Paskudny zapach na placach zabaw dla dzieci! Miasto jest bezsilne

Zgłosił się do na Czytelnik, ojciec pięciolatka, a co za tym idzie – stały bywalec placów zabaw. Komunikat miał jasny i dosadny: „Na krakowskich placach zabaw śmierdzi sikami!”.

Kto z Was nie był świadkiem takiej sytuacji?

– Mamo/tato, siku!

– To chodź tu, szybciutko!

Rodzic podrywa dzieciaka, rozgląda się (jeśli ma na to czas) i pędzi w najbliższe ustronne miejsce. Ustronne tylko umownie, bo na ogół jest to pierwsze z brzegu miejsce poza placem zabaw. Drzewo, krzew, kawałek trawnika.

Gdzieniegdzie jest jakiś szalet, ubikacja czy toi-toi, ale to rzadkość. A gdy jest ciepło, to i dzieci na placu dużo, a pogoda do rozprzestrzeniania się brzydkich zapachów sprzyjająca. Tak było w dniu, który opisuje nasz Czytelnik.

„Poszedłem z synem na plac zabaw w okolicach Ronda Mogilskiego. Wszystko fajne, nowe, przyjazne dla dzieciaków. Tyle że w powietrzu czuć było mocz. Ale to nie tylko na tym placu zabaw, takich placów w Krakowie jest więcej. Nie może być jednak inaczej, skoro dzieciakom chce się sikać, a do dyspozycji mają tylko krzaki” – pisze do KRKnews.pl.

ZIKiT odsyła dalej

Napisaliśmy do Zarządu Infrastruktury Komunalnej i Transportu.

„To pytanie należy zadać Zarządowi Zieleni Miejskiej, czyli zarządcy terenu. Aczkolwiek ZIKiT stara się sukcesywnie stawiać nowe toalety w miejscach, w których będą najbardziej potrzebne. Najbliższe stawianie toalet odbędzie się między innymi przy Rondzie Matecznego, Rondzie Maczka oraz przy zalewie Nowohuckim” – odpisano, ale problemu z brakiem toalet na placach zabaw to wciąż nie rozwiązuje.

I wygląda na to, że jest on raczej nie do rozwiązania.

– Do tej pory nikt nam takiego problemu nie zgłaszał. W niektórych parkach i na placach zabaw są toalety, ale takich placów w Krakowie jest ponad 200 i nie jest możliwe, by wszędzie postawić toi-toi. Niektóre place są wielkości 30 m2, więc nawet fizycznie byłoby to niemożliwe. W nowo zakładanych parkach toalety są już jednak ujęte w projektach – mówi KRKnews Hubert Kacprzyk, główny specjalista w zespole Kraków w Zieleni.

A może restauracja, biurowiec?

Zapytaliśmy więc, czy może choć trochę pomogłyby tabliczki informujące o zakazie oddawania moczu na placach i w okolicach.

– Rozwiązanie jest trudne i liczymy tylko na kulturę i wychowanie ludzi. Zawsze można spróbować skorzystać z ubikacji w pobliskiej restauracji czy biurowcu – mówi Kacprzyk.

Nasz Czytelnik: – W takim razie niech ktoś spróbuje wytłumaczyć pięciolatkowi, żeby jeszcze chwilę poczekał, to zaraz coś znajdziemy albo dojdziemy do domu.

dn

zdjęcie tytułowe / fot. KRKnews

Zobacz także