Radny od monitoringu sam będzie monitorowany

Musisz przeczytać

„Czy prawdą jest, że otrzymał Pan od gminy Kraków 500 tys. na pomoc dla uchodźców z Ukrainy? Jeśli tak, to czy pan rozliczył te pieniądze, na co zostały przeznaczone?” – takie pytania zadał radnemu Łukaszowi Wantuchowi dziennikarz. I rozpętała się burza. Czas pokaże, czy będzie to burza w szklance wody czy też rozpęta się wielka afera. Ale już można powiedzieć, że takiego rodzaju kłopotów przedstawiciel Przyjaznego Krakowa jeszcze nie miał. A do tego radny – wielki zwolennik monitoringu na szeroką skalę – sam w swoisty sposób będzie teraz monitorowany.

Łukasz Wantuch od początku wojny w Ukrainie angażuje się w pomoc dla naszego wschodniego sąsiada gnębionego przez Rosję. Bardzo często wyjeżdża z darami dla Ukrainy (w piątek jedzie po raz kolejny), wspiera uchodźców, organizuje aukcje i zbiórki na rzecz Ukrainy. Do tego informuje o tym na swoim Facebooku – wśród wielu innych postów m.in. o swoich opiniach ma temat projektów uchwał rady, o jedzeniu śniadania czy grze systemowej w Eurojackpot.

Kilka dni temu Łukasz Wantuch zamieścił na swoim Facebooku posta, w którym nie tylko informował, że dostał kontrowersyjne pytania, ale też zaatakował redakcję „Dziennika Polskiego”. Naczelny gazety uznał to za „próbę wpłynięcia na dziennikarza, by ten zaniechał przygotowywanej publikacji prasowej, co może stanowić złamanie Prawa Prasowego”. I skierował sprawę do Centrum Monitoringu Wolności Prasy. Centrum podało z kolei, że obejmuje sprawę i działania radnego Wantucha monitoringiem.

Jest jedna rzecz niesamowicie smutna w tej sprawie. Nie chodzi o mnie, "rewelacje" pewnego patoaktywisty nie mają…

Posted by Łukasz Wantuch on Monday, October 24, 2022

Można by to uznać za śmieszne, że radny od lat walczący o rozszerzenie monitoringu w mieście teraz sam jest monitorowany. Ale sprawa jest poważna. Nie sam monitoring działań radnego,  ale burza wokół radnego i zadanych mu pytań. „Czy prawdą jest, że otrzymał Pan od gminy Kraków 500 tys. na pomoc dla uchodźców z Ukrainy? Jeśli tak, to czy pan rozliczył te pieniądze, na co zostały przeznaczone?” Radny może się oburzać, ale wystarczy odpowiedzieć – nie albo tak i przedstawić wszystkie rozliczenia. Można owe pytania uznać za atak, ale przecież innemu dziennikarzowi, który pyta o „zablokowanie środków” , „przemyt ludzi”, „przekazywanie pomocy” radny cierpliwie tłumaczy, że nie jest wielbłądem. A przecież „przemyt ludzi” to poważniejszy zarzut niż brak rozliczenia pół miliona. I do tego wyjaśnienie, że do tego dziennikarza ma szacunek i zaufanie, dlatego z nim rozmawia. To niedopuszczalny podział – rodem z partii, której radny zarzuca atak polityczny na siebie.

Nawet zwolennicy radnego Wantucha przyznają, że ma swoiste ADHD – szybciej działa i mówi niż myśli. Miał już przez to kilka razy kłopoty, z których wychodził obronną ręką. Czy tym razem będzie tak samo? Dziennikarze wciąż przygotowują publikację o radnym Wantuchu…

Grzegorz Skowron

Teksty publikowane w dziale Opinie są prywatnymi sądami autorów. Chcesz podzielić się swoimi przemyśleniami lub wyrazić swoje zdanie na naszym portalu? Napisz: redakcja@krknews.pl.

- Advertisement -spot_img

Przeczytaj również

2 KOMENTARZE

2 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze Oceniane
Inline Feedbacks
View all comments
- Advertisement -spot_img

Najnowsze

KRK News Poleca