Tragiczny wypadek. Topielec na Zakrzówku

fot. Mach240390 / wikipedia

49-latek nurkował bez butli na Zakrzówku. Prawdopodobnie nie udało mu się wynurzyć z powodu grubej warstwy lodu.

Do wypadku doszło w poniedziałek. Mężczyzna chciał wykorzystać ładną pogodę i rozpocząć sezon na nurkowanie. Niestety doszło do tragedii. Zalew wciąż pokryty jest lodem, który prawdopodobnie uniemożliwił nurkowi, wydostanie się na powierzchnie.

– Mężczyzna był ubrany w piankę, miał płetwy. Nie miał jednak butli ze sprzężonym powietrzem. Prawdopodobnie uprawił tzw. Freediving – tłumaczy Sebastian Gleń z małopolskiej policji.

– Na miejsce funkcjonariuszy wezwała żona nurka, która wyczekiwała go na brzegu. Potrzebna była pomoc straży pożarnej. Kobieta wskazała miejsce, w którym ostatni raz widziała męża. Strażacy przy wykorzystaniu sań lodowych dostali się w to miejsce. Nie odnaleźli jednak nurka – tłumaczy Łukasz Szewczyk z krakowskiej PSP.

Dopiero wyspecjalizowani nurkowie ze straży pożarnej znaleźli 49-latka. Był on oddalony ok. 50 od miejsca, które wskazała żona topielca. Mimo ponad godzinnej reanimacji, mężczyzny nie dało się uratować.

Szczegóły śmierci 49-latka ma wyjaśnić sekcja zwłok. W utonięcia ma zostać przesłuchana żona topielca.

(kj)

fot. Mach240390 / wikipedia

Zobacz także