Prywatny folwark urzędników i (bez)radnych, czyli kto i po co szuka idiotów

Jakież było zdziwienie miejskich urzędników kiedy do IV edycji budżetu obywatelskiego Miasta Krakowa na 2017 rok wpłynęło tylko 587 projektów. Dużo mniej niż w poprzednich edycjach. Najgorzej od lat. I te bidusie, siedzą teraz i takie biedne same próbują na to pytanie odpowiedzieć. Takie same sobie pozostawione po totalnej klapie – chciałem przypomnieć, że klęska jest sierotą. Ale ja chętnie im w diagnozie tego blamażu pomogę.

Po pierwsze, promocja – można określić ją jednym słowem – fatalna. No, może dwoma słowami – fatalnie dramatyczna. Robiona była chyba po to, żeby nikt nie widział – osobiście uważam, to za wielką sztukę, żeby tak coś promować (i to za pół bańki), żeby nic nie wypromować. Szukałem tej promocji „na mieście” ale nie znalazłem. (Mała podpowiedź dla Przewodniczącego Rady Miasta – list, niech Pan wyśle do mieszkańców. List. Tak, Panie Przewodniczący, do wszystkich mieszkańców list).

Wpisałem w google – budżet obywatelski kraków. Jest strona. Pozwoliłem sobie ją odwiedzić. Czytam z zainteresowaniem, zwróciłem uwagę na jeden fakt. Promocja skupiona jest w ostatnim miesiącu przed dniem składanie wniosków. Pytam się siebie samego – czy to ma jakiekolwiek sens? Czy osoba, która wymyślił ten harmonogram napisał w życiu choć jedne projekt?! Nikt o zdrowych zmysłach, kto jest zainteresowany zgłoszeniem jakiegokolwiek projektu, nie pisze go w tydzień – w takie cuda to nie wierze. Promocja budżetu obywatelskiego powinna zacząć się najpóźniej po wakacjach zeszłego roku. Być jak najszersza, oparta o kilka kanałów informacyjnych, tak, żeby dotarła do jak największej liczby odbiorców.

I wisienka na torcie – uroczy film na FB bodaj z 27 marca (na stronie dzielnicy XIV) z dyr. Mateuszem Płoskną w roli głównej (Szanowny Dyrektorze, okulary mamy na oczach albo w etui, a nie na czole, bo się „odgnioty” Panu robią od „nosków”) zachęcający do pisania i składania projektów – na cztery dni przed terminem końcowym – komentarz… pominę milczeniem.

Budżet Obywatelski Czyżyny

Tylko do końca marca można składać projekty w ramach Budżetu Obywatelskiego !

Opublikowany przez Dzielnica XIV Czyżyny Poniedziałek, 27 marca 2017

I jeszcze wysp punktów konsultacyjnych w marcu –proponuję zorganizować je w kwietniu już po złożeniu projektów, zapewne efekt byłby ten sam. Kompletny bezsens, bezwład i brak całościowego spojrzenia.

Nie rozumiem, dlaczego kampania promocyjna budżetu obywatelskiego była zupełnie niewidoczna – no chyba, że tak miało być. Czyli miała być taka, jakby jej nie było. Bo po co obywatele mają zgłaszać projekty to BO, kiedy zainteresowani już o tym wiedzą, a konkurencja obywatelska jest im zupełnie zbędna, bo jest… obywatelska.

Po drugie, wiceprezydent Kulig dziwi się i załamuje ręce na konferencji prasowej, jak to mało młodych ludzi składa projekty do budżetu obywatelskiego Krakowa. A no tak to, Panie Prezydencie, że młodzi ludzie wbrew pozorom to nie idioci tylko raczej ponadprzeciętnie ogarnięta (w tym fragmencie teksty pozwolę sobie popisać młodzieżowym slangiem) grupa społeczna, która po poprzednich edycjach stwierdziła, że nie ma sensu się w ten cyrk bawić. Szkoda czasu, zaangażowania i zapału na taką bzdetę, z której nic nie wynika, a już na pewno nie obywatelskość.

I, jak widać, olała tę farsę. Dlaczego, bo zobaczyła, że ich projekty nie przejdą, przepadną w trybach urzędniczo – politycznej maszynerii. A jak będą za dobre, to się znajdzie powód, żeby je z powodów formalnych unieważnić – i jest git i szał baj najt.

Niektórzy się już zorientowali, że muszą wygrać „te”, a nie inne projekty. A ci, co się nie zorientowali, to się zorientują i już więcej projektu nie złoża. A pozostali już wiedzą, że  jak się nie ma wsparcia urzędników albo jakiegoś ważnego bezradnego to można napisać mega totalnie obywatelski, fajny dla Krakowa projekt, a wygra szybowiec lub tor motorowy. A jeden i drugi jest tak potrzebny mieszkańcom Krakowa, jak budowa osiedla w parku Jordana. I są jeszcze tacy, którzy liczą, że mają opracowany modus operandi na zdobycie głosów w czerwcu, policzyli i uwierzyli. Uwierzyli, że tym razem się im uda wygrać, a ja myślę, że się jednak nie uda.

Młodzi zawiedli, więc w tym roku urzędnicy postawili na seniorów. Pamiętajcie, Drodzy Urzędnicy, że seniorzy to też nie idioci. Dadzą się nabrać tylko raz. W przyszłej edycji proszę postawić na rowerzystów.

Po trzecie, Rada Budżetu…

Po czwarte, Miejski Ośrodek Wpierania Inicjatyw Społecznych – to się nie ma prawa udać.

Po piąte, tak piękna obywatelska idea, coś fajnego i ciekawego, utonęło w urzędniczo – politycznym bagnie. Jeszcze może jedna, góra dwie edycje, i nikogo to nie będzie interesowało. Nikt się nie będzie tym już ekscytował, zapaleńcy stracą zupełnie zapał i temat dla opinii publicznej „umrze naturalna śmiercią”.

A może po prostu lepiej i prościej byłoby stworzyć „obywatelski” konkurs dla urzędników i polityków? Wówczas nie trzeba byłoby ściemy o obywatelskości, tylko po imieniu nazwalibyśmy ich prywatny folwark.

(kk)

Zdjęcie tytułowe: Piotr Tomaszewski, fly4pix.pl

Teksty publikowane w dziale Publicystyka są prywatnymi opiniami autorów. Chcesz podzielić się swoimi przemyśleniami lub wyrazić swoje zdanie na naszym portalu? Napisz: redakcja@krknews.pl.

Zobacz także:

Miastoman: Nowa Huta? Mieszkańcy mają to w dup*e!

Zobacz także