Radni apelują do województwa w sprawie „obwarzanka”

Smog

Grupa radnych, pod przewodnictwem Rafała Komarewicza wystosowała apel do władz Małopolski w sprawie nowelizacji krakowskiej uchwały antysmogowej. Zakaz palenia węglem i drewnem miałby objąć również gminy z tzw. krakowskiego obwarzanka.

Zakaz używania paliw stałych miałby wejść w życie 1 września 2024 roku i dotyczyć 14 ościennych gmin. Zdaniem radnych, ze względu na uwarunkowania geograficzne Kraków nie będzie w stanie poradzić sobie ze smogiem bez wsparcia okalających go miejscowości, których mieszkańcy – jak przekonują – również skorzystają na zaostrzeniu przepisów.

Zanieczyszczenia bez granic

– Smog nie zna granic administracyjnych. To nie jest tak, że miasto samo poradzi sobie ze smogiem. Dookoła Krakowa są gminy, w których, według danych Metropolii Krakowskiej jest nawet 38 tys. palenisk węglowych wymagających wymiany. Koszt tej operacji to około 220-280 mln zł – tłumaczył Rafał Komarewicz.

Przewodniczący klubu Przyjazny Kraków i jednocześnie wiceszef Rady Miasta Krakowa zwracał uwagę, że w dni, w których powietrze jest szczególnie zanieczyszczone, to na mapach smogowych można dostrzec pewną prawidłowość. Obszar Krakowa zaznaczony jest wówczas kolorem czerwonym, zaś gminy z „obwarzanka” fioletowym, co oznacza, że to właśnie w nich notowane są najwyższe poziomy zanieczyszczeń.

Kraków gotowy na partycypację?

Komarewicz zapewnił, że zdaje sobie sprawę, że budżety ościennych gmin nie będą w stanie samodzielnie udźwignąć kosztów wymiany, stąd właśnie apel o wsparcie wystosowany do władz województwa.

– Zdajemy sobie sprawę, że gminy podkrakowskie nie są tak bogate jak Kraków, gmina Wieliczka ma 340 mln budżetu, z czego na wymianę palenisk przeznaczyła 4 miliony. Teoretycznie jest możliwość, by Kraków partycypował w kosztach ale to musi się opierać na zasadzie porozumienia, przeliczenia i ustalenia zasad – powiedział.

Dlatego, jak wskazywał konieczne jest zacieśnienie współpracy pomiędzy zarządem województwa, osobami odpowiedzialnymi za kwestie czystego powietrza i samego prezydenta Jacka Majchrowskiego.

Wskazał też na możliwość zaangażowania się PGNiG, które powinno dynamiczniej rozwijać sieć gazową w regionie, a także Tauron, na którym spoczywałby obowiązek ustalenia preferencyjnych taryf za prąd dla osób wymieniających „kopciuchy” na elektryczne systemy ogrzewania.

Kto komu zrobi dobrze?

Szefowi prezydenckiego klubu wtórował Lech Kucharski, klubowy kolega Komarewicza i jednocześnie szef oddziału chorób wewnętrznych Szpitala im. St. Żeromskiego, który zapewnił, że Kraków nie chce bynajmniej pozbyć się śmierdzącego problemu, kosztem sąsiednich gmin. – To nie jest tak, że krakusy chcąc by było im dobrze, załatwili załatwić mieszkańców gmin. W pracy spotykam się na co dzień z osobami, które cierpią z powodu smogu, nie tylko z Krakowa ale i z obwarzanka właśnie – tłumaczył.

Urynowicz: województwo pracuje

Wywołany do tablicy wicemarszałek Urynowicz zapewnił, że województwo pochyli się nad każdym pomysłem mającym na celu poprawę jakości powietrza, a osobiście jest zwolennikiem rozszerzenia uchwały antysmogowej.

Poinformował, że zarząd województwa pracuje nad zupełnie nową koncepcją programu ochrony powietrza dla Małopolski, który światło dzienne ujrzy w 2020 roku. – Cały bieżący rok przeznaczymy na to, by dyskutować z samorządami. Można rzucać pewne tematy, każdy związany z ochroną powietrza jest ważny – powiedział.

Stwierdził równocześnie, że do deklaracji Rafała Komarewicza o ewentualnym wsparciu finansowym Krakowa dla gmin podejść należy z dużą dozą sceptycyzmu.

– Dopóki nie zobaczę projektu uchwały budżetowej, w którym zapisane będzie wsparcie Krakowa dla sąsiednich gmin, nie będę tego traktował inaczej, niż tylko publicystyka lokalnego polityka.

Zobacz także