nieskuteczny. W tym sezonie grzewczym darmowa komunikacja była wprowadzana tylko dwukrotnie – 2 i 7 stycznia.

Już pod koniec stycznia Radio Kraków podało, że Miasto ma zamiar zapytać Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodne, dlaczego ich prognozy są tak mało precyzyjne. Inna sprawa, że zasady wprowadzania darmowej komunikacji są mocno wyśrubowane. Aby kierowcy mogli pojechać autobusami i tramwajami za darmo, prognozowanie zanieczyszczenie na przynajmniej jednej ze stacji musi przekraczać PM10 150 ug/m3 przez 8 godzin, a tego sobie nie życzymy.

(wm)

Foter.com

Zobacz także