Policja chce kary dla właściciela otwartego stoku. A ten nie boi się mandatu. „Rozmawiamy o sprawach partii”

fot. Pixabay

W Małopolsce do działalności wróciła stacja narciarska Ostoja Koninki. Na miejscu błyskawicznie pojawiła się policja, o czym poinformował portal limanowa.in.

Mundurowi zamierzają wnioskować o ukaranie właściciela stacji do sądu i limanowskiego sanepidu. Może grozić mu nawet 35 tys. zł grzywny.

Właściciel stacji Józef Pasek w rozmowie z limanowa.in powołuje się na orzecznictwo WSA, które pokazuje, że na podstawie rozporządzenia z 21 grudnia nie można karać ludzi. – Pamiętamy zresztą zapowiedź „godziny policyjnej” w sylwestra, które potem okazało się – jak mówił premier – jedynie zaleceniem, które zapisano w rozporządzeniu. Całe rozporządzenie należy traktować więc jako zalecenie. Wydaje mi się, że nie mam się czego bać i nie rozumiem wręcz, za co miałbym zostać ukarany – argumentuje

– Stok został udostępniony dla zawodników oraz osób które przyjeżdżają tu służbowo. Każda osoba wypełnia deklarację i rozmawiamy o sprawach partii Strajk Przedsiębiorców, członkowie są więc chronieni zapisami ustawy o partiach politycznych – dodaje Pasek.

Jak poinformowała stacja na swoim profilu na Facebooku stok jest otwarty dla „wszystkich uczestników SPOTKANIA SŁUŻBOWEGO organizowanego na górnej Stacji Kolei Linowej Tobołów, w temacie Partii o nazwie Strajk Przedsiębiorców”. „Spotkania służbowe” będą odbywać się cyklicznie przez cały dzień co 15 minut.

(ko)

Zobacz także