Radni chcą zmniejszyć liczbę dzielnic! Dobra decyzja czy kolejny szalony pomysł?

Dzielnice Krakowa / fot. Wikimedia

– Te posunięcia są przede wszystkim w celu umocnienia samorządu lokalnego i przybliżenia go do mieszkańców. Aktualnie mamy 18 dzielnic. Jest to z jednej strony rozdrobnienie, a z drugiej nie ma identyfikacji mieszkańców. Wielu z nich nawet nie wie, gdzie jest siedziba dzielnicy „X” czy innej – komentuje Sławomir Pietrzyk, radny Przyjaznego Krakowa.

– W tym momencie mamy 18 dzielnic. W każdej dzielnicy mamy 21 radnych, a w jednej 15 radnych. Wynika to z ustawy o samorządzie terytorialnym, gdzie liczba radnych jest ściśle określona. W jednostce pomocniczej powyżej 20 tys. mieszkańców musi być 21 radnych. Jest to bardzo zły przepis, bo dzielnice są różne. Przez to mamy 372 radnych i jest to o wiele za dużo – wyjaśnia Łukasz Wantuch, radny Przyjaznego Krakowa.

Ten klub chce złożyć radzie miasta propozycję zmniejszenia liczby dzielnic w Krakowie. Miałoby to rozwiązać problem zbyt dużej ilości radnych. Za tym pomysłem może przemawiać fakt, że w ostatnich wyborach do rady dzielnic frekwencja była dramatycznie niska lub nie zgłaszał się tylko jeden kandydat, który automatycznie stawał się radnym dzielnicowym.

– Zmniejszając liczbę dzielnic do 7 mamy tylko 147 radnych, czyli ponad 200 mniej. Na nasze miasto jest to odpowiednia liczba. Dodatkowo dzielnice pokrywałyby się z okręgami do rady miasta. Nie ma wtedy konfliktów w wyborach samorządowych – mówi Wantuch.

Mogłoby to wyglądać następująco:

– Dzielnica I: Stare Miasto, Grzegórzki i Prądnik Czerwony

– Dzielnica II: Prądnik Biały i Krowodrza

– Dzielnica III: Bronowice, Zwierzyniec i Dębniki

– Dzielnica IV: Łagiewniki-Borek Fałęcki, Swoszowice i Podgórze Duchackie

– Dzielnica V: Bieżanów-Prokocim, Podgórze

– Dzielnica VI: Czyżyny, Mistrzejowice i Wzgórza Krzesławickie

– Dzielnica VII: Bieńczyce i Nowa Huta

Powstaną kolejne instytucje?

– Powinno pojawić się nowe ogniowo, takie jak rady osiedli. Jeżeli byśmy zmniejszyli liczbę rad z 18 do 7 to byłyby powiązane z radami osiedli. W Nowej Hucie, która jest mi bliska, są spółdzielnie mieszkaniowe, które realizują indywidualizację rozliczeń i zarządzają spółdzielnią. W poszczególnych blokach rady domów czy blokowe. Gdybyśmy poszerzyli formułę na rady osiedli, które miałyby swoich przedstawicieli do rady dzielnicy, to byłaby kapitalna transmisja lokalna połączenia oczekiwań i potrzeb mieszkańców, bo obecnie mieszkańcy nawet nie wiedzą, gdzie ich rada jest – uważa Pietrzyk.

– Nowe rady uległyby umocnieniu. Uważam, że powinny zwiększyć swoje kompetencje jak również otrzymałyby większe fundusze. Powiązanie się z osiedlami i z dzielnicami pozwoliłoby urealnić ideę samorządu – dodaje.

Czy prezydent przychyli się do tego pomysłu?

– Prezydent nigdy nie ukrywał, że byłby zwolennikiem reformy dzielnic i zastanowienia się jeszcze raz nad podziałem Krakowa, nie przesądzając ile dzielnic powinno być w tej chwili. Pomysłu zgłaszanego przez Przyjazny Kraków prezydent jeszcze nie zna, więc zadeklarował, że z przyjemnością się zapozna i wtedy dopiero będzie oceniać – mówi Monika Chylaszek, rzecznik prasowy prezydenta Jacka Majchrowskiego.

Podobne projekty były zgłaszane do rady miasta przez różne kluby już dużo wcześniej. Rok temu pomysł zgłaszała Nowoczesna, która także chciała zmniejszyć liczbę dzielnic i stworzyć rady osiedli. Być może radni z dwóch klubów połączą swoje siły, by wprowadzić w życie tą reformę.

– Musimy podjąć dyskusję dużo szerszą niż granice dzielnic i ich liczba. Chodzi o kompetencje i kwestie finansowania. Jeżeli dzielnice dostają ok. niecałych 50 mln zł w skali całego Krakowa, to jest to zdecydowanie niewystarczające. Poprzez dosyć wąski zakres kompetencji, które mają dzielnice, spełniają one rolę opiniującą i konsultującą. Nie ma tam drogi decyzyjnej. Aby móc to zmienić, trzeba zbudować mocniejsze dzielnice. Zmniejszenie liczby dzielnic, radnych i profesjonalizacja powinna wpłynąć pozytywnie na ten proces – mówi Artur Buszek, radny Nowoczesnej.

Jednocześnie Buszek zaznacza, że zmniejszenie liczby radnych może wpłynąć na ograniczenie dostępu mieszkańców do radnych. Stąd pojawił się pomysł stworzenia rad osiedlowych.

Just.

Zobacz także