„Smaki dzieciństwa” i gry podwórkowe na nowo zachwyciły krakowian! [wideo, zdjęcia]

Zośka, hula hop czy przeciąganie liny. Podczas „Dnia dziwnych sportów i zapomnianych zabaw podwórkowych” dorośli na chwilę mogli przenieść się do czasów dzieciństwa, a najmłodsi poznali ulubione gry rodziców czy dziadków. Celem imprezy było przypomnienie sposobów na spędzanie wolnego czasu w latach 70. i 80. 

– Najbardziej podobało mi się masło trzasło. Trzeba z zawiązanymi oczami przejść przez wszystkie kratki narysowane na ziemi. Jak dobrze pokonuje się trasę to jest „masło”, a jak źle to „trzasło” – mówi 10-letni Dominik. 

Dziewczynkom spodobało się skakanie na skakance czy granie w gumę. Dostępna była retro wersja cymbergaja z kasetami magnetofonowymi, grzebieniami i monetami. Miłośnicy sportów grali w zbijaka, zośkę czy dwa ognie, a maluszki budowały zamki z piasku. 

– Grałam w gumę, klasy, masło trzasło, rzucanie do puszek, a teraz będę grać w dwa ognie. Jadłam jeszcze watę cukrową. Bardzo fajnie, że możemy się tutaj pobawić w takie gry jak mama i babcia – komentuje 6-letnia Zuzia. 

Dzień dziwnych sportów i zapomnianych zabaw podwórkowych 😃😃😃

Opublikowany przez KRKnews.pl Niedziela, 4 sierpnia 2019

Rodzice i dziadkowie nie kryli zachwytu. Impreza pozwoliła odbyć nostalgiczną podróż do czasów dzieciństwa i przypomnieć ulubione zabawy. Niektórzy tylko przyglądali się jak bawią się pociechy, inni aktywnie włączali się do zabawy. 

– Gdy byłam dzieckiem to w klasy i gumę graliśmy wszędzie! Na podwórku, przed szkołą czy na osiedlowym placu zabaw. To były świetne zabawy i nie wiem jak to się stało, że są teraz nieco zapomniane. Córka jest zachwycona grą w gumę i obiecałam jej, że kupimy gumę i będziemy grać razem z tatą – opowiada podekscytowana Karolina, mama 7-letniej Kasi.  

Zapomniane sporty i gry podwórkowe mają wiele zalet. Pozwalają ćwiczyć refleks, pamięć i koordynację. Zapewniają ruch potrzebny dzieciom, które dziś większość czasu spędzają przy komputerze i telefonie. Na dodatek gry mają proste zasady, a potrzebne elementy można znaleźć w domu czy na podwórku lub kupić za zaledwie kilka złotych. 

W powietrzu unosił się aromatyczny zapach waty cukrowej, który przywoływał smak dzieciństwa i przyciągał dzieciaki. Pragnienie można było ugasić darmową porcją kranowianki. Strefa gastronomiczna składała się z kilku food tracków oferujących m.in. lody, frytki belgijskie, burgery czy gofry. 

js

zdjęcia Tomasza Cichockiego

Zobacz także