„Przejście drugą stroną ulicy”. Czyli człowieku martw się sam

Taki znak to, cytując „Misia”, policzek w twarz. Na ulicy Lubostroń piesi zostali zepchnięci na ostatnie miejsce w hierarchii uczestników ruchu. A raczej stali się mięsem armatnim.

O sprawie powiadomił nas czytelnik, pan Kamil. „W miejscu gdzie codziennie trzeba się męczyć z źle zaparkowanymi samochodami (pod monopolowym i warzywniakiem na skrzyżowaniu ul. Czerwone Maki i Lubostroń) tym razem spotkało mnie coś jeszcze lepszego” – napisał i dołączył dwa zdjęcia.

Na ulicy pojawił się znak z informacją, że piesi powinni iść drugą stroną ulicy. Problem polega na tym, że po drugiej stronie nie ma chodnika.

Od lat leży tam za to… stara opona.

„Jak widać „Przejście drugą stroną ulicy” dla osób z osiedla (w tym z wózkami dziecięcymi) jest po poboczu z dodatkowymi atrakcjami czyli kałużą, starą oponą która w tym miejscu jest od lat. Jest to obecnie dość ruchliwa ulica jak na drogę osiedlową” – dodaje pan Kamil.

(wm)

Najnowsze

Co w Krakowie