Przeleć się. Krakowski centuś przechytrzył Londyn!

Musisz przeczytać

Trafiła mi się premia. Niby jak ślepej kurze ziarno, ale przecież nawet najbardziej leniwy cieć czasem dostanie jakiś ekstra grosz. Ba, znam kloszarda, który raz na czas wygrzebie skądś jakąś bonusową kasę. No więc tym razem trafiło na  mnie i powiem Wam, że na premii zaoszczędziłem sporo… funtów. Obawiałem się, że to Londyn wydoi mnie do ostatniego grosza, tymczasem mam poczucie, że to ja finansowo przechytrzyłem Londyn. Jak? Instrukcję macie poniżej.

Pojawiał się kasa, pojawił się problem – co zrobić z kilkoma stówami? Stów było tyle, że mógłbym spędzić upojny weekend w Krakowie (ale upajałbym się raczej w miejscach „piwo po 4 zł”) lub zobaczyć stolicę (na drugą klasę Intercity by starczyło, ale na co komu oglądać stolicę?). I wtedy przemówił głos rozsądku płynący od płci przeciwnej.

Londyn lub Blablacar autem na gaz

Coś poklikała, posprawdzała daty, ogarnęła budżet, zadzwoniła do znajomych, a do mnie odezwała się tylko raz: „Daj kartkę kredytową. Londyn może być?”. Nauczony doświadczeniem ani śmiałem się sprzeciwić. Kiwnąłem głową i tak zaczęła się przygoda z tanimi lotami.

Wówczas zapłaciliśmy jakieś 250 zł za przelot jednej osoby w dwie strony. Stare dzieje powiecie? Nic z tych rzeczy, dziś to jest jeszcze prostsze, łatwiejsze i chyba nawet tańsze. Nie musimy planować lotu za pół roku i modlić się, by do tego czasu nic nam nie spadło na głowę.

Lecimy z Krakowa do Londynu np. za… 10 dni za… 74 zł. Mało tych „…”? To łapcie kolejne. Powrót… sześć dni później za… 134 zł. Blisko 2500 km za 210 zł*. Za 210 zł samochodem to możecie pojechać sobie nad polskie morze i wrócić stopem. Chyba, że macie zamontowany gaz i weźmiecie kogoś na Blablacar, to może uda wam się obrócić w obie strony.

210 zł to dużo? Poszukajcie, na bank znajdziecie coś tańszego. Sześć dni długo? No to chyba ktoś pomylił Londyn z Lądkiem Zdrój. My byliśmy tam pięć dni i uwierzcie – nie nudziliśmy się ani godziny.

Jazda obowiązkowa nie jest kluczowa

Dobra, mieliśmy przewodników w postaci mieszkających tam znajomych, ale dziś znalezienie samemu dziesiątek atrakcji jest jeszcze prostsze niż kupienie biletu na samolot. A jeśli nie macie znajomych na miejscu, a i grzebać w internecie Wam się nie chce, to łapcie nasz tani Londyn w pigułce.

Na początek była jazda obowiązkowa, ale znów oszczędna, bo Buckhingham Palace, Big Ben i London Eye zobaczyliśmy za darmo (a jakże!). Wszystko spacerem, który nie będzie problemem nawet dla palacza papierosów z 50-letnim stażem. Tych miejsc nawet jak nie będziecie chcieli oglądać, to i tak poniesie Was tam fala turystów. Opisywać ich nie będą, cenię Wasz czas. Poza tym i tak to wszystko sami zobaczycie.

Buckingham Palace / fot. Foter.com

Londyn wiewiórkami stoi

Spróbujcie jednak w pewnym momencie oderwać się turystycznej fali i wstąpcie do jednego z londyńskich parków na darmowy (a jakże by inaczej!) spacer. My wzdłuż i wszerz przeszliśmy Green Park i St Jame’s Park, ale nie z powodu florystycznych ekscytacji, ale niespotykanej bliskości zwierząt. Wiewiórki, kaczki, łabędzie włażą pod nogi, jakbyś właśnie wszedł do gospodarstwa rolnego, a nie do parku w centrum ponad 8-milionowego miasta.

Biegają wokół ludzi i wchodzą na kolana jak krakowskie gołębie, które właśnie namierzyły klienta kupującego plastikowy kubeczek z ziarnami. Mówisz Londyn, ludzie myślą: królowa, Brexit, Arsenal. A ja myślę – wiewiórka.

Kulinarny wulkan

Wiewiórka i kapitalnie jedzenie. Do dziś uważam, że naszym największym błędem było pójście do restauracji, bo zapłaciliśmy więcej niż za przelot do Londynu w jedną stronę. Tymczasem ekstaza czaiła się gdzieś na targu w Greenwich. I jeśli ktoś mi powie, że Londyn to paskudne fish and chips, to ja mu odpowiem, że Polska to kefir z bułką i nic więcej.

Fish and Chips / fot. Foter.com

Londyn okazał się kulinarnym (i znów niskokosztowym) wulkanem. Za kilka funtów spróbowaliśmy potrawy od czarnoskórego kucharza, czegoś  azjatyckiego, a na koniec popiliśmy cydrem i piwem. Niebo w gębie, nie do zapomnienia.

Michael Jackson zstąpił na ziemię

Podobnie jak musicale, których w Londynie jest więcej niż w Krakowie wyciętych drzew po ostatniej rewolucji. Dobra, tu już z cenami przyszaleliśmy  (bilet kosztował coś koło 170 zł), ale dzięki temu zza światów zstąpił do nas sam Michael Jackson. Spektakl kapitalny, wart każdej  złotówki (a dokładniej funta). Muzyka, stroje, historia, choreografia – po prostu świetne.

A jeśli chcesz, to Londyn zza światów ściągnie dla Ciebie Freedy’ego Mercury’ego, Jenis Joplin, Jimiego Hendrixa itd. Kapitalna rozrywka, której w Krakowie tak bardzo brakuje.

Tak, tak, pamiętam – nie szastamy funtami. W takim razie idziemy do jednego z londyńskich muzeów. Ja na widok obrazów czy rzeźb nie dostaję wypieków i gęsiej skórki, ale dinozaur w naturalnych rozmiarach czy samoloty z czasów drugiej wojny światowej wrażenie na mnie zrobiły. Szczególnie, że znaczną część londyńskich muzeów można zwiedzić – oczywiście – za darmo.

Na takim wyjeździe można… zarobić

Niektórzy na wyjeździe do Londynu potrafią się nawet… odkuć finansowo. Tak, nie żartuję. I nie mówię o próbowaniu szans w kasynie, na wyścigach konnych, czy zakładach, który ślimak szybciej zjeść liść sałaty. Chodzi o słynne londyńskie wyprzedaże. Nie wiem, nie będę rzucał Wam cenami, bo nie starczyło mi cierpliwości na szwendanie się po sklepach, ale oddaję głos specjalistom od taniego latania ze strony Skyscanner.pl:

„[…] Jeśli dobrze zaplanujesz wyjazd, lot i inne koszty wyjazdu zwrócą Ci się pod postacią udanych zakupów na przecenach […] Londyn to bez wątpienia mekka zakupoholików. Poza samymi polowaniami na zniżki, które mogą tu dochodzić nawet do około 70-80%, ogromną przyjemnością jest już samo oglądanie cieszących oko wystaw sklepowych i pięknych wnętrz”.

Wyprzedaże / Fot. Foter.com

Jeśli więc masz cierpliwość i łokcie zdolne do skutecznego przepychania się między klientami, to już po zakupie kilku ubrań zrekompensujesz sobie koszty przelotu do Londynu. I wrócisz stamtąd nieźle ubrany, syto najedzony, ze świetnymi wspomnieniami, ale bez komornika na karku.

Jaś Wędrowniczek

Zdjęcie tytułowe: Foter.com

* Pamiętajcie, że ceny obowiązują w chwili pisania tego tekstu, a sytuacja na rynku lotniczym jest bardzo dynamiczna

- Advertisement -spot_img

Przeczytaj również

0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
- Advertisement -spot_img

Najnowsze

KRK News Poleca