Prawdzie oblicze władzy i trudne wybory w Krakowie

Fot. Grzegorz Skowron

Już po wyborach? Mam wrażenie, że politycy obozu władzy pokazali swoje prawdziwe oblicze. Tymczasem Kraków ma własne problemy – lawinę proponowanych podwyżek. I to będą dopiero trudne wybory dla decydujących o tym, czy żądać od mieszkańców dodatkowych pieniędzy czy też rezygnować z inwestycji.

Od drugiej tury wyborów prezydenckich minął tydzień. I gdzie jesteśmy? Obóz władzy po wygranej Andrzeja Dudy pokazał, na co go stać. A władze Krakowa dopiero stoją przed wyborem, na co stać miasto

To nie jest śmieszne

Komicy rosyjscy zakpili sobie z prezydenta Andrzeja Dudy podszywając się pod sekretarza generalnego ONZ. Za ośmieszenie głowy naszego państwa tylko w niewielkim stopniu odpowiada sam Andrzej Duda. Aż strach sobie wyobrazić, co by był, gdyby żart rosyjskich prowokatorów dotyczył poważniejszej sprawy niż gratulacje po wyborczym zwycięstwie. A zwolnienie sekretarki jakiegoś dyrektora, rzekomo winnej wpadki, rodzi obawy, że bezpieczeństwo naszego państwa oparte jest nie wiadomo na czym. Bagatelizowanie tej sprawy nie jest dobrym rozwiązaniem.

Andrzej Duda dał się wkręcić rosyjskim satyrykom. Był przekonany, że rozmawia z sekretarzem ONZ

Drugi ważny epizod to ujawnienie, że posłowie już nie muszą spowiadać się z umów zleceń. Z jednej strony chodzi o umowy ze spółkami państwowymi, dzięki czemu można parlamentarzystów skutecznie przytrzymywać w obozie władzy albo go niego przyciągać. Ale z drugiej państwo przestanie kontrolować, czy posłowie nie stają się ukrytymi lobbystami innych firm. Czas pokaże, o co chodzi bardziej.

Trzecia sprawa jest z pogranicza życia prywatnego. Ale trudno obok niej przejść obojętnie i nie zahaczyć jej o politykę. Chodzi o ślub kościelny Jacka Kurskiego w krakowskich Łagiewnikach. Wyobraźmy sobie, że prezes TVP, który dawno temu miał ślub kościelny, który musiał zostać niedawno unieważniony, bierze taki ślub na tydzień przed wyborami, a nie tydzień po wyborach. Oburzenie, jakie wylewa się z mediów społecznościowych, dowodzi, że pewnie część prawicowych wyborców uznających sobotnią uroczystość w Łagiewnikach za sianie zgorszenia, nie tak chętnie poszłaby do urn 12 lipca.

Każda decyzja będzie zła

Ale Kraków naprawdę ma poważniejsze problemy niż ślub prezesa TVP. Zaraz po wyborach okazało się, że miasto szykuje nam lawinę podwyżek.

Bilety MPK- w górę. To i tak nic wobec pomysłu na podniesienie abonamentów dla mieszkańców na strefę ograniczonego parkowania. Wzrost ceny o 800 i 1000 procent musi robić wrażenie i wywoływać oburzenie. Wywóz śmieci – wzrost kosztów w wielu przypadkach o 100 proc. Do tego wyższe opłaty za ciepło z miejskiej sieci. Niby tylko o 7,3 proc., ale też krakowianie odczują to na własnej skórze, a bardziej we własnych portfelach.

Oczywiście można przyjąć tłumaczenie, jakie padło podczas kampanii wyborczej. To wtedy Andrzej Duda powiedział jednemu z wyborców, że on daje 500 plus, a samorządy podnoszą opłaty za śmieci. I jeśli ta retoryka zostanie utrzymana przy innych podwyżkach i przekona większość Polaków, to samorządy będą skazane na to, by stać się kolejnym elementem „dobrej zmiany”.

Prawda o podwyżkach nie jest taka prosta. Propozycja tak drastycznego podniesienia cen abonamentów na strefę (nie jestem mieszkańcem strefy) rzeczywiście jest skandaliczna. A jeszcze argumentowanie, że tego chcieli sami mieszkańcy i przedsiębiorcy funkcjonujący w strefie (tak zmiany uzasadniał Zarząd Transportu Publicznego), to przekroczenie wszelkich granic.

Zarząd Transportu Publicznego: Podwyżka cen abonamentów na strefę to odpowiedź na postulaty mieszkańców i przedsiębiorców

Ale bez wielu podwyżek się nie obejdzie. Droższe śmieci to tak naprawdę wina zmian ustawowych, a więc Sejmu. Apele samorządów, także płynące z Krakowa, by pozostawić możliwość naliczania opłat tak jak do tej pory, nie dały żadnego efektu. I tu wyjścia nie ma, bo do systemu gospodarowania odpadami miasto nie może dopłacać. Podwyżka będzie spora. Jak duża? Czas pokaże.

Ale tam, gdzie miasto może łatać deficyt wpływów, radni staną przed dylematem – narazić się na oburzenie mieszkańców czy ciąć pieniądze na inwestycje. Żadne rozwiązanie nie jest dobre. Ale powinna pojawić się lista takich inwestycji lub innych wydatków, które będą odcinane, gdy zabraknie na nie pieniędzy w budżecie miasta.

Kraków ma więc przed sobą kolejne trudne wybory. Nie zazdroszczę tym, którzy muszą ich dokonać. Każda decyzja spotka się ze sprzeciwem i oburzeniem.

Grzegorz Skowron

Zobacz także