Prezes Ordo Iuris stracił syna tuż po jego porodzie. Publikuje pożegnanie i jego zdjęcie. To głos w dyskusji o wyroku TK

Fot. pixabay

To chyba najbardziej nietypowy głos w dyskusji o wyroku Trybunału Konstytucyjnego w sprawie aborcji z powodu nieodwracalnego uszkodzenia płodu. Prezes Ordo Iuris opublikował w mediach społecznościowych pożegnanie synka, który zmarł tuż po porodzie. Publikuje też jego zdjęcie. „Emilek umarł dzień po wyroku Trybunału. Umarł jako równy swemu rodzeństwu, pomimo ciężkiej i śmiertelnej choroby przywrócony na dzień przed śmiercią pod ochronę prawa” – napisali na Facebooku Jerzy i Beata Kwaśniewscy.

Autorzy wpisu nie ukrywają, że gdyby nie obecna sytuacja wokół wyroku Trybunału Konstytucyjnego, „ta historia zostałaby wyłącznie w rodzinie”. – Dzisiaj jednak może być dla kogoś potrzebnym świadectwem – stwierdzili rodzice.

Pod postem jest już blisko 5 tys. komentarzy (bardzo skrajnych) i 10 tys. facebookowych emotek (też różnych). Post został już udostępniony 3,4 tys. razy.

(red)

Oto pełna treść postu podpisanego przez prezesa Ordo Iuris i jego żonę:

To będzie bardzo osobiste wspomnienie.
Nasz Emil Ludwik umarł w piątek.
Umarł otoczony modlitwą w pospiesznej drodze do szpitala.

To był trzydziesty tydzień ciąży. Odkąd usłyszeliśmy diagnozę wiedzieliśmy, że ma niewielkie szanse i to tylko, jeżeli utrzymamy ciążę przez kilka tygodni. Było już jasne, że to nie powtórka z błędnych diagnoz starszych synów, którym przypisywano a to zespół Downa a to inne ciężkie wady, zachęcając od razu do szybkiej aborcji. Tym razem diagnoza była prawidłowa. Rosnąca wada tętniczno-żylna wpływała wyraźnie na rozwój mózgu Emila i przeciążała jego serce, które zajmowało już połowę klatki piersiowej. Opuchnięte ciało utrudniało ruchy. Chwytaliśmy każdy cień nadziei by ratować synka i utrzymać go na tyle długo, by mógł urodzić się i przejść skomplikowaną operację.
Jednak umarł nie czekając na dobry czas.

Żal do świata, lekarzy, Boga i samych siebie wycisnął łzy, rodził rozgoryczenie.

To wszystko ustało, gdy wzięliśmy Emila w ramiona. Dwie godziny pożegnań przekuły bunt i żal we wdzięczność za czas, który Emil miał dla nas. Patrząc na jego oczy, nos, paluszki, opuchniętą, ale śliczną główkę… doświadczyliśmy uspokojenia i pogodzenia z losem. Kto nie doświadczył takiego pożegnania musi nam uwierzyć.

Dziękujemy lekarzom, położnym, pielęgniarkom, salowym. Dziękujemy wszystkim, których modlitwa umożliwiła nam przeżycie tego czasu zgodnie z wolą Bożą.

Gdyby nie sytuacja ostatnich dni, ta historia zostałaby wyłącznie w naszej rodzinie. Dzisiaj jednak może być dla kogoś potrzebnym świadectwem.

I rzecz ostatnia. Emilek umarł dzień po wyroku Trybunału. Umarł jako równy swemu rodzeństwu, pomimo ciężkiej i śmiertelnej choroby przywrócony na dzień przed śmiercią pod ochronę prawa.

Jerzy i Beata Kwaśniewscy
W najbliższych dniach powiadomimy o Mszy Świętej w jego intencji oraz o pogrzebie.

To odnośnik do posta prezesa Ordo Iuris…

https://www.facebook.com/jerzy.kwasniewski.129/posts/10164296388100118

Zobacz także