To się nazywa złoty interes! Zamiast zapłacić kilkaset złotych, może pójść siedzieć na 10 lat

Tak często kończą kombinatorzy. Zamiast się przyznać, przyjąć karę, zapłacić i zapomnieć o sprawie, 56-letni mężczyzna postanowił „jakoś się dogadać”. Efekt? Grozi mu do 10 lat więzienia.

Rutynowa kontrola drogowa w Oświęcimiu. Policjanci zatrzymali samochód, który miał niesprawne oświetlenie.

Gdy przyjrzeli się bliżej, znaleźli wycieki płynów eksploatacyjnych z silnika, a także odnotowali brak gaśnicy. Kara? Kilkaset złotych mandatu.

56-letni kierowca chciał jednak inaczej rozwiązać tę sprawę. „Stwierdził, że przecież ‚mogą się jakoś dogadać’. Wówczas policjant pouczył mężczyznę, że tego rodzaju propozycja stanowi przestępstwo i kontynuował czynności. Kiedy mężczyzna ponowił propozycję, wkładając do dowodu rejestracyjnego pieniądze w kwocie 200 zł, został zatrzymany i trafił do oświęcimskiej komendy” – informuje policja. 

Teraz cwanemu kierowcy grozi do 10 lat więzienia.

dn

zdjęcie tytułowe / fot. malopolska policja

Zobacz także