Śmierdząca niespodzianka dla klientów pensjonatu i restauracji! Sąsiad wyrzuca fekalia za okno!

Rodzinny obiadek? Relaks na łonie natury? Nic z tego! Pani Beata Popłonyk wraz z mężem, Sebastiano – przeżywają prawdziwy koszmar. Sąsiad – pan Bogdan, od 18 lat terroryzuje smrodem okolicę i płoszy turystów, którzy są głównym źródłem utrzymania małżeństwa. Mężczyzna nie chce się z tego tłumaczyć, bo „tam gówno jest, bo będzie”. Co tam się dzieje?!?!?!

Jak donoszą dziennikarze „Interwencji” Polsatu, w Bukowinie Tatrzańskiej małżeństwo, prowadzące pensjonat i restaurację – ma niecodzienny problem. Sąsiad, pan Bogdan nie posiada kanalizacji i… wylewa fekalia przez okno. Smród się nasila, klienci uciekają, a pani Beata rozkłada ręce z bezradności. 

– To trwa lata, odkąd ja tutaj jestem, już ponad 18 lat. Tylko nie wiem, czy wcześniej było to też gdzieś indziej wylewane, bo nie było tak uciążliwe. Było coś tam widać, ale nie aż tak. Natomiast teraz, ostatnimi laty, to straszne jest – opowiada pani Beata Popłonyk.

Pan Sebastiano Marino jest mężem pani Beaty i pochodzi z Sycylii. Twierdzi, że nigdy nie spotkał się z takim zachowaniem we Włoszech ani w Polsce. Jest zszokowany, że takie sytuacje mają miejsce w 2019 roku. 

– Goście przyjechali, nie zdążyli jeszcze walizek wypakować z samochodu, gdy pani sobie usiadła na murku. Chciała sobie zdjęcie zrobić i w tym momencie chlusnęło wiadro z tyłu, za jej plecami. Jak się zorientowali, o co chodzi, to zabrali się z powrotem – komentuje pani Beata. 

Sąsiad nie zainstaluje kanalizacji

Pan Bogan wylewa fekalia na własną działkę, jednak znajduje się ona zaledwie kilka metrów od pensjonatu i restauracji. Pani Beata prosiła wójta o pomoc, ale błagania o interwencje nie przyniosły żadnych rezultatów. 

– Nie mam zamiaru się z tego tłumaczyć, że tam gówno jest, bo będzie. Ja się wcale tego nie wstydzę – komentuje pan Bogdan. – Mam 620 złotych na miesiąc i z tego muszę kupić mamie jedzenie, muszę opłacić prąd, muszę zrobić wszystko. Kwestia nieczystości mnie nie interesuje. Będę miał pieniądze kiedyś, to zrobię kanalizację – opowiedział dziennikarzom „Interwencji” uciążliwy sąsiad. 

Wójt rozkłada ręce

Poprzedni wójt próbował rozwiązać ten przykry problem, ale pan Bogdan nie chciał pomocy finansowej czy rzeczowej. Nie zgodził się także na zainstalowanie kanalizacji czy urządzenie łazienki. 

– Myślę, że władze powinny dołożyć wszelkich starań, żeby rozwiązać ten problem i zbudować kanalizację temu człowiekowi. A jeżeli to nie będzie możliwe, to ukarać go jakimś mandatem. Ludzie, którzy przychodzą tu zjeść, wychodząc nie chcą wąchać takich świństw – podsumowuje Sebastiano Marino, mąż pani Beaty.

Więcej przeczytacie na stronie Polsat News.

 

js/Polsat News

Najnowsze

Co w Krakowie