Podwyżka opłat za śmieci. MPO: to konieczność. Radni: niekoniecznie

Z 23 do 27 złotych ma wzrosnąć miesięczna stawka opłat za śmieci od każdego mieszkańca. Taka propozycje przedstawił radnym prezydent. Miejskie Przedsiębiorstwo Oczyszczania odpowiedzialne za gospodarkę odpadami w Krakowie przekonuje, że to konieczność. Radni PO twierdza, że podwyżka nie ma uzasadnienia i proponują, by ewentualny niedobór środków na gospodarkę odpadami pokryć z dopłaty z budżetu miasta. Radni PiS też są przeciwni podwyżkom. Jeśli radni PO i PiS utrzymają swoje stanowisko, podwyżki opłat za śmieci nie będzie!

Propozycja nowych stawek to 27 zł od osoby dla nieruchomości mieszkalnych i 97 zł za pojemnik 1100 litrów w przypadku nieruchomości niemieszkalnych. Obecnie stawka opłaty wynosi 23 zł od mieszkańca i 58,20 zł za pojemnik 1100 litrów w przypadku nieruchomości niemieszkalnych. Według Henryka Kultysa, prezesa MPO, taka podwyżka to konieczność. Inflacja, wzrost cen paliwa, wzrost płac – to argumenty za podwyżką. Zdaniem prezesa MPO podwyżka jest rozsądna, a nowa opłata w Krakowie i tak będzie niższa niż opłaty za śmieci w podkrakowskich gminach (średnia to 32,84 złotych od osoby). Henryk Kultys zwraca uwagę, że znacznie większy wzrost opłaty za pojemnik wynika ze sztucznego, ustawowego obniżenia stawki i proponowane teraz 97 złotych za pojemnik to urealnienie ceny w stosunku do kosztów.

Na podwyżkę nie zgadzają się radni PO. Ich zdaniem nie ma do niej racjonalnego uzasadnienia. Jak tłumaczy Grzegorz Stawowy, ceny paliw po chwilowym wzroście zaczęły spadać, a wzrost innych kosztów można rekompensować wzrostem wpływów ze sprzedaży surowców wtórnych (makulatury i stali). Radni PO zgłosili projekt uchwały, na mocy której gdyby jednak zabrakło pieniędzy z opłat, to lukę należałoby pokryć dopłatą z budżetu miasta. Prezydent Jacek Majchrowski negatywnie zaopiniował taka propozycję. Henryk Kultys przypomina, że zgodnie z unijnymi przepisami za usuwanie śmieci ma płacić ten, kto je wytwarza. Dopłata jest więc sprzeczna z unijną dyrektywą – podkreśla prezes MPO.

Na inny aspekt podwyżki uwagę zwracał już kilka tygodni temu Michał Drewnicki z PiS, wiceprzewodniczący Rady Miasta. Chodzi o segregację odpadów do pięciu pojemników. Kiedy dwa lata temu wprowadzano drastyczną podwyżkę opłat za śmieci ustawa nakazywała segregację na co najmniej pięć frakcji. Teraz – według radnego – można zmniejszyć liczbę pojemników do czterech (by w jednym można było składować plastik, metal i szkło – dziś szkło segregowane jest osobno). Miasto dwa lata temu apelowało do rządu, by zezwolił na segregację do czterech pojemników, choć wtedy chodziło o to, by w jednym kuble mogły lądować odpady niesegregowane i bio. Radny Drewnicki twierdzi, że prezydenta nawet nie zwrócił się do Ministerstwa Środowiska o zgodę na zmniejszenie liczby pojemników. Urzędnicy tłumaczą, że segregowanbie w jednym pojemniku szkła i plastiku to bezsensowne rozwiązanie. – Można też wykorzystać wszystkie obecne możliwości, jak choćby uszczelnienie systemu, więc podwyżka jest niepotrzebna – podkreśla Michał Drewnicki.

Oficjalnie klub PiS nie ma jeszcze stanowiska w tej sprawie, ale jeśli rzeczywiście będzie przeciw, to podwyżki nie będzie. Na pewno nie zgodzi się na nią klub Kraków dla Mieszkańców – szef klubu Łukasz Gibała złożył nawet wniosek o odrzucenie projektu uchwały w pierwszym czytaniu, czyli już w środę, 13 kwietnia 2022. Ten wniosek nie zyskał większości, radni Krakowa dla Mieszkańców chcą jeszcze poprawki, by podwyżka nie objęła mieszkańców, a dotyczyła jedynie firm.

Prezydent może być pewny tylko głosów radnych swojego klubu. A to za mało. Podwyżkę musi poprzeć albo klub PO, albo PiS.

W środę, 13 kwietnia 2022 roku, na sesji Rady Miasta odbyła się dyskusja w sprawie podwyżki opłat za śmieci. Głosowanie planowane jest na jednej z następnych sesji, najprawdopodobniej jeszcze w kwietniu. Podwyżka ma wejść w życie 1 lipca 2022 roku.

(GEG)

Najnowsze

Co w Krakowie