Prezydent Majchrowski wykłada kawę na ławę. Kraków straci miliard złotych!

Musisz przeczytać

Prezydent Krakowa szczerze o problemach miasta. Jacek Majchrowski umieścił w internecie przemówienie do mieszkańców Krakowa w którym otwarcie mówi o kłopotach naszego miasta. – Szacunki są różne, ale Kraków będzie około 1 mld złotych do tyłu – powiedział.

W takiej sytuacji szczerość jest bardzo ważna. Prezydent w jasny sposób wyjaśnił, skąd problemy Krakowa w czasach pandemii.

  • – Dwie trzecie budżetu to są dotacje i subwencje, które otrzymujemy ze strony Państwa. To są m.in. subwencje związane np. z subwencją oświatową, do której, tak nawiasem mówiąc, dokładamy ponad 400 mln złotych rocznie. Państwo zleca nam także pewne zadania za które nie płaci w stu procentach tak, jak powinno płacić według ustawy. Myśmy zresztą parę lat temu złożyli wniosek do sądu, by nam zwrócona tę różnicę. Wygraliśmy tę sprawę i będziemy ten proceder kontynuować – powiedział Majchrowski.

– Miasto jest takim samym ″przedsiębiorstwem″ jak każdy zakład pracy. Tzn. po to, żeby mieć pieniądze na wydatkowanie, musi mieć też przychody. Te przychody niestety w tej chwili są znacznie ograniczone. Z różnych powodów. Mieszkańcy czy przedsiębiorstwa zwracają się z prośbą, by umorzyć pewne rzeczy, zawiesić płacenie, rozłożyć na raty i to robimy. Dzisiaj podpisałem 12-stronicowe zarządzenie, w którym daję cały wykaz spraw, które zaczynamy załatwiać, by mieszkańcom ulżyć = dodał prezydent. Będą to głównie odroczenia.

Tłumy w urzędach pracy

– Tą samą zasadę stosuje do nas państwo. Płacimy tzw Janosikowe. W Krakowie w tym roku ta kwota wynosi 116 mln złotych. Państwo zapisało w ustawie, że zawiesza nam się wpłatę ″Janosikowego″ o dwa miesiące, bo to ratalnie płatne co miesiąc. A więc jest to ulga niewielka – dodał Majchrowski.

Naszą intencją jest przetrwać ten trudny czas

Szanowni Państwo,Do tej z pory spotykaliśmy się i mówiliśmy tylko o zdrowiu. Koronawirus wpływa na nasze zdrowie. Sądzę, że już jest ten czas, żeby zacząć myśleć o naszych dochodach. Niestety, to wszystko uderza w nasze portfele, indywidualne, ale także w portfel miasta. Chciałem zacząć moje wystąpienie – które będzie nieco dłuższe, niż zwykle – od tego, żeby zwrócić uwagę Państwa na to, jak budżet miasta w ogóle wygląda. Otóż dwie trzecie budżetu to są dotacje i subwencje, które otrzymujemy od państwa, część wpływów jest z podatków PIT, CIT, są kwestie subwencji, związane np. z subwencją oświatową, do której, nawiasem mówiąc, dokładamy ok. 400 mln zł rocznie. Państwo zleca nam pewne zadania, na które nie płaci w 100 proc. Miasto jest takim samym przedsiębiorstwem, w cudzysłowie oczywiście, jak każdy zakład pracy. Po to, żeby mieć pieniądze na wydatkowanie, musi mieć też przychody. Te przychody w tej chwili są znacznie ograniczone. Podpisałem zarządzenie, w którym właśnie daję cały wykaz spraw, które zaczynamy załatwiać, aby mieszkańcom ulżyć. Ale znaczna część tych spraw polega na odroczeniu płatności. Nie możemy sobie pozwolić na to, aby płatności nie wpłynęły. Tę samą zasadę stosuje w stosunku do nas państwo. Płacimy tzw. janosikowe. To jest kwota wpłacana przez miasta, które są w lepszej sytuacji finansowej na rzecz poprawy miejscowości w gorszej sytuacji. W Krakowie w tym roku wynosi 116 mln zł. Państwo w ustawie, która ma być przyjęta zapisało, że zawiesza na dwa miesiące wpłatę „janosikowego”. Te raty i tak będziemy musieli zapłacić. Proszę Państwa, jednym z głównych wpływów jest podatek PIT i CIT. 190 mln było zaplanowane z CIT, ponieważ znaczna część firm już się zlikwidowała, część się będzie likwidowała, liczymy, że te wpływy będą mniej więcej o połowę mniejsze. Podobnie z PIT-em, który płacą mieszkańcy – też będzie znacznie mniejszy. Jest cały szereg różnego typu podatków, które teraz albo odkładamy, albo zmniejszamy, zaniżamy. Jak Państwo pamiętacie, ogłosiłem program „Pauza”, który ma pomóc przedsiębiorstwom. Powinniśmy robić wszystko, żeby firmy nie zaprzestały działalności. Inwestycji, które w ogóle nie ruszyły nie wprowadzamy do obiegu, te, które są w trakcie, będą kontynuowane, bo to daje pracę ludziom, firmy nie zawieszają swojej działalności, a co za tym idzie, wpłacają swoje podatki do miasta. Pojawia się szerszy problem, związany z kwestiami zatrudnienia, coraz więcej firm się likwiduje. Do urzędu pracy dawniej przychodziło dziennie około 20 osób, w tej chwili to około 100 osób… Dlatego robimy wszystko, aby ci ludzie nie stracili pracy. W najgorszej sytuacji są firmy z kilku branż, przede wszystkim turystyczna, kultura – i tutaj musimy iść w dużej mierze na przetrwanie. Nie będzie dodatkowych dochodów, ale to, co mają zagwarantowane – głównie pensje, będą otrzymywać. Z branżą hotelarską jest gorzej, hotele są prywatne i teraz nie działają w ogóle. Mniej więcej 20 proc. mieszkańców żyje z turystyki. Przeglądam na Facebooku niektóre wpisy, szczególnie jeden mnie uderzył. Kogoś, kto jest pracownikiem państwowym i cieszy się z tego, jak dobrze jest, że tych turystów nie ma – nie mając świadomości konsekwencji. Podobny program też jest dla organizacji pozarządowych. To duży sektor, który prowadzi różnego typu działalność wspólnie z miastem. I tutaj także przyjęliśmy zasadę, żeby w miarę możliwości nie doprowadzić do tego, że zwiną swoją działalność. Jeżeli festiwal się nie odbywa, były zaplanowane na to środki, to my będziemy wypłacać tylko tę część, która została już zaangażowana. Bo ci ludzie pracowali, wykonali pewne działania, ponieśli pewne koszty i muszą za to otrzymać pieniądze. To, co zaoszczędzamy, dajemy na pomoc dla środowisk głównie kultury. Proszę Państwa, wiele kontrowersji wzbudza kwestia komunikacji. Ograniczyliśmy komunikację z bardzo prozaicznego powodu: każdy bilet, który Państwo kupujecie do tramwaju czy autobusu, pokrywa koszty Waszego przejazdu tylko w 50 proc. Miasto pokrywa drugie 50 proc. Analizy prowadzone na bieżąco pokazują, że tak naprawdę będziemy dopłacać 90 proc. Ograniczyliśmy linie tramwajowe i autobusowe, które jeżdżą puste w pewnych godzinach i naprawdę nie ma sensu wydawać pieniędzy. Wszystko kosztuje. Jak skończy się pandemia i będzie trzeba uruchomić komunikację normalnie, to musimy mieć pieniądze. Państwo też macie pretensje, że od 24.00 do 4.00 rano są wyłączone światła w parkach. Z tego, co wiem, jest zakaz chodzenia do parku, więc kto chodzi od 24.00 do 4.00 rano do parku. Byliśmy jedynym miastem z wielkich miast, które zrobiło ulgi w strefie parkowania. Strefa parkowania, która mniej więcej 30 proc. miasta pokrywa, jest strefą, która dotyczy obszarów, gdzie mieszkają starsi ludzie. Chodziło o to, żeby można im było dowieźć obiad, dowieźć zakupy, jakoś pomóc. To będzie obowiązywało do 3 maja. O co zresztą inni prezydenci miast mieli do mnie pretensje, że tak wyszedłem przed szereg. Proszę Państwa, szacujemy, choć trudno powiedzieć na 100 proc., że ok. 1 mld zł będziemy do tyłu w tym roku. Gdzieś te pieniądze trzeba znaleźć. Będziemy głównie pokrywać i oszczędzać na wydatkach bieżących, bo tutaj mieliśmy czasami – nie użyję słowa „fanaberie”, ale pewnych rzeczy nie musieliśmy wykonywać. Po prostu dla mieszkańców, żeby im było wygodniej żyć. W tej chwili trzeba to będzie troszeczkę ścieśnić. To Państwu mówię z jednego powodu: żebyście Państwo mieli świadomość, że ideą tego jest to, żebyśmy przetrwali. Są pewne ograniczenia, są pewne cięcia to tylko dlatego, żeby z jak najmniejszymi konsekwencjami przetrwać ten okres. Życzę Państwu dużo zdrowia i psychicznej odporności bo naprawdę musimy się z tym wszystkim liczyć. Dziękuję bardzo.

Posted by Jacek Majchrowski on Thursday, April 16, 2020

 

Spadki w budżecie wynikają z mniejszych wpływów z podatków CIT i PIT. Majchrowski zapewnia, że Kraków zrobi wszystko, by ograniczyć liczbę zamykanych firm. Stąd choćby program ″Pauza″, który teraz ma zostać rozszerzony.

Miasto już widzi rosnące bezrobocie. – Do urzędów pracy dziennie przychodziło około 20 osób, w tej chwili około 100 osób dziennie. To pokazuje jak ta fala narasta, a z końcem miesiąca będzie jeszcze większa – powiedział Majchrowski.

Co z ulicznym oświetleniem?

Jednym z największym problemów Krakowa jest upadek turystyki. Prezydent zwrócił uwagę, że dzięki temu sektorowi zarabia w Krakowie około 40 tysięcy osób. – Uderzył mnie jeden wpis na Facebooku. Autorem był urzędnik państwowy, który chyba nie do końca ma rozeznanie, czy jest urzędnikiem czy aktywistą. Napisał, że cieszy się z braku turystów w Krakowie. Ten człowiek najwyraźniej nie ma świadomości konsekwencji, ale na to już nic nie poradzę – zaznaczył prezydent Krakowa.

Majchrowski tłumaczy także, dlaczego ograniczono liczbę autobusów i tramwajów. – Każdy bilet, który państwo kupujecie pokrywa koszty przejazdu tylko w 50%. Resztę pokrywa miasto. Analizy pokazują, że w tej chwili będziemy dopłacać 90%. Naprawdę nie ma sensu, by autobusy i tramwaje jeździły puste – powiedział.

Odparł też na apel o pozostawienie nocnego oświetlenia w parkach i na niektórych ulicach. – Z tego co wiem, parki są zamknięte, więc nie wiem, kto tam chodzi po nocach. Do pracy w nocy też nikt nie idzie, więc proszę o trochę rozwagi – zauważył.

Pretensje prezydentów innych miast

Majchrowski przyznał, że prezydenci innych wielkich miast mieli do niego pretensje o wyjście przed szereg w kwestii rezygnacji z opłat za parkowanie.

Kraków czeka zaciskanie pasa. Prezydent zapowiedział, że miasto będzie oszczędzało głównie na najmniej koniecznych wydatkach. Za to nie będą wstrzymywane rozpoczęte już inwestycje, by nie doprowadzać do dalszego załamania rynku.

ml

- Advertisement -spot_img

Przeczytaj również

0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
- Advertisement -spot_img

Najnowsze

KRK News Poleca