Strażnicy usłyszeli przeraźliwe miauczenie… Nietypowa interwencja

Najpierw uwolnili kota, a później znów musieli go ratować. Strażnicy miejscy musieli stawić czoła nietypowej sytuacji.
 
W niedzielę mieszkańcy ul. Komandosów zadzwonili do dyżurnego, prosząc o pomoc w uwolnieniu kota, który utknął pod maską zaparkowanego Volkswagena.
 
– Gdy dojechaliśmy na miejsce, grupa osób zainteresowana losem kociaka wskazała nam pojazd, z którego wydobywało się przeraźliwe miauczenie. Szybko ustaliliśmy właściciela auta, dzięki czemu pojazd został otwarty – relacjonują strażnicy.
 
Kot nie był skory do współpracy i gdy tylko poczuł dopływ świeżego powietrza, zeskoczył na ziemię i schował się pod maską kolejnego samochodu.
 
– Na szczęście po dłuższym namyśle wyszedł na zewnątrz i czmychnął w sobie tylko znanym kierunku – podaje straż miejska.

Najnowsze

Co w Krakowie