Oto, jak Platforma wepchnęła Małopolskę w ręce PiS-u. Szokujące kulisy klęski!

Niesubordynacja trzech polityków Platformy Obywatelskiej wobec obecnych władz partii, doprowadziła do klęski wyborczej i wepchnęła Małopolskę w ręce PiS-u – piszą nasi publicyści. Portal KRKnews przedstawia listę grzechów, które popełnili działacze PO, przez które partia z kretesem przegrała wybory samorządowe w naszym województwie.

W poniedziałek po południu zbiera się zarząd regionalny Platformy Obywatelskiej. Członkowie partii będą rozmawiać o przegranych wyborach w Małopolsce.

Dziennikarze, publicyści i eksperci portalu KRKnews już teraz znaleźli cztery główne przyczyny porażki PO w naszym województwie.

Przyczyna 1 – Wspólna Małopolska

Główną, niezaprzeczalną, niepodważalną i dominującą przyczyną klęski było wystawienie konkurencyjnej do PO, listy kandydatów pod nazwą Wspólna Małopolska. Jej konstrukcja opierała się o byłych samorządowców związanych z Platformą.

Na pomysł stworzenia konkurencyjnej formacji wpadli urzędujący jeszcze marszałek Jacek Krupa i poseł Ireneusz Raś, zaś wykonawcą idei był Witold Latusek, były członek zarządu województwa małopolskiego. Ten ostatni – już rok temu – zaczął objeżdżać samorządowców, przekonywać ich do pomysłu wspomnianej dwójki i zbierać nazwiska na listę Wspólnej Małopolski. Na marginesie wspomnimy tylko, że w tym samym czasie Latusek był doradcą Krupy w urzędzie marszałkowskim oraz jego przedstawicielem w radzie nadzorczej Małopolskiej Agencji Rozwoju Regionalnego. Z pracy w urzędzie zrezygnował we wrześniu tego roku.

Jacek Krupa, jeden z trzech ojców klęski PO w Krakowie

Nie będąc pewnych swojej pozycji w PO, Krupa, Raś i Latusek uznali, że kandydaci Wspólnej Małopolski zdobędą od dwóch do czterech mandatów w sejmiku województwa małopolskiego, co zmusi Platformę do stworzenia koalicji. Tym politycznym szantażem Krupa chciał sobie zapewnić pozostanie na stanowisku marszałka.

Przy okazji wyszła całkowita nieznajomość uprawiania polityki i niekompetencja polityków, gdyż standardem jest – przy metodzie D’Hondta stosowanej do podziału mandatów – łączenie, a nie dzielenie ugrupowań.

Efekt był taki, że Wspólna Małopolska poniosła klęskę i nie zdobyła ani jednego mandatu, a niesubordynacja trzech polityków wobec obecnych władz PO, doprowadziła do klęski wyborczej i wepchnęła Małopolskę w ręce PiS-u.

Przyczyna 2 – Brak promocji

Wewnętrzna promocja województwa była fatalna, a właściwie… w ogóle jej nie było. Marszałek oraz jego projekty były kompletnie nierozpoznawalne w regionie. Natomiast promocja województwa sprowadzała się do wydawania mnóstwa pieniędzy na promowanie… poszczególnych urzędników w środowisku marketingowym.

To dobitnie pokazało, że Małopolska za rządów Krupy całkowicie straciła na znaczeniu, promocja województwa wśród jego mieszkańców właściwie przestała istnieć.

Przyczyna 3 – Nieudana kampania

Kampania samej PO w regionie (poza Krakowem) oparła się głównie na własnej pracy kandydatów. To tak naprawdę oni wzięli na siebie odium walki politycznej, nie dostając wsparcia od liderów listy regionalnej.

Grzechów można wymieniać całe mnóstwo: brak spotkań z wyborcami, słaba aktywność w internecie, brak pomysłu na trafienie nawet do własnego elektoratu, a nade wszystko brak jakiejkolwiek spójnej wizji kampanii.

Przyczyna 4 – Zła konstrukcja list

Porównując listy z ostatnich wyborów do tych sprzed czterech lat widać wyraźnie brak ich spójnej wizji tworzenia. Nie uwzględniono w nich średnich ośrodków, takich jak: Krynica, Limanowa, Gorlice, Miechów…

To spowodowało, że głosujący nie mogli wybierać z pełnego spektrum kandydatów ze swojego najbliższego otoczenia, co w sposób negatywny wpłynęło na ostateczne wyniki głosowania.

Co dalej?

Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że podczas dzisiejszego posiedzenie zarządu PO, zostanie złożony wniosek o wykluczenie Latuska z szeregów partii. Część działaczy zastanawia się, czy nie złożyć podobnego wniosku w stosunku do Krupy i Rasia, motywując to tym, że nierozliczenie przegranych wyborów niesłusznie obciąży też szefa małopolskiej PO Aleksandra Miszalskiego, który nie miał realnego wpływu na decyzje sztabu regionalnego.

Taka sytuacja powoduje, że w małopolskiej Platformie są tak naprawdę dwie… Platformy. Jedna reprezentowana przez statutowe władze partii, oraz druga, która oficjalnie kontestuje ich decyzje i podejmuje działania sprzeczne z oficjalnym stanowiskiem partii.

Łukasz Mordarski, Jacek Podgórski

Zdjęcie tytułowe: Foter.com

Zobacz także:

PiS nawet przegrać nie umie z honorem. Propaganda sukcesu trwa w najlepsze!

Zobacz także