Tragedia w Krakowie. Brytyjczyk zginął wypadając z turystycznego meleksa

Wycieczka do Krakowa skończyła się dla niego tragicznie. Dyrektor jednej z londyńskich firm podczas przejażdżki po naszym mieście wychylił się z meleksa za okularami. Wypadł w ślad za nimi, uderzył głową o bruk, zapadł w śpiączkę, a po kilku dniach zmarł.

33-letni Richard przyjechał do Krakowa na wycieczkę. Do wypadku doszło, gdy meleksem wracał z wycieczki po mieście do hotelu. Natychmiast po upadku udzielono mu pierwszej pomocy, potem w stanie śpiączki trafił do szpitala, ale na ratunek było już za późno. Po pięciu dniach lekarze z Polski i Anglii uznali, że mężczyzny nie da się już uratować – pisze dziennik Fakt.

Anglik przed śmiercią zdecydował, że chce zostać dawcą organów. Jego narządy uratowały sześć osób. Richard zostawił pogrążoną w żałobie 32-letnią żonę, Lucy.

Śledztwo w sprawie śmierci Anglika pod nadzorem prokuratury prowadzi małopolska policja. – Wstępnie wykluczyliśmy udział osób trzecich – informuje Sebastian Gleń, rzecznik prasowy małopolskiej policji cytowany przez Fakt.

(wm, Fakt)

fot. iStock.com/Michał Zacharzewski

Zobacz także