Radny z Krakowa trochę się zakałapućkał i skasował wpis na FB. W internecie nic jednak nie ginie…

fot. Pixabay

Mamy w redakcji praktykantów i wiemy, że trzeba na nich szczególnie uważać, bo posiadają niezwykłą łatwość obrzucania ludzi błotem. Cóż, takie prawa młodości. Radny Michał Drewnicki z wieku praktykanta już wyrósł, ale w dorosłą odpowiedzialność za słowo jeszcze nie wkroczył.

Michał Drewnicki – 27 lat, skończona Szkoła Główna Handlowa, radny Krakowa, nadzieja tutejszego PiS-u. CV ładne, ale z doświadczeniem i odpowiedzialnością życiową już znacznie gorzej.

3 października pan radny zaatakował z Facebooka:

Dzisiejsze korki to koszmar. Dwie godziny z centrum do Nowej Huty! A będzie jeszcze gorzej jeżeli Prezydent Majchrowski…

Opublikowany przez Michał Drewnicki Wtorek, 3 października 2017

Pewnie i słusznie napisał, bo sami wówczas alarmowaliśmy, że to był Dzień Apokalipsy na krakowskich drogach.

Radny Drewnicki zebrał więc trochę zasłużonych braw, trochę taniego poklasku i poczuł mięso. Złapał byka za rogi i postanowił zaatakować raz jeszcze! Trochę wytoczył działa, a trochę pobiegł do biednych ludzi z chusteczką.

Printscreen z Facebooka

I znów zaczęły się lajki, gratulacje, poklepywania po plecach, aż tu nagle bach! Grom z jasnego nieba, prawy podbródkowy, bądź – jak mówi młodzież – zaoranie.

A dokonał tego jeden z komentujących wpis Drewnickiego na Facebooku. Nie obrażał radnego (w internecie to norma), nie wyzywał od populistów (a miał prawo), tylko przypomniał jeden fakt:

 

Printscreen z Facebooka

Radny Drewnicki próbował się jeszcze bronić, ale w efekcie sam chyba uznał, że robi to mocno nieudolnie. I gdy wydawało się, że najgorsze co było do zrobienia już zrobił, to jednak udowodnił, że „sky is the limit”.

Zamiast zgrabnie wybrnąć, uderzyć się w pierś lub zamknąć dyskusję, postanowił… skasować wpis. Jak chłopiec, który na oczach całego osiedla wybił okno sąsiadce i zamiast przeprosić, wziął nogi za pas z nadzieję, że nikt nie zauważy i uniknie konsekwencji.

Panie radny, tani populizm i krótka pamięć polityczna to jedno. A drugie to odpowiedzialność za swoje wpisy, którą trzeba ponosić do końca. A jeśli ma Pan z tym problem, to można wcześniej dać komuś do przeczytania.

My tak robimy z artykułami pisanymi przez praktykantów.

dn

zdjęcie tytułowe / fot. Pixabay

Zobacz także