Prof. Bankowicz: „Będziemy obserwować szybko idący zmierzch Wiosny”

Robert Biedroń / fot. wiosnabiedronia.pl

– Kukiz nie potrafił znaleźć miejsca na scenie politycznej. Przez większość kadencji był odbitym światłem PiS-u. Niewiele różnił się od partii rządzącej, a jak można było zauważyć jakieś różnice, to były one wprowadzane bardziej na pokaz. Wyborcy w końcu doszli do przekonania, że trzeba głosować na PiS – czyli oryginał, a nie na kalkę czy odbicie lustrzane PiS-u – mówi w wywiadzie dla KRKnews.pl prof. Marek Bankowicz, politolog z Uniwersytetu Jagiellońskiego.

W wywiadzie specjalista opowie o przyszłości Wiosny, Konfederacji oraz Kukiz’15. Politolog skomentuje wynik wyborczy Koalicji Europejskiej oraz zdradzi sekret sukcesu Patryka Jakiego. 

KRKnews: Jak ocenia Pan wygraną PiS-u w Małopolsce?

Prof. Marek Bankowicz, politolog: – Nie jest to zaskoczeniem, bo od dłuższego czasu Małopolska jest matecznikiem PiS-u. Już tradycyjnie partia rządząca osiąga tu bardzo wysokie wyniki, znacznie lepsze statystycznie niż w całym kraju. Wybory do Parlamentu Europejskiego to potwierdziły. 

– Czy wygrana Koalicji Europejskiej w Krakowie jest potwierdzeniem stereotypu, że na PiS głosują słabo wykształceni ludzie mieszkający na wsi? 

– Tak. Pokazuje nam się również pewna prawidłowość, która ma potwierdzenie w tych wyborach. Małopolska głosuje na PiS, a Kraków jest wyjątkiem. W mieście zwycięstwo odnoszą siły antyPiS-owskie. Można dojść do wniosku, że PiS dobrze wypada przed wyborcami małomiasteczkowymi czy wiejskimi. Źle sobie radzi w dużych miastach i metropoliach. Kraków potwierdza ten stan rzeczy. 

– Niektórzy uważają, że Platforma nie wyciągnęła nauki z poprzednich błędów. Na listach KE pojawiły się kandydaci, którzy odnieśli polityczne porażki jak Ewa Kopacz. 

– PO nie ma ogromnych zasobów ludzkich. Wystawiała ludzi, którzy są znani. Nie wiem czy to był katastrofalny błąd. Trudno podać kandydatów, którzy powinny kandydować i byliby atutami Platformy. PO osiągnęło apogeum. Jest to niezależne od tego, jakie osoby wystawiłaby na listach. Nie mamy jeszcze powyborczych badań. To czysta spekulacja czy Kopacz, Belka, Cimoszewicz czy Miller przyciągali czy odstręczali wyborców. Trudno to powiedzieć, nie mając szczegółowych badań socjologicznych. Platforma nie ma obecnie wielu znaczących postaci, by mogła przebierać wśród kandydatów. 

– Czy dołączenie PSL czy SLD do Koalicji Europejskiej jest sukcesem tych ugrupowań? Pojawiają się głosy, że bez KE partie nie miałyby ani jednego mandatu w PE.

Tak uważam. Są to ugrupowania o słabnących pozycjach. SLD przegrywa z PO. Dotychczasowy elektorat SLD jest skłonny głosować na PO. Natomiast PSL przegrywa na wsi z PiS-em i nie jest w stanie odzyskać dawnej pozycji. Dlatego te ugrupowania nie poszły samodzielnie. Prawdopodobieństwo druzgoczącej klęski było duże. W ramach większego bloku, gdzie następuje sumowanie niewielkich procentów poparcia, uzyskują lepszy wynik. Startując samodzielnie ryzykowałyby nieprzejście progu wyborczego. 

– Bogusław Sonik zebrał więcej głosów w Krakowie niż Adam Jarubas. Czy takie sytuacje nie doprowadzą do zgrzytów pomiędzy ugrupowaniami w KE?

– Bogusław Sonik w Krakowie zyskał więcej głosów, ale mniej w całym okręgu. Szerokie koalicje są zawsze ryzykownym tworem i nie ma pomiędzy uczestnikami pełnej spójności i symbiozy. Wynik słaby. Znacznie słabszy od PiS-u. Mamy tutaj kolejną porażkę KE w stosunku do partii rządzącej. Na pewno nie będzie budować dobrej tożsamości tej formacji, ale jakiekolwiek szansę w nawiązaniu rywalizacji z PiS-em ma tylko formacja występująca jako zintegrowany blok. Jeżeli dojdzie do daleko idących kłótni i podziałów czy w wyborach parlamentarnych poszczególni członkowie KO będą występować pod własnymi sztandarami, to przewaga partii rządzącej nad tą konstelacją polityczną jeszcze się powiększy. 

– Adam Jarubas wygrał z Różą Thun w Świętokrzyskim. 

– Adam Jarubas jest znany regionie. Ma wpływy w rozlicznych środowiskach. Róża Thun nie jest osobą znaną. Nie jest zaskoczeniem, że Jarubas wypadł tam lepiej niż jedynka na liście. 

– Może wyborcy głosują na kandydatów ze znanym nazwiskiem lub wysoką funkcją? Patryk Jaki nie jest związany z Małopolską i Świętokrzyskim, a uzyskał bardzo wysoki wynik wyborczy. 

– Ludzie głosują przede wszystkim na nazwiska. Statystyczny wyborca głosuje na lidera listy. Jeżeli z jakiś powodów jedynka mu nie odpowiada, to szuka znanego kandydata z listy. Patryk Jaki był wyrazistym kandydatem. Bardzo pracowitym. Przemierzał okręg wyborczy wzdłuż i wszerz od tygodni. Prezentował się w mediach i ma opinię bojowego polityka, umiejącego sobie radzić w starciach z przeciwnikami. To dla wyborców PiS-u było atutem – zaangażowanie i wyrazistość. To pozwoliło mu zdobyć dobry rezultat wyborczy. 

– Kukiz’15 wygrał w poprzednich wyborach parlamentarnych. W wyborach samorządowych nikt z ugrupowania nie dostał się do rady miasta Krakowa. Teraz partia Pawła Kukiza nie przekroczyła progu wyborczego. Co powinien zrobić Kukiz’15 by dostać się do parlamentu podczas jesiennych wyborów?

– Kukiz’15 jest w bardzo poważnym kryzysie. Wszystko wskazuje na to, że ta formacja będzie polityczną efemerydą. Wyborcy zobaczyli jak źle partia radzi sobie z działaniami parlamentarnymi. Klub nie utrzymał spójności. Dochodziło do licznych wyłamań i obecnie jest tylko resztką tego, jak to na początku wyglądało. Kukiz nie potrafił znaleźć miejsca na scenie politycznej. Przez większość kadencji był odbitym światłem PiS-u. Niewiele różnił się od partii rządzącej, a jak można było zauważyć jakieś różnice, to były one wprowadzane bardziej na pokaz.

Wyborcy w końcu doszli do przekonania, że trzeba głosować na PiS – czyli oryginał, a nie na kalkę czy odbicie lustrzane PiS-u. Wybory samorządowe po raz pierwszy pokazały, że partia jest w bardzo dużym kryzysie. Wybory europejskie to potwierdziły i nie widzę przed Kukizem większej szansy na utrzymanie się na scenie politycznej. Trudno mi podać konkretną receptę co to ugrupowanie mogłoby zrobić. Z całą pewnością zmienić dotychczasowe działania i zmienić ofertę programową. Hasła jak jednopartyjne okręgi wyborcze czy demokracja bezpośrednia nie trafiają do wyborców.

Fundamentalną rzecz odgrywa to, że  nie jest opozycją z prawdziwego zdarzenia i często idzie śladami PiS-u. Nie jest również lepszą wersją PiS-u. Jest skazany na zniknięcie politycznej, jeżeli nie objawią się jakieś niezwykłe zjawiska. Trudno oczekiwać, że rzeczy pozytywne dla ugrupowania będą miały jednak miejsce. Jeżeli nic się nie stanie to Kukiz’15 zniknie ze sceny politycznej.

– Może Kukiz’15 powinien połączyć siły z Konfederacją, która była bliżej progu wyborczego? 

– Być może jest to pewnego rodzaju szansa dla obu ugrupowań. Na razie zarówno Konfederacja jak i Kukiz’15 są poniżej progu wyborczego. Jeżeli połączą siły to być może uda im się wejść do parlamentu, ale nie ma na to gwarancji. PiS jest bardzo dynamiczny i na fali wznoszącej. Będzie robić wszystko, by przejąć elektorat Kukiz’15 i Konfederacji. Ugrupowania musiałby znaleźć bardzo rozsądną i przemyślaną strategię działania względem PiS-u, by pokazać prawicowym wyborcą, że są ich prawdziwą reprezentacją. Dynamika jest po stronie partii rządzącej, która ma większe możliwości działania. Gdybym miał stawiać prognozę to i Kukiz, i Konfederacja nie mają przyszłości. PiS zadbał o to, by przejąć lwią część elektoratu. Z pewnością to się dalej powiedzie. 

– Wiosna Roberta Biedronia przekroczyła próg wyborczy. Jaka czeka ją przyszłość po jesiennych wyborach?

– Wynik jest rozpaczliwie słaby. Wiosna ledwo przekroczyła próg i punkt startu, nie rokuje temu ugrupowaniu żadnej nadziei na przyszłość. Nie uzyskała wyniku dwucyfrowego i jest on rozpaczliwie słaby, więc punkt startu jest fatalny. Nic nie wskazuje, żeby mogło nastąpić polityczne odbicie. Wbrew gromkim zapowiedziom Roberta Biedronia, nie jest w stanie pozyskać szerszego elektoratu. Wyborcy głosujący na Wiosnę, zobaczyli jej słabość i będą się odsuwać na rzecz KE, która wiele zrobi, by wypracować jakąś atrakcyjną ofertę dla tego elektoratu.

Bardzo skromny, wyjątkowo słaby, poniżej wszelkich oczekiwań wynik wyborczy Wiosny jako ugrupowania debiutującego. Nowe formacje nie mające za sobą zaszłości politycznych, będących obciążeniem, wypadały dobrze na początku. Wiosna nie potwierdziła tego scenariusza i uzyskała wyniku, dającego szansę na kolejne sprawne działania polityczne. Będziemy obserwować szybko idący zmierzch Wiosny.

– Może to był błąd Wiosny, że nie weszła w skład Koalicji Europejskiej?

– Z pewnością tak. Funkcjonowało wyobrażenie o potędze Wiosny. Na tej podstawie jeszcze nie potwierdzonej wyborcom, partia Biedronia mogła rozmawiać z mocnej pozycji z KE. Pewnie lepiej by było dla Wiosny, gdyby była elementem szerszej koalicji. W tym przypadku zadziałały jakieś wielkomocarstwowe ambicje lidera i ugrupowania. Nie były niczym poparte.

Wiosna szła samodzielnie do wyborów w przekonaniu, że będzie bardzo potężną siłą. Naprawdę wierzono w dwucyfrowy wynik. Mówiono o 16% poparciu. Okazało się, że rezultat jest o 10% skromniejszy. Teraz Wiosna nie reprezentuje żadnego potencjału i ma bardzo słabą kartę przetargową. Przyszłość ugrupowania zależy od tego, czy porozumie się z KE. Jeżeli tak się nie stanie, to nie przekroczy progu w wyborach parlamentarnych i zniknie.

– Na Wiosnę czy Konfederację głosowali głównie ludzie młodzi. Co powinny zrobić te partie, by uzyskać starszy elektorat?

– Ciężko podawać pewne recepty dla tych ugrupowań. Wśród osób starszych nie były popularne. Poparcie miały jakieś w gronie osób młodszych. Musieliby zaprezentować atrakcyjne programy społeczne dla emerytów. Nie wydaje mi się, żeby Kukiz’15 i Konfederacja byli skłonni do wypracowania takiego programu, który byłby w stanie przyciągnąć zainteresowanie starszych osób. Bardzo to mało prawdopodobne, że im się uda to zrobić. Te ugrupowania nie mają przyszłości. Wśród młodszych wyborców jest słabe i nie zapewni sukcesów politycznych. 

– Może młodzi wolą głosować na nowe twarze i ugrupowania, bo mają dość obecnych polityków?

– Pewnie tak, ale nie przeceniajmy. To nie jest głosowanie na wielką skalę. Nowe ugrupowania wypadają w wyborach słabo. Ich bastionem nie jest młody wyborca, jednak jednocześnie jest do tego stopnia, że to on zapewnia nowym partiom jakieś sukcesy. Najpewniej po jesiennych wyborach w parlamencie będzie KE oraz PiS, który osiągnie znaczną przewagę. Partia rządząca pokazała potencjał i wygra wybory parlamentarne. Ruchem opozycyjnym będzie Koalicja Obywatelska. Inne ruchy z najwyższym trudem się utrzymają, jeżeli to będzie miało w ogóle miejsce. Nawet jak członkowie Wiosny czy Konfederacji dostaną się do parlamentu, to ze śladowym poparciem. To nie będzie znacząca siła polityczna. 

Rozmawiała Justyna Słowikowska

 

 

 

Zobacz także