Praca w ZIKiT czyli obóz przetrwania. W Krakowie NIKT nie ma gorzej

zrzut z profilu facebookowego MPK

Doszły nas słuchy, że kandydaci na agentów służb specjalnych w ramach przygotowań odsyłani będą na staż do ZIKiT-u. Kilkumiesięczny pobyt ma przygotować przyszłych komandosów na najbardziej ekstremalne zadania.

Staż w ZIKiT to będzie poligon dla mózgu. Kandydat na komandosa będzie mieć za zadanie interakcję z fanami na portalu Facebook. Fanami, czyli osobami, które swego czasu kliknęły guzik „lubię to”. Brzmi sielankowo. Ale 99% osób kliknęło „lubię to” tylko po to, by potem wylewać na ZIKiT kubeł pomyj.

Znienawidzona przez krakowian komórka miejska podjęła się wyjątkowo trudnej misji. To ona ma za zadanie obrzydzenie kierowcom jeżdżenie po centrum miasta. Ostatnie zmiany nie mają jej usprawnić. One mają sprawić, że kierowca, na wspomnienie korków i problemów z parkowaniem, przeklnie w duchu i porzuci swoje auto przed rogatkami miasta.

Misja wyjątkowo niepopularna. I, jak można było się spodziewać, ZIKiT wyrósł na wroga numer jeden. Zostali rzuceni na żer, a zwierz nie zawiódł – podniósł leniwie łeb, zaczął niuchać i po chwili miał już ofiarę w pysku. Jak piesek, który łapie w zęby pluszowego misia i wywija nim na boki, by mieć pewność, że wewnętrzne organy poszły w miazgę.

Dziś ZIKiT-u nie lubi w Krakowie nikt, pewnie on sam siebie też. Przecież pracownicy ZIKiT-u też czasem wsiadają w auto, utykają w korku i zaczynają przeklinać.

Teraz nienawidzą ich także pasażerowie komunikacji miejskiej. Kilka dni temu ZIKiT triumfalnie ogłosił nowy rozkład jazdy. „W odpowiedzi na oczekiwania mieszkańców krakowska komunikacja miejska będzie wzmocniona. Pojawi się kilka dodatkowych linii a na najważniejszych trasach wozy będą kursowały częściej” – napisali. „Nie wycierajcie sobie twarzy mieszkańcami, to wasze decyzje” – usłyszeli w odpowiedzi i rozpoczęła się jazda. Zanim plan wszedł w życie, wszyscy mieli już wyrobione zdanie. Temu zlikwidowali linię, tamten będzie musiał wstać 5 minut wcześniej, by dotrzeć do pracy, a wszystkiemu oczywiście winny ZIKiT.

PS
Dyrektor departamentu kontroli psychologicznej pyta jak ma się agent X po powrocie ze stażu w ZIKiT. „Mam dla pana złe wieści sir. Po trzech tygodniach zamknął się w sobie, potem uciekł. Nie mamy z nim kontaktu” – usłyszał w odpowiedzi. Dyrektor westchnął cichu, opuścił głowę, spojrzał do notatnika i skreślił kolejne nazwisko na liście.

(wm)

zrzut z profilu facebookowego MPK

Zobacz także