Ostro po kolejnej wpadce Wisły. „Jak chcemy się nazywać klasową drużyną…”

Wisła Kraków znów straciła punkty, remisując na wyjeździe z Resovią 1:1. – Jak chcemy się nazywać klasową drużyną walczącą o awans, to nie możemy tracić bramki w 93. minucie – uważa Bartosz Jaroch, obrońca Wisły.

Mecz nie stał na wysokim poziomie, ale krakowianie zdobyli bramkę w doliczonym czasie gry. Chwilę później krakowianie jednak dali sobie wydrzeć wygraną, tracąc gola w 94. minucie spotkania.

– Pierwsza połowa nie wyglądała dobrze w naszym wykonaniu, ale na drugą myślę, że wyszliśmy bardziej zmobilizowani, było więcej walki i sytuacji – mówił Jaroch przed kamerami Polsatu Sport.

Remis sprawił, że Wisła spadła na piąte miejsce w tabeli, a po tej kolejce może być jeszcze niżej. W tej sytuacji rodzi się pytanie, czy krakowianie czasem nie są myślami już przy finale Pucharu Polski, który rozegrają 2 maja.

– Próbujemy stopować ekscytację pucharem, bo cały czas mówimy, że w lidze są ważne punkty do zdobycia, ale  cały czas je tracimy – dodaje Jaroch.

Zanim Wisła zagra w finale PP, w piątek zmierzy się jeszcze u siebie z Podbeskidziem Bielsko-Biała (godz. 20.30).

Jan Krol

Huśtawka nastrojów. Diametralne zmiany w Wiśle Kraków

 

Najnowsze

Co w Krakowie