Przyjechali interweniować w sprawie psów. Zastali też kota uwiązanego na łańcuchu

Takiego widoku się nie spodziewali. Na łańcuchu uwięziony był kot. Stan jego kuwety wskazywał, że był tak trzymany kilka miesięcy. A sposób, w jaki łykał podana mu karmę, świadczył, że nie był najlepiej karmiony.

Relację z nietypowej interwencji zamieścili w mediach społecznościowych działacze Schroniska w Borku- Fundacja Straż Obrony Praw Zwierząt. Chcieli wejść na posesje w jednej z małopolskich miejscowości, ale agresywny gospodarz ich nie wpuścił. Już wracali z nieudanej interwencji, ale poprosili jeszcze o pomoc inspektorów Krakowskiego Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami. I dzięki ich pomocy weszli na teren posesji, a potem wystawili nakaz poprawy warunków bytowych dla trzech psów.

– Lecz to co zobaczyliśmy dalej, przerosło nasze najśmielsze oczekiwania – opowiadają przedstawiciele Schroniska w Borku. Na krótkiej smyczy w tym całym przybytku mieszkał kot. Właściciel na pytanie, dlaczego go więzi i jak długo, odpowiedział, że kot łapie mu gołębie oraz że uwiązał go wczoraj. Idąc dalej – oczom naszym ukazała się ogromna kuweta, co wskazywało, że kot był wieziony w tym miejscu kilka miesięcy – relacjonują obrońcy zwierząt. Jak przeżył zimę? Przecież były mrozy po -15 do -20 – nie wiemy – dziwią się przedstawiciele Schroniska w Borku.

Na szczęście udało im się odebrać kota i teraz – w cieple, powoli odkarmiany – przebywa pod opieką fundacji. – Sposób w jaki kot łyka, łapie karmę, świadczy o jego dotychczasowym żywieniu – podkreślają obrońcy zwierząt. Ich całą relację i krótkie nagranie z kotem uwięzionym na łańcuchu można zobaczyć na Facebook.

(red)

18 KOMENTARZE

Najnowsze

Co w Krakowie