Popękane szyby, zacieki, osad, odór stęchlizny – tak wygląda zabytek na Rynku w Krakowie!

fot. Guillaume Speurt on Foter.com

Szyby przez które można oglądać podziemia są popękane i matowe. We wszystkich rogach widoczne są zacieki od spływającej wody, a na murze kościoła powstał naciekowy osad. W górnej kaplicy wyraźnie czuć było odór stęchlizny – pisze szef stowarzyszenia Wielki Kraków, Grzegorz Gondek, który odwiedził kościół św. Wojciecha na Rynku Głównym. To, co zastał woła o pomstę do nieba.

Sprawę jako pierwszy opisał KRKnews.pl. Tymczasem dyrektor Muzeum Archeologicznego, który jest gospodarzem budynku, ma czelność twierdzić, że dopuszczamy się manipulacji. Zachęcamy więc krakowian, aby sami odwiedzili zabytek.

Poniżej publikujemy w całość tekst Grzegorz Gondka:

W centrum Krakowa, u wylotu ulicy Grodzkiej od ponad 700 lat stoi sobie Kościół św. Wojciecha. Ten zabytek architektury romańskiej i barokowej jest nieodłącznie związany z historią i tradycją religijną podwawelskiego grodu. Krakowianie idąc Rynkiem mijają go codziennie, turyści od niego zaczynają zwiedzanie naszego miasta.

Z zaniepokojeniem zapoznałem się z artykułem w KRKnews.pl pt.: „Jak można było do tego dopuścić? Zabytek w samym sercu Krakowa niszczeje i stwarza zagrożenie!”, gdzie można zobaczyć także zdjęcia budynku.

Wybrałem się jednak osobiście do kościoła św. Wojciecha, aby na miejscu stwierdzić, czy zamieszczone fotografie są prawdziwe. Jakież było moje zdumienie, gdy na własne oczy zobaczyłem, że wszystkie szyby przez które można oglądać podziemia są popękane i matowe, a dzieci które akurat były w pobliżu urządzają sobie na nich zabawę tłukąc kamieniami i patykami w powstałe szczeliny. We wszystkich rogach, zarówno od zachodu, jak i północy obiektu widoczne są zacieki od spływającej wody, a na murze kościoła powstał naciekowy osad. Wejście do podziemi zastałem zamknięte, więc nie wiem jak wygląda wnętrze, tego mogę się tylko domyślać, w samej zaś górnej kaplicy wyraźnie czuć było odór stęchlizny.

Gospodarzem podziemi kościoła św. Wojciecha, jak wynika z plakatu informacyjnego jest Muzeum Archeologiczne w Krakowie. Prowadzi tam wystawę sezonową, pobierając za wstęp określoną kwotę pieniędzy (za wyjątkiem dni wolnego wstępu). Sprzedaje też na miejscu przewodniki w wersji książkowej. Sądząc po liczby odwiedzających Kraków turystów z kraju i zagranicy, całkiem zapewne nieźle na użytkowaniu podziemi wychodzi.

Dlaczego zatem o stan zabytku nie wykazuje należytej troski? Czyżby od 2016 roku żadna z odpowiedzialnych osób z grona pracowników Muzeum nie była w stanie zadbać należycie o wymianę szyb platformy widokowej? Nikt nie poczuwa się do odpowiedzialności za bezpieczeństwo ludzi zwiedzających wystawę, ani za estetykę miejsca? Czy zdaniem dyrektora Muzeum wieloletnie przerzucanie się pismami z różnymi instytucjami to wystarczający sposób na rozwiązanie problemu? Skoro Muzeum nie było i nie jest w stanie poradzić sobie z zaistniałą sytuacją, to dlaczego dotychczas nie rozwiązało umowy użyczenia z Gminą Kraków? Dlaczego nie powiadomiono Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków ani też, a może przede wszystkim, Prezydenta Miasta Krakowa? Co na to parafia kościoła Mariackiego, do której kościół należy?

Czy uprawnionym jest używanie określenia w stosunku do portalu KRKnews.pl, że opisując sumiennie zaistniały stan na wystawie wykazuje się „brakiem rzetelności dziennikarskiej?” Czy zainteresowanie pozostawiającym wiele do życzenia sposobem opieki nad światowej klasy zabytkiem, to naruszanie dobrego imienia kogokolwiek?  Artykuł jest udokumentowany fotografiami, których autentyczności nie kwestionuje nawet dyrektor Muzeum Archeologicznego w Krakowie. Ponadto każdy krakowianin i turysta może samodzielnie udać się do kościoła św. Wojciecha i na miejscu zobaczyć na własne oczy, jak wszystko wygląda, tak jak to ja zrobiłem.

Grzegorz Gondek, przewodniczący stowarzyszenia Wielki Kraków

Zobacz także