Ośrodek dla dzikich zwierząt powstanie w Lasach Tynieckich. To będzie inwestycja miasta

Fot. Pixabay

Miasto powinno samo, a nie wspólnie z Uniwersytetem Rolniczym budować ośrodek dzikich zwierząt. I to jak najszybciej. Takie głosy przeważały w debacie na środowej sesji Rady Miasta. Wiceprezydent Andrzej Kulig zapewnił po tej dyskusji, że samorząd sam zrealizuje inwestycję i jeszcze w tym rok ogłosi przetarg na projekt ośrodka rehabilitacji dzikich zwierząt w Lasach Tynieckich.

Pomysł utworzenia w Krakowie ośrodka rehabilitacji dzikich zwierząt pojawił się już kilka lat temu. Miasto przygotowuje się do realizacji tej inwestycji w Tyńcu. Przygotowany jest przetarg na opracowanie koncepcji dla takiego ośrodka. Ale okazuje się, że wolę współpracy z miastem w tym zakresie wyraził niedawno Uniwersytet Rolniczy. Uczelnia mogłaby wybudować klinikę i ośrodek dla dzikich zwierząt w Rząsce. Władze uniwersytetu zaproponowały utworzenie zespołu zadaniowego, który wypracowałby porozumienie oraz zasady współpracy i finansowania przedsięwzięcia.

Chodniki ważniejsze?

Taki stan przedstawili na środowej sesji Rady Miasta Krakowa miejscy urzędnicy. Radni Koalicji Obywatelskiej, z inicjatywy których miasto podjęło pomysł budowy ośrodka dla dzikich zwierząt, kategorycznie sprzeciwili się współpracy miasta i Uniwersytetu Rolniczego. – Nawet jeśli z powodu oszczędności trzeba by to przesunąć w czasie, lepiej by miasto samo wybudowało i prowadziło taki ośrodek – powiedział Wojciech Krzysztonek. A Andrzej Hawranek zaapelował, by nie czekać na efekty rozmów z władzami Uniwersytetu Rolniczego, tylko ogłosić przetarg i nie przesuwać wydatków na kolejne lata.

Zdecydowanie ostrożniej podszedł do budowy ośrodka radny PiS Marek Sobieraj. Z jego wypowiedzi wynikało, że miasto już teraz wywiązuje się z obowiązku ochrony dzikich zwierząt, a są tak ważne sprawy jak budowa chodników. Gdy po po tej wypowiedzi na głowę radnego posypały się gromy i zarzuty, że nie czuje potrzeby ratowania dzikich zwierząt, Marek Sobieraj odpowiedział, że jako strażak ochotnik ratuje z całym sercem i zaangażowaniem zwierzęta z płonących traw i lasów.

Podczas debaty głos oddano także mieszkańcom. Wszyscy występujący z mównicy opowiedzieli się za budową miejskiego ośrodka dla dzikich zwierząt w Tyńcu. Marek Bąk ps. Bzyk (wokalista grupy Wu-Hae) przypomniał, że mieszkańcy, którzy sami nie raz ratowali ranne zwierzęta, od dawna opowiadają się za powstaniem takiej placówki. Inni zwracali uwagę, że jeśli taki ośrodek powstanie w Rząsce, nie będzie tam można puszczać wolno ptaków- ze względu na bliskie sąsiedztwo lotniska. Były też opinie, że nie powinno się łączyć zwierząt dzikich i domowych, a tak może się stać, jeśli ośrodek będzie prowadzić Uniwersytet Rolniczy.

Brawa po deklaracji wiceprezydenta

– Nasza otwartość wobec inicjatywy Uniwersytetu Rolniczego wynikała z tego, że staramy się jak najszerzej współpracować z krakowskimi uczelniami. Ale po tej dyskusji mogę zadeklarować, że będziemy sami budować ośrodek i jeszcze w tym roku ogłosimy przetarg na projekt – zadeklarował wiceprezydent Andrzej Kulig. Zwolennicy budowy ośrodka przyjęli to stwierdzenie brawami.

Specjalny ośrodek będzie miejscem, w którym ludzie fachowo zaopiekują się wymagającym leczenia i rehabilitacji dzikimi zwierzętami, by – gdy już odzyskają siły – wypuścić je na wolność. Na ten rok miasto ma zarezerwowane 500 tys. zł na przygotowania do inwestycji. Budowa ośrodka będzie kosztować ponad 18 mln zł, roczne koszty utrzymania wyniosą kilkaset tysięcy złotych.

(GEG)

Zobacz także