Świąteczne tradycje Małopolski. To nie tylko szopki krakowskie

Fot. malopolska.pl

Święta Bożego Narodzenia obchodzone są w całej Polsce w podobny sposób. Udekorowana i rozświetlona choinka, 12 wigilijnych potraw, łamanie się opłatkiem – to znane wszystkim świąteczne tradycje. Ale każdy region ma także swoje własne. Takie są też i w Małopolsce.

Jedną z najbardziej znanych jest budowanie szopek krakowskich. Ten zwyczaj zapoczątkowali w XIX wieku murarze z okolic Krakowa, którzy poszukiwali dodatkowego zajęcia na zimę. Misternie wykonane szopki, kryją w sobie odwołania do historii, krakowskiej architektury, miejskiej symboliki i tradycji. Wysokie, bogato zdobione, kilkupiętrowe konstrukcje, wyróżniają się mnogością postaci, a ich budowa może zająć nawet rok.

Zwyczaj ubierania choinki przywędrował do Małopolski na początku XIX wieku. Wcześniej nad stołem wigilijnym wieszano podłaźniczkę – małe drzewko lub rozwidlony wierzchołek jodły, świerku, albo sosny, który przybierany był ozdobami ze słomy, bibuły, jabłek lub ciasteczek oraz łańcuchami wykonanymi z orzechów laskowych i grochu. Jej wierzchołek stanowił świat, czyli specjalna przestrzenna dekoracja wykonana z kolorowych opłatków. Podłaźniczka miała zapewnić pomyślność i urodzaj gospodarzom.

Fot. Wikimedia

Na Podhalu oprócz podłaźniczki stawiano w rogu kuchni snopek żyta lub owsa.

Istotną ozdobą zawieszaną pod sufitem był tzw. pająk, czyli kolorowa, przestrzenna konstrukcja. W kulturze ludowej krakowiaków i lachów budowane były one ze słomy, płócien, piór, barwnych bibuł uformowanych w kwiaty oraz grochu. Górale częściej wybierali białą bibułę i słomę. W niektórych miejscach zwyczaj ten można spotkać i dziś.

Na Podhalu mawiają, że każdy w rodzinie podczas Wiliji musi przestrzegać pewnych praw: nie wolno się kłócić, płakać, bić, pożyczać, by nie wynieść szczęścia z domu, należy wstać jak najwcześniej w dobrym humorze, aby zapewnić pomyślność i zgodę w rodzinie oraz… nosić ze sobą pieniążek, aby zapewnić bliskim dostatek.

Złą wróżbę w Krakowie przynosi w tym dniu energiczne zamiatanie w kierunku drzwi, rąbanie drewna i gwałtowne siadanie.

Ulubioną tradycją młodych górali są podłazy. Po pasterce, ubrani w odświętne góralskie stroje, odwiedzają domy swoich wybranek, aby złożyć im życzenia świąteczne, często śpiewając i grając na instrumentach. W momencie składania życzeń rozsypują na podłogę owies jako symbol dobrobytu. Dawniej zabierano go ze sobą w rękawicy, dzisiaj grupy niosą nawet worek owsa.

Niegdyś panny w Wigilię wychodziły przed dom, aby nasłuchać, z której strony zaszczeka pies. Miało to przepowiedzieć, z której strony przyjdzie do nich kawaler. Mówiono też, że jak gaździna szykuje łyżki, aby rozłożyć je na wigilijnym stole, to bierze ich tyle, ile zmieści jej się w dłoni. Jeśli weźmie ich za dużo, to pojawią się nowi członkowie rodu. Jeśli łyżek będzie za mało, to niestety w przyszłym roku kogoś zabraknie.

(red, malopolska.pl)

Zobacz także