Radni idą za ciosem. Po oczyszczaczach czas na filtry

fot. KRKnews.pl

Ponad 4 tys. oczyszczaczy powietrza trafiło do krakowskich żłobków, przedszkoli i szkół. Dzięki inicjatywie radnych Przyjaznego Krakowa uczniowie oddychają lepszym powietrzem, jednak wciąż nierozwiązany pozostaje problem filtrów do urządzeń, a to – w zależności od modelu – wydatek rzędu 300 złotych. Radni prezydenckiego klubu chcą wesprzeć szkoły i znaleźć pieniądze na zakup filtrów, bez których – jak mówią – oczyszczacze nie będą działać.

Kto chciał, ten dostał

W sumie do krakowskich placówek oświatowych i wychowawczych (żłobki) trafiło 4063 oczyszczaczy. 60 w programie pilotażowym trafiło w ramach konkursu ofert do żłobków, 1537 – w ramach przetargu do samorządowych żłobków, przedszkoli i szkół specjalnych, 2330 – w ramach zwiększenia planów finansowych dla szkół samorządowych oraz niesamorządowych, 85 – do żłobków niesamorządowych i 50 – rozdanych przez samego Łukasza Wantucha.

To imponująca liczba, która wciąż się powiększa, bo zakupem urządzeń zainteresowani są dyrektorzy kolejnych szkół niepublicznych.

Co istotne, Kraków jako pierwsze miasto w Polsce zdecydował się także na wsparcie szkół niesamorządowych. – Musieliśmy skorzystać z pewnego rozwiązania prawnego w postaci zwiększenia dotacji dla tych szkół – tłumaczy radny Łukasz Wantuch i dodaje, że wszystkie placówki, które wykazały chęć posiadania oczyszczacza w każdej z sal taką maszynę dostało.

Wantuch zaznacza, że niektórzy z dyrektorów szkół mieli obawy co do funkcjonowania oczyszczaczy i nie zdecydowało się na ich zakup, jednak presja rodziców doprowadziła do zmian tych decyzji.

Co z filtrami?

Niestety wraz z końcem sezonu grzewczego pojawiły się pytania, co z wymianą zużytych filtrów. Jedynie 1,5 tys aparatów zakupionych w przetargu posiada oprócz pięcioletniej gwarancji filtry na dwa okresy grzewcze. Reszta placówek o filtry musi zadbać sama.

Stąd kolejna inicjatywa radnych Przyjaznego Krakowa, zmierzająca do wsparcia szkół w zakupach. – Nie zasypiamy gruszek w popiele. Zdajemy sobie sprawę, że oczyszczacze nie działają bez filtrów, jednak dzięki naszym staraniom miejskie centrum obsługi oświaty w budżecie na 2019 rok ma zagwarantowane 100 tys złotych na filtry dla szkół, które tkupowały oczyszczacze samodzielnie. Zdajemy sobie sprawę, że to nie jest kwota wystarczająca, liczymy, że średnio może to być nawet 750 tys. złotych – wyjaśnia Rafał Komarewicz, szef Przyjaznego Krakowa.

Jego klubowy kolega przekonuje, że pieniądze na ten cel znajdą się na pewno. – Naszym pomysłem jest to by we wrześniu dyrektorzy przekazali nam informacje o potrzebnych kwotach i zrobimy przesunięcia w budżecie. W skali całego budżetu to nie jest pokaźna kwota – stwierdza Łukasz Wantuch.

Dodaje, że już teraz radni zabiegają u prezydenta o konieczne środki. Jest wielce prawdopodobnym, że Jacek Majchrowski ulegnie namowom, bo krakowski program oczyszczaczy w każdej szkole stał się wzorem dla innych miast, a brak wsparcia dla szkół w zakupie filtrów byłby niczym innym, jak wizerunkową klapą.

Zobacz także