Remont Krakowskiej. Gehenna przed, w trakcie i po

Fot. www.krakow.pl

Przebudowa ulicy Krakowskiej zbliża się wielkimi krokami. Utrudnienia dadzą w kość nie tylko mieszkańcom Kazimierza, ale wszystkim krakowianom. W KRKnews.pl przyjrzeliśmy się temu, kto zyska, a kto straci na remoncie.

Choć zamknięcie tej jednej z najważniejszych tras mieście to dla podróżujących zdarzenie rodem z sennego koszmaru, to przebudowa jest konieczna, bo stan techniczny istniejącej infrastruktury, a zwłaszcza skrzyżowania ul. Krakowskiej i Dietla jest tak fatalny, że każdy przejazd tramwaju groził wykolejeniem, pomimo ograniczenia prędkości do minimum. Pytanie jednak czy za każdym razem inwestycje tego typu muszą odbijać się czkawką kierowcom?

Wyskakujące szyny, hałas i wykolejenia

Uciążliwości związane ze stanem technicznym torowiska były odczuwalne nie tylko dla pasażerów, dla których jazda tramwajem wiązała się z ryzykiem poważnego uszczerbku na zdrowiu w przypadku ewentualnego wykolejenia, jeśli tramwaj w ogóle przyjechał, bo wyskakujące szyny skutecznie uniemożliwiały płynny przejazd, ale też dla mieszkańców Kazimierza, którzy musieli zmagać się z uciążliwym hałasem i drganiami, w jakie budynki wprowadzały przejeżdżające wagony.

Jak się okazuje, za całe zło związane z ruchem tramwajów w tym miejscu odpowiadają nie do końca sprawdzające się rozwiązania techniczne. – Technologia tzw. „torowiska węgierskiego” czyli układania prefabrykowanych płyt torowych na żelbetowej płycie podbudowy i dywaniku asfaltowym oraz montowanie szyn w kanałach z blachy za pomocą wciskanych gumowych taśm z czasem wskutek zużycia powodowała wyskakiwanie wybrzuszanie i wyskakiwanie szyn – przekonują przedstawiciele Zarządu Dróg Miasta Krakowa.

Na bogato

W czasie gruntownego remontu wykonany zostanie układ sterowania i ogrzewania zwrotnic, torowisko i droga zostaną odwodnione, powstaną też wyniesione perony typu wiedeńskiego.

Remont nie tylko zlikwiduje dotychczasowe niedogodności, ale – jak zapowiada ZDMK – uczyni z Krakowskiej reprezentacyjny szlak, godny Stołecznego Królewskiego Miasta Krakowa. – Chcemy nawiązywać do historycznej zabudowy Stradomia i Kazimierza, stąd zastosowane będą płyty torowe o fakturze kostki brukowej, a także dekoracyjne słupy trakcyjne. Również elementy sieci trakcyjnej będą wykonane w formie odlewów ze stali i metali kolorowych – informuje ZDMK.

Bardziej elegancki ma być także most Piłsudskiego, który czasy świetności ma dawno za sobą. Przeprawa zyska iluminacje i nowe malowanie, w całości przebudowana zostanie infrastruktura podziemna.

Wypychanie samochodów

Z remontu mogą cieszyć się pasażerowie, mieszkańcy kamienic sąsiadujących z torowiskiem, a także rowerzyści i piesi, którzy zyskają więcej przestrzeni do spacerów i przesiadywania w kawiarnianych ogródkach, otoczonych zielenią w donicach. Powody do narzekań będą zaś mieli kierowcy. Generalnie, cała przebudowa ulicy Krakowskiej wpisuje się w politykę kierownictwa ZDMK i ZTP sprowadzającą się do wypychania samochodów z centrum i takiego przeobrażania przestrzeni, by dobrze czuli się w niej piesi i rowerzyści, a jazda samochodem, ba nawet jego posiadanie stały się jak największą uciążliwością.

Kierowcy najpierw, przez niemal rok będą wypychani na trasy objazdowe, które ani chybi w godzinach szczytu będą korkować się tak, że poziom hormonów stresu będzie wzrastał na samą myśl o jeździe, a po przebudowie czeka ich zwężenie jezdni i wleczenie się za tramwajami. Problemy mogą mieć również dostawcy i właściciele sklepów, którzy po przebudowie będą musieli liczyć się z walką o miejsca postojowe i potencjalnie możliwą utratą klientów.

Zarządca drogi pociesza jednak, że nie ubędzie miejsc postojowych. – Po przebudowie w zatokach zaparkuje do 40 samochodów, czyli tyle, co obecnie – wyjaśnia Michał Pyclik z Zarządu Dróg Miasta Krakowa. Dodatkowych kilka miejsc pojawi się również na ul. Rybaki i pl. Wolnica, na którym zamiast dotychczasowego parkowania prostopadłego, pojawi się skośne. Pytanie jedna, co mają powiedzieć zmotoryzowani mieszkańcy Kazimierza, którzy przez długich dziesięć miesięcy będą przez długi czas krążyć po okolicznych uliczkach w nadziei na znalezienie miejsca postojowego w miarę blisko swoich domów.

Czasochłonne wykopki

Przebudowa liczącego 3 kilometry odcinka potrwa 10 miesięcy. W najbardziej optymistycznym wariancie, bo wykonawcom sen z powiek spędza wizja tego, co może znaleźć się po wbiciu pierwszej łopaty. Jak pokazuje doświadczenie z innych budów, chociażby przebudowy kolejowej linii średnicowej, albo remontu przejścia podziemnego przy Jubilacie, drogowcy mogą odkryć niezidentyfikowane instalacje, do których nikt nie będzie chciał się przyznać, lub – co gorsza – stanowisko archeologiczne. Ewentualne podziemne znaleziska mogą wydłużyć prace o kolejne miesiące, co to oznacza dla kierowców, mówić nie trzeba. Wielką niewiadomą jest też rzeczywisty stan mostu, który będzie znany dopiero po zdjęciu warstwy asfaltu.

Odliczanie

Przygotowania do tej jakże skomplikowanej operacji idą pełną parą. Dziś pracownicy z Politechniki Krakowskiej rozpoczęli pomiary hałasu i drgań. Godzina „zero” wybije w nocy z piątku na sobotę. Wówczas zamknięte zostaną ulice Krakowska i Stradomska, a także most Piłsudskiego, od którego zaczną się właściwe roboty.

Szczegóły zmienionej organizacji ruchu znajdziecie tutaj.

KRA

Zobacz także